Przedstawiamy kolejną część z cyklu o najlepszych zawodnikach z poszczególnych krajów. Pora przyjrzeć się trzeciej sile NHL (przynajmniej pod względem liczebności zawodników, za plecami nieosiągalnych Kanady i USA), czyli Szwecji. Kraj ten dzieli się na 21 jednostek terytorialnych, które możemy uznać za odpowiedniki polskich województw. W niektórych będziemy świadkami przesytu klasowych postaci hokeja, w innych zaś odnajdziemy osobistości mniej znane szerszej publice. Jeżeli macie alergię na nazwiska Karlsson, Jonsson, Ericsson czy Johansson, bądźcie ostrożni – mogą przewinąć się dobrych parę razy.

W przeszłości realizowaliśmy już podobne cykle. Na łamach naszego serwisu ukazywały się publikacje dotyczące najlepszych hokeistów z każdego zakątka Kanady, USA i Rosji. Teraz Szwecja! Pierwszą część przeglądu “geograficznego” skandynawskiego kraju znajdziesz TUTAJ, a drugą TUTAJ. Dziś cześć trzecia, ostatnia:

Varmland

  1. Willy Lindstrom

Ten to wiedział, jak się ustawić i mieć o czym opowiadać wnukom. Żadnemu innemu zawodnikowi na świecie nie udało się dostąpić zaszczytu gry w jednej drużynie zarówno z Bobbym Hullem, Wayne’em Gretzkym, jak i z Mario Lemieux. Z tym najbardziej rozpoznawalnym zdobywał dwukrotnie Puchar Stanleya. Znajduje się w elitarnym gronie 44 graczy, którzy zdobyli pięć goli w jednym spotkaniu. Uczynił to w wyjazdowym spotkaniu z Flyers, będąc jeszcze zawodnikiem Jets. Można by pomyśleć, że rozgrywał wtedy życiowy sezon, a w rzeczywistości w całej kampanii 82/83 strzelił łącznie tylko 20 bramek, gromadząc 45 punktów. Ten festiwal trafień w Filadelfii można uznać za mały wybryk natury.

  1. Thomas Steen

Tajemnica sukcesu Steena po części tkwi w długowieczności. Na dobrą sprawę przez 15 lat był kimś, kogo z powodzeniem można wystawiać w top 6. Pass-first player, a kiedy już zdobywał bramki, były one cudownej urody. Na początku lat 90. wybrany najbardziej niedocenionym graczem NHL. Don Cherry, znany nie od dziś i nie od wczoraj ze swojej niechęci do Europejczyków, uwielbiał Steena – to dopiero coś! 817 punktów w 950 występach. Po zakończeniu kariery mocno zaangażował się politycznie, przy czym tę kwestię lepiej zostawić w spokoju. Tutaj rozmawiamy tylko o hokeju.

  1. Hakan Loob

Skrzydłowy niewielkich rozmiarów, ale za to z ogromnym sercem i zaangażowaniem. 176 cm i 80 kilogramów budziło sporo wątpliwości już od samego początku. Hakan miał w sobie mnóstwo charyzmy i determinacji, nie bał się podnieść głosu na kolegów, kiedy wymagała tego sytuacja. Nie zapominajmy o umiejętnościach. Trzeba uczciwie zaznaczyć, że samym charakterem i zacięciem można zrobić karierę w NHL, ale jako gracz trzeciej lub czwartej formacji. Na równi z Kentem Nilssonem najlepszy scoring touch spośród wszystkich graczy urodzonych w Szwecji. Minęło 30 lat od czasu, gdy strzelił 50 goli w sezonie i wciąż żaden rodak nie zdołał powtórzyć tego wyczynu. Za oceanem występował krótko, bo tylko sześć lat – ale jakże intensywnych! Wrócił do kraju ze względu na żonę, która chciała, aby dzieci wychowywały się w ojczyźnie. Miał wtedy 29 lat, a jego imię właśnie grawerowano na Pucharze Stanleya, po który sięgnął z Calgary Flames w sezonie 1988/89. Nie trzeba dodawać, że miał spory wkład w triumf zespołu. Będąc w zasadzie wciąż u szczytu formy, jeszcze długo czarował w ekipie Farjestad. Sukcesy w reprezentacji sprawiły, że i on znalazł się w pierwszej trójce hokeistów włączonych do Triple Gold Club.

Vasterbotten

  1. David Rundblad

Atrybuty do zostania topowym obrońcą na świecie miał w gruncie rzeczy wszystkie. Pechowo, jego głowa nie nadążała za tempem gry w NHL. A kiedy głowa nie nadąża, ciało zaczyna płatać figle i robi się wielki problem. Rundblad pod presją popełniał okrutne błędy. Im gorsze występy notował, tym mocniej się zniechęcał, im mocniej się zniechęcał, tym bardziej oddalał się od występów za wielką wodą. Nie miał serca, żeby powalczyć o swój byt wśród najlepszych. Na dużym lodzie w Szwajcarii głowa miała już więcej czasu, aby pomyśleć i skoordynować ruchy z ciałem, więc David zdał egzamin. W KHL także notował udane występy. Do czasu. Obecnie przesiaduje na trybunach, „grając” w barwach SKA St. Petersburg. Pełni rolę zmiennika genialnego w tym roku Patrika Hersleya. Jak powszechnie wiadomo, SKA ma zezwolenie na gromadzenie wszystkich najlepszych zawodników, nawet kiedy część z nich w ogóle nie wyjeżdża na lód. Rundblad wystąpił w tegorocznych rozgrywkach dwa razy. I ten stan rzeczy mu, na to wychodzi, odpowiada. Fajna kasa na koncie, wystarczy przyjść na trening, nawet grać nie trzeba! To wiele mówi o ambicjach tego pana.

  1. Adam Larsson

Miał być doskonałym ofensywnym obrońcą, lecz patrząc na ewolucję tego gracza, bliżej będzie mu do modelu stay-at-home D, co samo w sobie też może cieszyć, bo tacy defensorzy są potrzebni nie mniej niż ci ze zmysłem w ataku. Z zaawansowanych statystyk wynika, że w przypadku Larssona ofensywa kończy się w momencie, kiedy otrzyma krążek. W wieku 25 lat da się nad tym popracować, choć naiwną postawą byłoby oczekiwanie gwałtownego przełamania. Obrońca, jak sama nazwa wskazuje, w pierwszej kolejności powinien bronić dostępu do bramki, a z tym Adam nie ma większych problemów.

  1. Viktor Arvidsson

Nie pierwszy i nie ostatni szwedzki gracz, który nie miał szczęścia do postury Wikinga. Na szczęście obecna NHL przyjmuje takich zawodników z otartymi ramionami pod warunkiem, że oferują coś innego w zamian. A Viktor prócz wzrostu i wagi ma wszystko, czego potrzeba, aby dominować – absorbującą szybkość, piękny strzał, technikę, zadziorność, pracowitość, haruje w forecheckingu. Tylko czekać, aż pęknie granica 70 punktów. Niewykluczone, że już w tym roku.

  1. Stefan Persson

Ważna część składowa mistrzowskiej ekipy New York Islanders. Wygrał z nimi cztery Puchary pod rząd. Jako obrońca nie strzelał wielu bramek, ale te, które strzelił, często ratowały tyłek drużynie. Razem z wybitnym Denisem Potvinem stanowił bezcenne ogniwo w pierwszym unicie PP, zabójczym w tamtych czasach. Co najistotniejsze, Stefan prezentował wyważoną grę przed swoim bramkarzem. Zaowocowało to tym, że był jednym z ulubieńców legendarnego szkoleniowca, Ala Alboura. Chociaż za sympatią trenera musiało stać coś więcej niż fakt wywiązywania się z defensywnych obowiązków, bo każdy obrońca znajdujący się pod skrzydłami Arboura musiał się z nich należycie wywiązywać, inaczej nie zagrzewał miejsca w drużynie.

  1. Patrik Sundstrom

Wszechstronny hokeista, o którym nie wspomina się zbyt często. Miał brata bliźniaka, również występującego w NHL. Z tej dwójki większym talentem obdarzono Patrika. Sundstrom poświęcił dla drużyny wiele zdrowia, zawsze pakując się w niebezpieczne rejony na lodzie i regularnie blokując strzały. Po koncertowym sezonie 83/84 w Vancouver Canucks złamał nadgarstek i już nigdy nie osiągał podobnych rezultatów punktowych (powyżej 90 oczek), aczkolwiek wciąż pozostał superefektywnym graczem. Nie przeszkodziły mu w tym kolejne kontuzje, tym razem pachwiny i pleców. Patrik miał szczęście do wielopunktowych występów, z których dwa przejdą do historii – organizacji Canucks oraz całej NHL. Dla Orek ustanowił rekord w liczbie punktów zdobytych w jednym meczu sezonu zasadniczego – aż siedem. Z kolei tylko wielki Mario Lemieux dał radę skopiować wyczyn Sundstroma, czyli zaaplikowanie ośmiu (!) punktów w spotkaniu fazy play-off. Paradoksalnie miało to miejsce w trakcie jednego ze statystycznie najgorszych sezonów tego gracza.

Vasternorrland

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj