Płacowe piekło – to wyrażenie pada bodaj najczęściej w kontekście NHL-owego offseason. Tarapaty ze zmieszczeniem się w niższym niż zakładano budżecie będzie miało mnóstwo zespołów. To oczywiście żadne zaskoczenie. Nawet gdyby można było wydać planowane 83 mln niż faktyczne 81.5 mln, kłopoty Tampy, Toronto czy Winnipeg były powszechnie znane. Za porządki zabrali się już wszyscy: Jets oddali Troubę, Leafs podrzucili kontrakt Marleau do Caroliny. Najpóźniej ruszyła Tampa, która… jeszcze wcześniej przewijała się jako duży gracz w kontekście wzmacniania drużyny. Momentami wyglądało to tak, jakby na Florydzie obowiązywały całkowicie inne realia. Lightning za każdym razem byli zamieszani – przynajmniej nazwą – w rozmowy o każdym atrakcyjnym dostępnym zawodniku. Erik Karlsson? Owszem. Joe Pavelski? Czemu nie. Ze Szweda wyszły nici, ale Lightning na pewno nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa na rynku wymian czy też kontraktów. Na razie jednak zabrali się za domowe porządki. Trzeba było przygotować miejsce na nowe kontrakty Nikity Kuczerowa oraz Braydena Pointa, oczywiście zakładając, że ten drugi dojdzie do porozumienia. Na razie pozostaje zastrzeżonym wolny graczem. Do meritum:

Tyleż przykro, co niezwykle wygodnie dla Błyskawicy dobiega końca przygoda Ryana Callahana z klubem z Florydy. Amerykański weteran przed kilkoma dniami trafił na listę długoterminowo kontuzjowanych po tym, jak lekarze formalnie odradzili mu czynne uprawianie sportu z powodu degeneracyjnego schorzenia pleców. Z pozoru wszystko się zgadza. Callahan zawsze był ofiarnie grającym hokeistą, który kulom ani tym bardziej krążkom się nie kłaniał. Jego ciało z pewnością jest skrajnie wyniszczone, zresztą historia kłopotów 35-latka z plecami jest długa i dobrze udokumentowana. Bardzo chciałbym napisać, że to bardzo przykra historia i żałuję, iż nie będzie mógł skończyć gry w NHL na swoich własnych warunkach. Niestety nie potrafię spojrzeć na tę sprawę z innej perspektywy niż ta, w której Tampa Bay w idealnym dla siebie momencie pozbywają się poważnego finansowego kłopotu.

Callahan ma bowiem kontrakt ważny jeszcze przez rok. Co gorsza dla Lightning, zarabia na jego mocy niewspółmiernie dużo, bo 5 mln 800 tys. dolarów. To było sporo już w momencie podpisywania umowy, czyli przed sezonem 14/15. Nie trzeba było być Nostradamusem by przewidzieć, że po trzydziestce Amerykanin gwałtownie straci zdrowie i sportową jakość. Tak też się stało. W ostatnich 3 sezonach z 246 możliwych do rozegrania spotkań wystąpił w 137. Strzelił łącznie 14 goli, od dwóch lat grywał najwyżej w czwartym ataku Tampy, a czasami po prostu lądował na trybunach. Przykre, ale prawdziwe. W dobie płacowego piekła Lightning nie mogli pozwolić sobie na kolejny rok takiej rażącej niegospodarności. Z kontraktem Callahana trzeba było coś zrobić. Wytransferować, wykupić, cokolwiek. Ostatecznie menedżer Julien BriseBois skorzystał z ukrytej opcji numer 3. Niczym w amerykańskim sądownictwie powołał się na “precedens Mariana Hossy”. Zapewne dobrze pamiętacie, że słowacki skrzydłowy kilka lat temu skończył karierę z powodu przewlekłych skórnych dolegliwości. Chicago Blackhawks w ten sposób sprytnie wymigali się z coraz “cięższej” umowy Mariana, teraz dokładnie tak samo zrobili Lightning. Callahan ostatni rok kontraktu spędzi na LTIR (long-term injury reserve), dzięki czemu pod czapką płac zrobi się o blisko 6 milionów luźniej.

Żeby była jasność – nie sugeruję, że

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

1 KOMENTARZ

  1. Jak krzyczał Bobby Vinton śpiewając “My melody of love”: YES! YES! 😀

    Największa kula u nogi została właśnie zrzucona. Fakt, że w mało elegancki sposób, ale też nie bezprecedensowy. Nie no, już w momencie podpisywania kontraktu było wiadomo (a przypominam, że wtedy jeszcze Callahan punktował na poziomie ok. 50 punktów/sezon), że dostał zbyt wiele, jak na swą sportową wartość; po pierwszym pełnym sezonie w barwach TBL to już była równia pochyła.

    Miller akurat został wytransferowany, bo jako jedyny z tych czterech nie miał żadnej klauzuli chroniącej jego kontrakt. Sportowo był lepszy od np: Palata. Y podpisując kontrakty z nim, Johnsonem i Killornem generalnie ograniczył sobie (a teraz JBB) swobodę ruchów, rozdając tak hojnie klauzule.
    Od paru lat trwa wybitnie mało przyjemna sytuacja kontraktowa, z której póki co GMSY wychodził obronną ręką. GMJBB już teraz musiał pozbyć się kogoś, żeby dopiąć skład, a za rok ciąg dalszy, bo do stołu negocjacyjnego siadają Wasiliewskij, Sjergaczjow, Cirelli i Cernak, że tylko tych najważniejszych wspomnę…

    Gdzieś mi przemknął taki trafny komentarz anglojęzycznego obserwatora, który napisał mniej-więcej coś takiego: ,,Chciałoby się myśleć, że cały zespół stanowi trzon drużyny. Ale w sytuacji dzisiejszej NHL, trzeba wybrać, których graczy uważamy za trzon, a którzy są tylko dodatkiem do nich”. Dla mnie osobiście, trzon Tampy dzisiaj to Kuczerow, Stamkos, Hedman, McDonagh, Wasiliewskij oraz Point.