Przedstawiamy opowieść spisaną przez kanadyjskiego dziennikarza, który postanowił spędzić cztery dni w amerykańskiej trzeciej lidze hokej ECHL. Scott Wheeler przekonał się na własnej skórze, towarzysząc ekipie Brampton Beast w 2019 roku, jak wygląda życie na tym poziomie hokeja, gdzie podróże są tak samo długie jak w NHL, lecz bardziej męczące, a wypłaty dużo niższe niż się wam wydaje. Amerykański sen? Na pewno nie w ECHL. Jednego jednak tym wszystkim ludziom nie brakuje – pasji do hokeja i chęci spełnienia marzeń… o NHL!

Dziś trzecia z czterech części opowiadania, inne części: PIERWSZA, DRUGA, TRZECIA.

Dzień czwarty: Brampton, Ontario.

Dni zlewają się w jedną całość, gdy nie śpi się jak człowiek.

Przyjeżdżamy o 6.00 rano; niektórzy zawodnicy idą na śniadanie do pobliskich kawiarni, żeby zabić trochę czasu, inni wracają do domów w nadziei na przespanie godzinki czy dwóch.

Hala, z zewnątrz obłożona blachą falistą, wygląda na zbudowaną znacznie wcześniej niż w rzeczywistości (1997 rok). Budynek służy lokalnej społeczności jako dom kultury, a na trzech lodowiskach odbywają się różne eventy. Nie jest jednak tak kolorowo – za popękanymi oknami biura Beast stoi wiadro zbierające kapiącą z sufitu wodę.

W czasie przerw w meczu obsługa używa wielkiej plastikowej bazuki do wystrzeliwania w trybuny owiniętych w srebrną folię hot dogów. Na zapleczu jednak bluzy wiszą w jednej z toalet, bo nigdzie indziej nie znaleziono na nie miejsca. Cianfrini zbiera brudne naczynia w jedno miejsce.

Spałem może z godzinę, a sprzęt będzie okrutnie zimny przed meczem. – Donaghey nie może powstrzymać się od narzekania.

Stixy gniewnymi ruchami przeciera blaty w kuchni – kontuzjowani zawodnicy nie utrzymali ich w należytej czystości pod nieobecność drużyny. Chaulk zaszywa się w biurze, żeby wykonać parę telefonów i przejrzeć materiał wideo z Leveille’em. Dziś są urodziny trenera, parę godzin temu skończył 41 lat.

Chaulk chce jednak utrzymać koncentrację, więc robi rundkę truchtem wokół lodowiska. Około 11.00 zawodnicy powoli wracają do hali. Na wejściu spisują, ile biletów potrzebują dla rodziny i przyjaciół – każdemu przysługują dwa, ale często się między sobą wymieniają.

Głośniki na korytarzach skrzeczą, a w pomieszczeniach kadry, gdzie Stixy próbuje wziąć szybki prysznic, światła mrugają.

Folkes i MacLean rozmawiają na tyłach szatni o swoich pozahokejowych pracach; znają się od dzieciństwa – dorastali w Burlington w Ontario, a potem grali razem na Uniwersytecie Carleton. Ostatecznie spotkali się znowu w Brampton po spędzeniu sezonu 2015/16 w Europie – Folkes w lidze angielskiej, a MacLean w rozgrywkach niemieckich.

Folkes nie marzy o NHL, ale o AHL, choć wie, że jako 28-latek nie ma już wielkich szans. Latem pracuje 12 godzin dziennie, budując baseny – robi to co roku od czasów studenckich.

Bywa, że trudno mu znaleźć czas na treningi, ale niestety nie może sobie pozwolić na spędzenie całych wakacji na przygotowaniach do sezonu.

Jesteś tak zmęczony, że chcesz tylko wrócić do domu i iść spać, ale hokej to moja pasja, więc kiedy tylko mogę, gram ze znajomymi, nawet o 23.00. Muszę znaleźć trochę czasu, szczególnie pod koniec lata, na przygotowanie do mojej drugiej pracy, czyli hokeja.

MacLean pracuje jako doradca ds. zarządzania ryzykiem w firmie oferującej ubezpieczenia biznesowe, której właścicielami są jego teściowie. To nie jest sezonowa robota, więc MacLean zawsze ma przy sobie parę wizytówek.

Kilka razy wzywano go do AHL, ale lubi być zastępczym motywatorem i alternatywnym kapitanem w drużynie Bestii.

A przede wszystkim Folkes i MacLean uwielbiają grać razem oraz chcą serdecznie przyjmować kolejnych odsuniętych od składu czy wiecznie zmieniających się bramkarzy, bo dobrze wiedzą, jak ciężko jest w tej lidze.

Wszyscy przez to przechodziliśmy. Może się zdarzyć, że trudno się wpasować w grupę, ale staramy się pomóc. Szczerze mówiąc, jedni z moich najlepszych przyjaciół to właśnie koledzy z drużyny, i to ci, z którymi gram od roku czy nawet od ledwo kilku miesięcy – mówi Folkes. – Nie wspominając już o rozkładzie meczów; trudno, żebyśmy się nie dogadywali, skoro znosimy razem długaśne podróże i okropną pogodę.

Bardziej doświadczeni z nas, którzy tułali się po różnych ligach, doskonale wiedzą, jak to jest być tym nowym w szatni. Chcemy, żeby nowi czuli się u nas jak w domu – dodaje MacLean.

W tej lidze problem z zagrzaniem miejsca mają nie tylko zawodnicy, ale… całe kluby. Teraz w ECHL gra 27 drużyn, ale 57 ekip zmieniało miejsce lub w ogóle przestawało istnieć w blisko trzydziestoletniej historii ligi.

Chaulk rozpoczyna spotkanie z zawodnikami i analizę nagrań. Na poprawę humorów serwuje serię śmiesznych wpadek z poprzednich meczów – dziwnym trafem bohaterem wszystkich jest MacLean. Ten żartobliwie marudzi, że mogliby pokazać kilka jego dobrych akcji, bo takie też miał.

Potem trener poświęca więcej uwagi Davidowi Lingowi i Jordanowi Henry’emu.

Ling ostatnie miesiące spędził w 3HL, nowych rozgrywkach 3-na-3, gdzie wciąż gra wielu byłych zawodników Bestii. Ling jest powolnym i gadatliwym (zarówno na lodzie, jak i poza nim) 43-latkiem z nadwagą, ostatnim z aktywnych hokeistów draftowanych przez Quebec Nordiques – został przez nich wybrany zanim Donaghey przyszedł na świat. W czasie przerw w meczu Ling popija kawę.

Chaulk wezwał go na ostatni z trzech meczy z tego maratonu, bo Ling wciąż sporo pomaga w przewagach. Nadal jest jednym z najlepiej podających w całej lidze, a poza tym jego 93 mecze rozegrane w NHL robią wrażenie na przeciwnikach.

Natomiast Henry, jeden z najlepszych obrońców w Beast, leczy połamane żebra, ale wesprze Chaulka w trenowaniu defensorów.

– Pamiętajcie – bez paniki. Nikogo nie wytransferuję. Skupcie się na zdobyciu tych pieprzonych dwóch punktów dzisiaj. Potem macie dwa dni wolnego. Wiem, ze jesteśmy in one, ale macie w sobie jeszcze więcej. Na pewno macie w sobie jeszcze więcej.

===

Nie mieli w sobie już nic więcej. Wszyscy byli tego świadomi. Ale

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Mbank: 22 1140 2004 0000 3902 8240 3095

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni50 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni90 zł
Anuluj