Trzeci kolejny rok Los Angeles Kings pozostają poza fazą play-off. Po drużynie, która na początku minionej dekady dwukrotnie sięgała po Puchar Stanleya, pozostało już jedynie wspomnienie oraz kilku weteranów wraz z ich mocno windującymi klubowe salary cap kontraktami. Menedżer Rob Blake nie ma łatwego zadania, tym bardziej, że sporo wysokich wyborów w drafcie w ciągu ostatniego dziesięciolecia zostało oddanych za graczy “na już”, co mocno utrudniało budowę solidnej bazy prospektów.

W latach 2011-16 Królowie tylko dwa razy wybierali w pierwszych rundach draftu, w trzech kolejnych latach ta liczba jednak znacząco wzrosła, co umożliwiło wybranie m.in. Gabriela Vilardiego, Rasmusa Kupariego, Alexa Turcotte’a i Quintona Byfielda. Nim jednak ci zawodnicy wejdą w komplecie na poziom NHL, sztab szkoleniowy Kings musi liczyć na posiłki z zewnątrz. Nic więc dziwnego, że Rob Blake nie próżnował w trakcie pierwszych godzin tegorocznego okienka kontraktowego, choć jego zapędy mocno temperowały mocno dające się klubowemu budżetowi we znaki umowy Anże Kopitara, Drew Dougthy’ego, Dustina Browna czy Jonathana Quicka. Kontraktem tego ostatniego próbowano, bezskutecznie jednak, zainteresować Rona Francisa, zostawiając doświadczonego golkipera niechronionych przy okazji draftu rozszerzonego. Zgodnie z przewidywaniami, Kraken nie zdecydowali się na przejęcie 35-latka i jego dwuletniego jeszcze kontraktu, sięgając po Kurtisa MacDermida, którego zresztą kilka dni później bez większego żalu oddali do Colorado Avalanche za wybór w czwartej rundzie.

Defensywa Kings straciła więc jedno ze swoich ogniw. Jedynym obrońcą powyżej 30. roku życia pozostaje wspominany już Doughty, pozostali (Maatta, Roy, Walker, Anderson, Bjornfort czy Wolanin) mają nie więcej niż 26 lat. Na zapleczu w Ontario Reign czekają jeszcze młodsi – Durzi czy Clague. Rob Blake, który sam był defensorem, do tego grającym z powodzeniem na taflach NHL do czterdziestki, uznał, że takiej defensywie potrzebny jest weteran. Padło na doświadczonego Szweda Alexa Edlera, który przez całą dotychczasową karierę był związany z Vancouver Canucks, a na jej finiszu przyleci dogrzać obolałe kości w słońcu Kalifornii. Za swoje roczne usługi skasuje przy tym 3,5 mln dolarów, a upierając się przy klauzuli NMC zostawił sobie kontrolę nad tym, jak mogą się potoczyć jego losy w trakcie nadchodzącego sezonu.

W ostatnich dwóch dekadach Edler pozostawał najważniejszą postacią defensywy Canucks. Dla ekipy z Kolumbii Brytyjskiej zagrał niemal 1000 meczów w sezonie zasadniczym, dokładając setkę goli (z czego niemal połowę w PP) i będąc zdecydowanie najczęściej strzelającym obrońcą drużyny w tym okresie (ponad 2000 celnych strzałów). Jego nazwisko pojawia się na czele niemal każdej indywidualnej statystyki wśród obrońców Orek – zdecydowanie najwięcej ataków ciałem, zablokowanych strzałów czy zanotowanych przechwytów.

Poniższy obrazek po kliknięciu otworzy się w całości w nowym oknie

W ostatnich dwóch sezonach szwedzki weteran nadal bywał jednym z najczęściej wykorzystywanych przez trenera Travisa Greena obrońców. Tylko Quinn Hughes i Tyler Myers mogli się pochwalić większą liczbą minut. W przypadku Edlera znacząco zmniejszały się też (ze względu głównie na obecność Hughesa) okazje do gry w PP, delikatnie wzrósł natomiast czas spędzony w trakcie gier w osłabieniu. Z nim na lodzie drużyna Canucks broniła z przyzwoitą skutecznością 82 %, plasującą ich gdzieś w połowie ligowej stawki. Dla Kings, którzy mocno popracowali w minionych rozgrywkach nad poprawą skuteczności w tym elemencie gry (wskaźnik wzrósł z 80 do 85 %), zastąpienie MacDermida właśnie Edlerem może być niezłym rozwiązaniem. Być może będzie to nawet ruch odnoszący się do dwóch poprzednich sezonów, gdy spore minuty w PK grali najpierw Alec Martinez (obecnie Golden Knights), a następnie właśnie MacDermid (obecnie Avalanche).

Roczny kontrakt dla Szweda nie wydaje się być specjalnym ryzykiem. Czy można było znaleźć kogoś ciekawszego za wspomniane 3,5 miliona? Pew

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj