Koniec z łatką wiecznych przegranych. Zrzucili z pleców ten potworny balast, po tym jak wreszcie wzięli to, co im się należało i podnieśli Puchar Stanleya. W drodze po mistrzostwo przegrali zaledwie trzy spotkania, ostatecznie i brutalnie zamykając usta krytykom, którzy z satysfakcją wypominali im kompromitujący bilans 1-16 w finałach Konferencji Wschodniej z poprzednich lat. Byli jak bezduszny walec. Nie potrzebowali do tego supergwiazdy z okładki gry, generującej sto punktów w sezonie. Po prostu w pełni zaufali głębi swojego ataku i niewzruszonej tożsamości, którą przez osiem lat żmudnie wykuwał w nich główny dowodzący. Wchodzą w sezon 26/27 jako obrońcy tytułu i bezwzględny punkt odniesienia, do którego każdy w tej lidze będzie teraz równał.
Taki status ma jednak swoją bolesną cenę. Nagle z drapieżnika stajesz się zwierzyną, na którą poluje cała dywizja, a twój margines błędu w zasadzie nie istnieje. Latem właściwie całkowicie zamrozili skład, wychodząc ze słusznego założenia, że nie ma absolutnie po co psuć maszyny, która funkcjonuje bez zarzutu. W biurach menedżera Erica Tulsky’ego momentami wiało potężną nudą. Oprócz zakontraktowania P.O. Josepha na roczną umowę panował tam kompletny zastój.
Twój wirtualny Skarb Fana! Każdego dnia na naszym portalu znajdziesz ekscytujące zapowiedzi dotyczące poszczególnych drużyn. Przeprowadzimy Cię przez wszystkie 32 zespoły najlepszej hokejowej ligi świata, odkrywając ich bieżące wyzwania i to, co przyniesie nadchodzący sezon.
Za nami już: Rangers. Oilers, Canadiens, Golden Knigts, Devils, Sharks, Islanders, Flames, Kraken, Senators, Ducks, Sabres, Kings, Panthers, Blackhawks, Lightning, Blue Jackets, Wild, Bruins, Mammoth, Red Wings, Blues. Oto obrońcy mistrzowskiego tytułu Carolina Hurricanes!
Bilans w sezonie 25/26: 53-22-7, 113 punktów, 1. miejsce w Dywizji Metropolitan, zdobycie Pucharu Stanleya po zwycięstwie w finale 4-2 z Vegas Golden Knights
Przybyli: Stiven Sardarian (wymiana z Sabres), Kyle Masters (wymiana z Ducks), Pierre-Olivier Joseph, Zach Sawchenko (wolny rynek).
Odeszli: Noah Philp (wymiana z Ducks), Frederik Andersen, Ryan Suzuki, Domenick Fensore, Givani Smith, Amir Miftakow, Nikita Quapp, Noel Gunler, Josiah Slavin (wolny rynek)
Bluzy:

Hala i lodowisko:
Najważniejszy zawodnik bez podziału na pozycje:
Sebastian Aho
Jeśli postawicie mnie pod ścianą i każecie wskazać palcem tego jednego jedynego gościa, bez którego cała ta misterna konstrukcja Hurricanes zaczęłaby głośno trzeszczeć, niezmiennie wybieram Aho. Możemy tu oczywiście toczyć wielogodzinne debaty o tym, że to zespół w stu procentach oparty na harującym kolektywie, pozbawiony klasycznego, naburmuszonego samca alfa. Jednak ostatecznie to ten fiński środkowy jest cichym i wyrachowanym dyrygentem całej orkiestry. Facet wykonuje potężną, brudną robotę na obu końcach lodowiska i jest rzucany na lód we wszystkich kluczowych sytuacjach. Aho może nie być typem gracza, który z automatu rzuci wam grubo ponad sto punktów, upokarzając ligowych słabeuszy w bezsensownych meczach we wtorkowe wieczory, ale jego autentyczną wartość mierzy się w detalach. W minionych rozgrywkach był absolutnym dominatorem strefy podbramkowej – zaliczył aż 13 trafień z rejonu średniego dystansu, co ostatecznie usytuowało go w elitarnym 96. percentylu całej ligi w tej kategorii. Trzyma pierwszą formację w żelaznych ryzach, co z kolei daje bezpieczne pole do popisu i stwarza chaos chłopakom z głębi składu. Posiadanie tak wszechstronnego centra to po prostu skarb. Co więcej, jego znaczenie zyska teraz na wadze. Z powodu poważnej operacji barku na minimum kilka miesięcy wypadł z gry ofensywny wariat, Seth Jarvis. Oznacza to tylko jedno: Aho musi założyć na plecy jeszcze większy ciężar i pociągnąć ten wózek na najwyższych obrotach od samego startu.
Głębia składu:



Komentarze pod tekstem