Columbus Blue Jackets przypominają sytuację wokół rzekomych alarmów bombowych i masowej ewakuacji. Mnóstwo huku, wycie syren, panika w oczach, postawienie na równe nogi wszystkich służb, a na koniec okazuje się, że to tylko fałszywy alarm albo głupie ćwiczenia i tak naprawdę absolutnie nic się nie zmieniło. Szósty rok z rzędu bez awansu do play-offów. Trener Rick Bowness pod koniec zeszłego sezonu wyszedł do dziennikarzy i wprost zrównał swoich hokeistów z zalanym lodem.
Powiedział na głos to, co wszyscy wiedzieliśmy – przegrywanie w ogóle ich nie boli. Zmiana żenującej kultury to teraz dla zdezorientowanego menedżera Dona Waddella priorytet numer jeden. Żeby to ostatecznie zrobić, latem odpalił z zespołu szanowanego kapitana Boone’a Jennera, pożegnał Masona Marchmenta, a w ich miejsce zdesperowany ściągnął Walerija Niczuszkina i Ryana Lomberga. Mają wnieść mentalność bezwzględnych zwycięzców, bo obaj niedawno podnosili najważniejsze hokejowe trofeum świata.
Problem w tym, że sama fizyczna obecność zasłużonych weteranów nie uzdrowi toksycznego środowiska, jeśli nafaszerowana milionami dolarów młodzież dalej będzie grała w hokeja tak, jakby odrabiała przymusową pańszczyznę na rzecz znienawidzonego pracodawcy. Blue Jackets stoją nad potężną przepaścią. Albo wreszcie zrobią realny krok do przodu i powalczą o cokolwiek w tej morderczej dywizji Metropolitalnej, albo znowu będziemy słuchać pustych, korporacyjnych wymówek o procesie, budowaniu fundamentów i kolejnej pięcioletniej przebudowie.
Twój wirtualny Skarb Fana! Każdego dnia na naszym portalu znajdziesz ekscytujące zapowiedzi dotyczące poszczególnych drużyn. Przeprowadzimy Cię przez wszystkie 32 zespoły najlepszej hokejowej ligi świata, odkrywając ich bieżące wyzwania i to, co przyniesie nadchodzący sezon.
Za nami już: Rangers. Oilers, Canadiens, Golden Knigts, Devils, Sharks, Islanders, Flames, Kraken, Senators, Ducks, Sabres, Kings, Panthers, Blackhawks, Lightning, Pora na Columbus Blue Jackets!
Bilans w sezonie 25/26: 40-30-12, 92 punkty, 5. miejsce w Dywizji Metropolitan, brak awansu do play-offów.
Przybyli: Walerij Niczuszkin (wymiana z Avalanche), Luke Tuch (wymiana z Canadiens), Matthew Knies, Emil Andrae, Steven Lorentz (wymiana z Maple Leafs), Ryan Lomberg, Pheonix Copley, Cam Talbot, Carson Soucy, Colton White (wolny rynek)
Odeszli: Kiriłł Marczenko, Elvis Merzlikins, Miles Wood (wymiana z Maple Leafs), Hunter McKown (wymiana z Canadiens), Boone Jenner, Mason Marchment, Zach Aston-Reese, Brendan Gaunce (wolny rynek)
Bluzy:

Hala i lodowisko:
Najważniejszy zawodnik bez podziału na pozycje:
Zach Werenski
Bez jego obecności na lodzie ten zespół po prostu momentalnie przestaje istnieć. Facet w zeszłym sezonie odpalił absolutny tryb boga, wykręcił kosmiczne 81 punktów w 75 meczach i całkowicie zasłużenie zgarnął Norris Trophy dla najlepszego obrońcy całej ligi NHL. Werenski w akcji to perfekcyjna, niezatrzymywalna maszyna. Sam napędza zabójcze ataki, sam wyprowadza krążek spod własnej bramki i jako jeden z nielicznych w tej zblazowanej szatni autentycznie przejmuje się tym, że jego drużyna ciągle dostaje baty od rywali. Latem całe Ohio wstrzymało oddech, bo ich ukochany lider miał już serdecznie dość tego wiecznego bagna i dzwonienia od dołu w dno tabeli, przez co był już dosłownie jedną nogą spakowany na transfer do Dallas Stars. Twarde weto postawił w ostatniej możliwej chwili, po niezwykle nerwowych rozmowach z zarządem. Zapewne obiecali mu gruszki na wierzbie i błyskawiczny powrót do walki o najwyższe cele. Jeśli do grudnia Blue Jackets znowu będą bezwstydnie szorować po dnie tabeli Wschodu, Werenski może w końcu ostatecznie spakować walizki i żaden racjonalnie myślący kibic nie będzie miał do niego o to pretensji. On po prostu piłkarsko – a raczej hokejowo – przerósł ten prowincjonalny klub o trzy długości.
Głębia składu:



Komentarze pod tekstem