Zapraszamy do lektury kolejnej części biografii Teemu Selanne napisanej wspólnie z Ari Mennanderem. Teemu wraca do Anaheim, by zapisać kolejny piękny rozdział w swojej karierze. Zalicza też niezapomniane dla Finów Igrzyska Olimpijskie w Turynie. Tymczasem w Orange County rodzi się drużyna na miarę wymarzonego przez niego Pucharu Stanleya.

Pierwszą część omówienia możesz CAŁKOWICIE ZA DARMO przeczytać klikając w TEN LINK. Sprawdź, naprawdę warto! Druga część TUTAJ , trzeciąTUTAJ, czwartą TUTAJ, piątą TUTAJ, a szóstą (ostatnią) właśnie czytasz!

Liczbę osób, które wierzyły, że 35-letni Sealnne będzie w stanie wrócić na szczyty NHL, można było zliczyć na palcach jednej ręki.

Agent Teemu, Don Baizley, spytał Ismo Syvahuoko, jak długo jego pacjent będzie mógł grać ze zrekonstruowanym kolanem. W końcu mocno się sparzył, kiedy opchnął Avalanche, jak się okazało jednonogiego napastnika i tym razem chciał mieć absolutną pewność.

Trzy lata, góra odpowiedział Syvahuoko.

Selanne miał jednak inne plany. Wreszcie był wolny od bólu i rozentuzjazmowany. To było niesamowite uczucie przemieszczać się po lodzie bez bólu. Minęło tyle lat.

Teemu czuł głód powrotu do gry i poprosił Baizley’a o znalezienie mu drużyny.

Baziley najpierw skontaktował się z Ducks, ale nowy GM, Brian Burke powiedział, że nie mają miejsca w budżecie, by dodać go do składu.

Dobra powiedziałem. Zaczekajmy. Następnie rzekłem, Dzwoń do San Jose opowiada Teemu. Spędziłem tam fajny czas i mnie znają. Jednak menedżer Doug Wilson stwierdził, że wiele osób było wkurzonych tym, że Teemu opuścił wtedy drużynę, wiążąc się z Colorado.

Muszę się nad tym zastanowić odparł Wilson. Muszę porozmawiać z właścicielem.

Następny telefon był do Dave’a Taylora, GM-a Los Angeles Kings.

Oddzwonili, mówiąc, Dobra, możemy ci zaoferować 1,6 mln na rocznym kontrakcie, odpowiedziałem, że jestem gotowy to zaakceptować wspomina Selanne. Następnie zadzwonili raz jeszcze, mówiąc, że muszą wykonać jeszcze jeden telefon i wtedy dopiero dopniemy szczegóły. Potem nie miałem już od nich żadnej wiadomości. Dopiero, gdy przeczytałem wiadomość, że Kings podpisali kontrakt z Walerijem Bure, wiedziałem, że nic już z tego nie będzie.

Znów trzeba było czekać.

Może miał już za sobą swój ostatni mecz w rozgrywkach NHL.

W końcu Burke zadzwonił do Dona, że wynalazł 1 milion w budżecie mówi Teemu. Don spytał mnie, bardzo ostrożnie, co o tym myślę i był naprawdę zaskoczony, kiedy powiedziałem mu, żeby dopiął wszystkie niezbędne szczegóły. W tamtym momencie nie dbałem o pieniądze. Bardzo chciałem wrócić, wiedziałem, że to będzie niesamowite.

Miałem okazję porozmawiać z [trenerem Ducks i byłym kolegą z zespołu] Randy’m Carlyle’m, mówiąc mu, że jestem lepszy niż kiedykolwiek. Jestem silniejszy i czuję ogromny głód ponownego grania w hokeja. Nie mogłem się doczekać rozpoczęcia sezonu. Powiedziałem mu, że jeśli tylko da mi szansę, to na pewno nie pożałuje.

Burke, który obecnie pracuje jako ekspert w jednej z telewizji kanadyjskich, miał pewne obawy, czy kolano Selanne wytrzyma obciążenia związane z całym długim sezonem NHL.

Byliśmy bardzo zaniepokojeni jego kolanem, ale przedstawił nam całą dokumentację medyczną i zaświadczenia, że wszystko jest z nim w porządku mówi Burke. A Don, przysłał nam nawet wideo, jak Teemu krąży po lodowisku. Powiedziałem, że mu wierzę, bo mamy absolutne zaufanie do Dona Baizley. Kolano jest w pełni funkcjonale i w porządku, ale co się stanie, kiedy znów dozna kontuzji? Mowa była o starszym zawodniku, więc przystaliśmy jedynie na ten milion. On jednak przybył, błysnął formą i spisywał się świetnie.

Tak Selanne wrócił do drużyny, w której czuł się jak w domu. Jasne było jednak, że wielu ludzi w organizacji nigdy nie myślało, że coś takiego będzie jeszcze miało miejsce. Jego numer 8 nosił wtedy na plecach łotewski obrońca, Sandis Ozolinsh, Teemu więc rozpoczął swoją drugą karierę w NHL – tę po operacji kolana – grając z tym samym numerem co wtedy, gdy po raz pierwszy przybywał do ligi – 13.

Umowa była korzystna dla Ducks, którzy odzyskali ulubieńca trybun, a zdaniem współkomentującego mecze Ducks, Briana Haywarda, nawet jeśli Teemu strzeliłby tylko 15 goli w sezonie, warty był tej 1 milionowej pensji.

Jedna rzecz zmieniła się w Anaheim. Disney sprzedał zespół Henry’emu i Susan Samueli, którzy zatrudnili Burke’a, by zbudował im mistrzowską drużynę. Pierwszym trenerem był Carlyle, dawny kolega z zespołu Teemu w Jets.

Nie byłem pewien, jak zareaguje, mając mnie teraz w drużynie, czy będzie żywił urazę do starych czasów w Winnipeg, ale nic takiego nie miało miejsca. Wiedział, na co mnie stać mówi Teemu.

Ducks podpisali też umowę z wolnym graczem, Scottem Niedermayerem, ostatnim laureatem Norris Trophy (2003/04), nagrody dla najlepszego obrońcy w lidze, który chciał zdobyć Puchar Stanleya ze swoim bratem, Robem.

Sezon naznaczony lokautem uratował kolano i karierę Selanne, ale nowa umowa zbiorowa sprawiła też, że życie hokeistów stało się łatwiejsze. Czasem to właśnie te małe kwestie robią wielką różnicę.

Jedną dobrą rzeczą było np. to, że weterani nie musieli z nikim dzielić hotelowego pokoju na wyjazdach. Jeśli nie byłem w stanie zasnąć, mogłem gapić się w telewizor, dzwonić do kogo chciałem, a potem znowu próbować zasnąć tłumaczy Teemu.

NHL szukała też sposobu, by przywrócić ekscytację wokół meczów po tym, jak odwołano cały sezon 2004/05 z racji braku porozumienia z przedstawicielami zawodników. Liga zdecydowała się na walkę z obstrukcją na lodzie i rozprawienie się z przeszkadzaniem, zahaczaniem, trzymaniem i tymi wszystkimi zrachowaniami, które utrudniały zdobywanie bramek. Przy braku tolerancji dla przeszkadzania, ludzie hokeja spodziewali się, że gra będzie szybsza i bardziej interesująca.

Było ledwie kilku graczy szybszych i bardziej interesujących niż Selanne. Niewielu, o ile w ogóle jakiś, obrońców mogło go powstrzymać, kiedy nadciągał rozpędzony na swoim skrzydle.

Ducks byli o wiele lepszą drużyną hokejową, niż ta, którą opuszczał w 2001 roku. Disney w końcu zainwestował środki w zespół, zanim go sprzedał i Bryan Murray, który pełnił funkcję trenera w sezonie 2001/02, a potem rolę menedżera w latach 2002 – 2004, budował mozolnie tę ekipę kawałek po kawałku.

Najważniejszym elementem był błyskotliwy bramkarz Jean-Sebastian Giguere, absolutnie kluczowa postać zespołu Anaheim w jego drodze do finału rozgrywek 2002/03. Samuel Pahlsson, Szwed, był solidnym środkowym, liczącym się w wyścigu o Selke Trophy, a Rob Niedermayer był klasycznym napastnikiem w typie power forward.

Anaheim wybierali też bardzo dobrze w drafcie, zwłaszcza w 2003 roku, kiedy wyselekcjonowali Ryana Getzlafa (z numerem 19) i Corey’a Perry’ego (z numerem 28). Ducks podpisali też umowy z trzema topowymi wolnymi graczami z koledżu – Andy’m McDonaldem (2000), Chrisem Kunitzem (2003) i Dustinem Pennerem (2004).

Kapitanem był Scott Niedermayer, zdobywca Pucharu Stanleya i Norris Trophy w barwach Devils. Teemu, który uosabiał doświadczenie i moc ofensywną, został wybrany jednym z jego zastępców.

Wiedziałem, że możemy zajść naprawdę daleko. W dniu, w którym mogłem ponownie wyjść na lód, wiedziałem, że wróciłem na dobre. Uśmiechałem się, mówiąc, Ale będzie zabawa. Mieliśmy świetny zespół opowiada Teemu.

Selanne rozegrał 80 z 82 spotkań w sezonie zasadniczym, kończąc dyskusję na temat tego, jak wytrzyma jego kolano. Przewodził Mighty Ducks pod względem zdobyczy punktowej, mając w dorobku 40 goli i 90 punktów, co dało mu 13 pozycję w całej ligowej stawce. Teemu był też najlepszym punktującym drużyny w fazie play-off, notując 14 punktów w 16 meczach.

Za jego pozytywnym wkładem w drużynę, kryło się jednak więcej niż tylko te gole i asysty. Burke czuł, że towarzyska, zawsze pozytywnie nastawiona osobowość Selanne, była równie ważna dla sukcesów Anaheim, co jego dorobek strzelecki.

Jest coś jeszcze, o czym wielu ludzi zapomina i o czym niedostatecznie dużo się mówi, jeśli chodzi o to, co Teemu wnosi do drużyny. Zapomnijcie o golach i całej reszcie, on zawsze jest w dobrym humorze, a to jest wartościowa rzecz dla całego zespołu mówi Burke. Hokej, to taki biznes, w którym aż roi się od ponurych osobników, którzy przychodzą rano, mówiąc, że kawa jest niedobra, że korki na mieście są fatalne, że słońce nie dość jasno świeci. Wchodzą do szatni, w której jest jeszcze więcej negatywnie nastawionych osobników, psioczących na wszystko wokół. A to masło na bagietce nie jest dostatecznie miękkie i tak dalej i tak dalej. A tu wchodzi taki gość, promieniejąc, szczerząc się mówi, Ej chłopaki, może i przegraliśmy 9:2, ale przecież poprzedniego wieczora to my byliśmy górą 9:2.

Na takim właśnie pozytywnym myśleniu i optymistycznej osobowości nam bardzo zależało. Zawodnik, który wnosi pozytywne nastawienie do szatni, to cenny nabytek. Teemu zrobił dla nas świetną robotę, ale miał też w sobie ten zaraźliwy optymizm. Nie był tylko gwiazdą na lodzie. Miał ważny wpływ na całą grupę poza polem gry. Nigdy nie miał złego dnia, to była duża wartość. W tamtej zwycięskiej ekipie mieliśmy Chrisa Prongera, on nigdy nie miał dobrego dnia. Dalej, weźmy takiego Scotta Niedermayera, w najgorszym koszmarze nie chciałbyś iść z nim na ryby, bo facet nigdy nie powiedział do ciebie choćby słowa. A tu wrzucasz do tej grupy takiego Teemu, który ze wszystkimi rozmawia, do każdego się uśmiecha, trenera, doktora, sekretarki. Zawsze dla każdego był tak samo grzeczny, dla każdego miał ten sam promienny uśmiech.

Teemu każdego dnia potrafił znaleźć coś, co sprawiało, że był szczęśliwy wspomina długoletni kolega z drużyny, Paul Kariya. Gdy przegrywał, był wściekły jak nikt inny, ale myślę, że błyskawicznie o tym zapominał. Teemu potrafił utrzymać każdego w stanie równowagi. Kiedy sprawy układały się marnie, był optymistą i wprowadzał luz do całej grupy. Kiedy zaś wszystko było dobrze, on był taki sam, więc zawsze wiedzieliśmy, czego się po nim spodziewać. Chłopaki opuszczali głowy, ale on był zawsze gotowy nas pocieszać.

Po zakończeniu sezonu, historyczny powrót Selanne do gry został doceniony przez Professional Hockey Writers Association, który przyznał mu Bill Masterton Memorial Trophy. To nagroda dla hokeisty, który najlepiej uosabia sportowy charakter, wytrwałość i poświęcenie grając w hokeja. Masterton to jedyny hokeista w historii NHL, który zmarł w wyniku obrażeń odniesionych na lodzie.

Selanne większość sezonu spędził grając z McDonaldem i Kunitzem, którzy

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj