W przeciwieństwie do Kanady, hokej na szczeblu NHL nie jest w Ameryce towarem z kategorii najbardziej pożądanych. Jankesi mają „swoje” sporty, które stoją na piedestale i zawsze będą krok przed zmaganiami na lodzie. Nie zmienia to faktu, że USA wciąż może być dumne z liczby zawodników, którzy osiągnęli sukces w najlepszej hokejowej lidze świata.

Myśląc o Ameryce pod kątem podziału terytorialnego, mamy przed oczyma państwo związkowe składające się z aż 50 stanów. Wiele nich wydało na świat zawodników wysokiej klasy. Przy czym istnieją bardziej lub mniej „hokejowe” stany, o czym świadczy sama liczba graczy w nich urodzonych.

Wybierzmy zatem po jednym najlepszym zawodniku wszech czasów z każdego okręgu i zobaczmy, który stan ma największe powody do dumy. Ciekawostką będą zaś te „województwa”, w których nigdy nie urodził się żaden wybitny hokeista. Będzie to zestawienie podzielone na trzy części, edycję numer jeden i dwa możecie przeczytać TU i TU.

Dakota Północna – Paul Gaustad

Paul nigdy nie wyszedł przed szereg i przez praktycznie całą karierę pełnił funkcję defensywnego centra kapitalnie sprawdzającego się w czasie wznowień w strefie obronnej. Za czasów gry w Nashville wygrał ponad 60% bulików pod własną bramką w 3 z 5 sezonów. Zapisał 231 punktów w przeszło 700 starciach.

Ohio – Bryan Smolinski

Kolejny center bardziej znany z poczynań defensywnych aniżeli tych pod bramką rywala. Bryan otrzymał nawet dwukrotnie głosy przy wybieraniu triumfatora Selke Trophy. Jego najlepszy okres przypadł na czas gry w LA Kings, gdzie uzyskał 191 punktów w 295 GP przy 651 w 1055 meczach ogółem.

Oklahoma – Tyler Arnason

Arnason mógłby osiągnąć znacznie więcej niż te 245 punktów w niespełna pięciuset meczach. Mógłby, ale ze względu na problemy dyscyplinarne i zadziwiający brak motywacji w długich okresach swojej kariery ta sztuka mu się nie udała. Świetny ofensywny instynkt i niezłe oko przy podaniach to zbyt mało, jeżeli nie dajesz z siebie wszystkiego, a Tyler nie dawał czasem nawet połowy. W ostatnich latach przygody z hokejem włóczył się po całym świecie nigdzie nie mogąc zagrzać miejsca na dłużej niż moment – od Rosji przez Szwajcarię aż po Finlandię, żeby na sam koniec zwolnić się try-outu w Texas Stars i zakończyć karierę w wieku 33 lat.

Oregon – Jere Gillis

Stare dzieje. Numer czwarty w pierwszej rundzie draftu z 1977 roku nie do końca wypalił w NHL, może się pochwalić „jedynie” zabójczą średnią 3,61 punktu na mecz w BHL (Boston Hockey League), w której strzelił 109 bramek dokładając 86 asyst w 54 (!) meczach.

Rhode Island – Bryan Berard

Berard był ofensywnym obrońcą o całkiem ciekawej osobowości. Jego największym osiągnięciem jest z pewnością Calder Trophy z sezonu 96/97, a także fakt bycia pierwszym hokeistą z pozytywnym wynikiem testów na obecność sterydów w roku 2006. Jak później tłumaczył – wziął nieumyślnie, ale bierze za to pełną odpowiedzialność (słyszał ktoś kiedyś inne tłumaczenie?). Strasznie nierówno grający w trakcie swojej kariery, potrafił strzelić 2 gole i asystować 22 razy w pełnym kalendarzu rozgrywek, żeby dwa sezony później wbić 13 goli i zdobyć łącznie 47 punktów w jedynie 58 meczach.

Minnesota – Phil Housley

251 zawodników w NHL – takim bilansem na dzień dzisiejszy może poszczycić się stan Minnesota. Liderem jest bez wątpienia Hall of Famer z 2015 roku Phil Housley. Historia jednego z najlepszych obrońców ligi i ogólnie jednego z najlepszych zawodników, którzy nie wygrali Pucharu Stanleya została opowiedziana już wielokrotnie, więc robienie kalki nie ma żadnego sensu. 1232 punkty w 1495 meczach. Żaden amerykański obrońca nie osiągnął lepszego rezultatu, a oprócz Housleya tylko Brian Leetch przekroczył granicę tysiąca punktów.

Pozostali: m.in. Jamie Langenbrunner, Matt Cullen, Zach Parise, Blake Wheeler, Dustin Byfuglien.

Karolina Południowa – Ryan Hartman

Z tego stanu pochodzi jeden jedyny hokeista, któremu udało się zagościć w NHL i jest nim młody skrzydłowy Blackhawks, Ryan Hartman. Zawodnik ten przeszedł wręcz książkową drogę do pierwszej drużyny, występując w OHL, następnie w afiliacji Chicago – Rockford IceHogs, po drodze rozegrał swoje pierwsze mecze w NHL, a miniony rok był pierwszym, w którym na stałe zagościł w rosterze Hawks. Z każdą kolejną kampanią jego rola w zespole powinna być większa. Nie rośnie nam tutaj kolejny Patrick Kane, ale zawodnik na przynajmniej 50 punktów przy solidnej 2-way game to i owszem.

Tennessee – Blake Geoffrion

Członek jednej z bardziej „hokejowych” rodzin świata urodził się na Florydzie, ale wychowywał w Tennessee, więc jak najbardziej można go zaliczyć do grona zawodników z tego stanu. Tym samym będzie jedynym, który załapał się do NHL. Kariera Blake’a została brutalnie przerwana w końcówce 2012 roku, kiedy odniósł fatalną kontuzję głowy po twardym, aczkolwiek czystym wejściu Jeana-Philippe’a Cote. Miał 25 lat. Do tamtej pory zdążył zdobyć 13 punktów w 55 spotkaniach w barwach Montrealu, czym podtrzymał rodzinną tradycję. Obecnie sprawdza się w roli asystenta GM-a w Cleveland Monsters.

Teksas – Brian Leetch

Teksas nie poszedł w ilość, a w jakość, bo przy tylko dziewięciu hokeistach z NHL, jeden z nich to Brian Leetch, czyli drugi pod względem liczby zdobytych punktów amerykański obrońca. Przegrywa tylko ze wspominanym już Housleyem. Listę sukcesów otwiera Calder Trophy, następnie dwa tytuły Norris Trophy dla najlepszego defensora ligi, Puchar Stanleya z Rangers i Conn Smythe Trophy dla najbardziej wartościowego gracza playoffów w tym zwycięskim sezonie.

Pozostali: m.in. Tyler Myers, Seth Jones.

Illinois – Chris Chelios

Który to już genialny defensor na liście? Chris Chelios swoją równą grą na wysokim poziomie oraz oszałamiającą długowiecznością na stałe zapisał się w pamięci kibiców. Trzy Puchary Stanleya, trzykrotnie wybierany najlepszym obrońcą NHL, prawie tysiąc punktów w dorobku i oczywiście pewne miejsce w Hockey Hall of Fame.

Utah – Steve Konovalchuk

Lewoskrzydłowy Washington Capitals miał wybitnego pecha, bo w sezonie 97/98, czyli jedynym, w którym Caps dostali się do finału Pucharu Stanleya, Steve ze względu na kontuzję w tychże finałach zagrać nie mógł. Był zapchajdziurą z mocnym charakterem i aspiracjami na lidera, osiągającym rezultaty w postaci 40-50 punktów na sezon. Karierę zakończył mając współczynnik point per game ustawiony równo na pół punktu/mecz.

Vermont – John Leclair

Potężny skrzydłowy świętujący największe sportowe sukcesy z Montrealem Canadiens (Puchar w sezonie 92/93) i największe indywidualne z Philadelphią Flyers (3 kampanie z przynajmniej 90 punktami) do amerykańskich zawodników ze ścisłego topu trochę traci, ale zapisał piękną kartę w historii stanu Vermont. Stanowił także cenne ogniwo reprezentacji podczas Igrzysk w 2002 roku, na których USA sięgnęły po srebro. Leclair strzelił 6 bramek w 6 meczach.

Waszyngton – T.J. Oshie

Pierwsze i najmocniejsze skojarzenie związane z Amerykaninem to oczywiście popis w serii rzutów karnych przeciwko Rosji  w trakcie IO 2014. Był to zresztą jeden z najbardziej pamiętnych momentów w historii występów USA na tej imprezie. Nie powinno się Oshiego utożsamiać tylko i wyłącznie z magicznymi rękoma podczas najazdów 1 vs 1 z bamkarzem. T.J. jest fantastycznym all-around skrzydłowym, który po przejściu do Capitals jeszcze bardziej podkręcił tempo ustalając życiowe sezony w liczbie bramek, a także pozbywając się łatki zawodnika zawodzącego w playoffach (22 punkty w 25 meczach). Zaskoczył też wszystkich od strony fizycznej, bo nieraz potraktował przeciwnika porządnym hitem.

Wirginia Zachodnia – Bryan Ewing

Wirginia Zachodnia nie wie za bardzo czym jest hokej. Bryan Ewing jest jedynym graczem, który po względnie udanej przygodzie z hokejem koledżowym dostał szansę w AHL. Rozegrał całe 13 spotkań w afiliacjach Pens i Hawks strzelając gola i asystując, a niewiele później zakończył karierę w wieku 24 lat.

Wisconsin – Phil Kessel

Wyśmiewany z powodu powiedzmy mało sportowej sylwetki Phil „The Thrill” Kessel udowodnił całemu światu, że nie trzeba być wyrzeźbionym jak Adonis, żeby móc mijać rywali jak tyczki. Powstała piękna opowieść od pokonania raka, przez krytykę w Toronto, aż po transfer do Penguins i dwa Puchary w dwa lata. Jak na razie 649 punktów w 832 meczach i mnóstwo grania przed nim. Jest ponadto tak pozytywną osobą, że nie sposób mu nie kibicować, niezależnie od przynależności klubowej.

Pozostali: m.in. Gary Suter, Joe Pavelski, Ryan Suter, Drew Stafford, Alex Galchenyuk.

Wyoming – Thayne Trumbull

Wyoming nie posiada zbyt wielu profesjonalnych sportowców w ogóle, a co dopiero hokeistów. Miano najlepszego prospekta przypada 22-letniemu napastnikowi o nazwisku Trumbull. Zdaje się, że jest całkiem niezły. Przy czym to wszystko, co mogę napisać na jego temat.