Detroit Red Wings. Słynne Hockeytown. Kiedyś to słowo wywoływało ciarki na plecach rywali w całej lidze, dzisiaj wywołuje co najwyżej uśmiech litości i politowania. Kibice w stanie Michigan wciąż płacą grube dolary za karnety, desperacko wierząc w jakiś cud. Dziesięć lat. Równo dekadę ten utytułowany klub nie powąchał play-offów. To najdłuższa taka czarna seria w ich ponad stuletniej historii i powód do potężnego wstydu. Steve Yzerman, absolutna ikona i człowiek mający to wszystko zręcznie poukładać, właśnie ewakuował się na z góry upatrzoną pozycję „starszego doradcy”. To czysta korporacyjna nowomowa. W praktyce oznacza to bolesne fiasko jego misji. Zostawił po sobie rozbity zespół bez sternika, ze Shawnem Horcoffem w roli strażaka na stanowisku tymczasowego menedżera.

Jakby tego było mało, Dylan Larkin – chłopak stąd, wieloletni kapitan, przez lata żywe uosobienie całej organizacji – oficjalnie zażądał transferu. Ma dość. I wcale mu się nie dziwię. Za tę próbę ucieczki odebrano mu nawet literę „C” z koszulki, a uraz wykluczył go z dwóch pierwszych spotkań sezonu. Człowiek, który przez lata był twarzą Detroit, dziś jest dla części kibiców zdrajcą, a dla innych ostatnią deską ratunku. To już dawno przestało przypominać poważnie zarządzaną drużynę hokejową. To tanie reality show, w którym główny bohater chce opuścić plan zdjęciowy, ale producenci uparcie każą mu grać kolejne odcinki.

Twój wirtualny Skarb Fana! Każdego dnia na naszym portalu znajdziesz ekscytujące zapowiedzi dotyczące poszczególnych drużyn. Przeprowadzimy Cię przez wszystkie 32 zespoły najlepszej hokejowej ligi świata, odkrywając ich bieżące wyzwania i to, co przyniesie nadchodzący sezon.

Za nami już: Rangers. Oilers, Canadiens, Golden Knigts, Devils, Sharks, Islanders, Flames, Kraken, Senators, Ducks, Sabres, Kings, Panthers, Blackhawks, Lightning, Blue Jackets, Wild, Bruins, Mammoth. Uwaga nadchodzą Detroit Red Wings!

Bilans w sezonie 25/26: 41-31-10, 92 punkty, 6. miejsce w Dywizji Atlantic, brak awansu do play-offów.

Przybyli: Keegan Kolesar (wymiana z Golden Knights), Viktor Arvidsson, Danił Tarasow, Jacob Bryson, Ronnie Attard, Chase Stillman, Wilmer Skoog, Cameron Butler, Théo Rochette (wolny rynek).

Odeszli: Sebastian Cossa (wymiana z Mammoth), Patrick Kane, Cam Talbot, Erik Gustafsson, Antti Tuomisto, Eduards Tralmaks, James van Riemsdyk, David Perron, Travis Hamonic, Austin Watson, Wojciech Stachowiak, Jakub Rychlovský (wolny rynek)

Bluzy:

Hala i lodowisko:

Najważniejszy zawodnik bez podziału na pozycje:

Moritz Seider

To jedyny racjonalny powód, dla którego ta wesoła defensywa nie zapada się pod lód w co drugim ligowym starciu. Ten facet to fenomen i prawdziwa anomalia w dzisiejszym, kruchym hokeju. Zagrał w zeszłym sezonie i przejechał na łyżwach niemal trzysta mil. Przyjmuje na siebie najbardziej niewdzięczne, mordercze minuty, zablokował 180 strzałów i jeszcze ma siłę odpalić bombę spod niebieskiej linii z prędkością niemal 99 mil na godzinę. Kiedy z loży prasowej patrzę na jego grę w parze z Benem Chiarotem, od razu przypomina mi się stara komedia „Weekend u Berniego”. Seider po prostu nosi na plecach hokejowe zwłoki swojego partnera i sprawia magią, że Chiarot wygląda jak funkcjonujący obrońca poziomu NHL. Kiedy Seider jest na lodzie, Detroit oddycha i żyje. Gdy zjeżdża na ławkę, gra Red Wings przypomina wybuch paniki na giełdzie papierów wartościowych. Niemiec to hokejowy odpowiednik starego, pancernego czołgu. Nie zepsuje się nigdy. To on musi samotnie ciągnąć ten prowizoryczny wózek w obliczu całego żałosnego cyrku z Larkinem, bo nikt inny w tej szatni nie ma do tego ani końskiego zdrowia, ani prawdziwego charakteru.

Głębia składu:

Obsada bramki: