Jedna z historii wyciskająca łzy z oczu największych twardzieli – czyli fanów hokeja. Nie martwcie się, w obecnej porze roku zawsze możecie zwalić winę na alergię. Gerry Nelson stracił oko 28 lat temu z powodu postępującej cukrzycy. Był wielkim fanem hokeja, najbardziej kibicował swoim lokalnym Saskatoon Blades z Western Hockey League. Oglądanie meczów stało się niemożliwe, ale Gerry radził sobie chodząc na mecze i korzystając z relacji radiowych.

W świat hokeja wciągnął swojego syna, który z czasem zaczął zastępować ojcu radio. Niczym najsłynniejsi komentatorzy jak Doc Emrick czy Chris Cuthbert młody Wyatt był „oczami” swojego taty i dokładnie mówił mu o tym co właśnie stało się na lodzie. Tej relacji nie zrozumie nikt, kto tego nie przeżył. Po jednym ze spotkań Ostrz z Saskatoon zaproszony ojca i syna do pomieszczenia, w którym mogli spędzić trochę czasu z… Pucharem Stanleya. To była dla nich wyjątkowa chwila.

Czasem gdy spędza ze mną czas, pomaga mi, tak jak w chodzeniu na mecze hokeja, mam wyrzuty sumienia. Myślę, że odbieram mu jego wolny czas, który mógłby spożytkować na bycie z przyjaciółmi lub inne zajęcia. Kiedy go o to pytam odpowiada mi jednak „Nie tato, kocham to robić i chcę być tu z Tobą” – opowiada o wspólnej pasji z synem Gerry Nelson, który oprócz biernej miłości do hokeja, jest także czynnym sportowcem. Jest prezydentem Związku Niewidomych Golfistów w Kanadzie i wygrał w poprzednim sezonie jeden z turniejów, jego caddiem (pomocnik) był oczywiście Wyatt.

 

Wyjątkowość tej historii dostrzegli przedstawiciele St. Louis Blues i zaprosili całą rodzinę Nelsonów na drugi mecz finałów Konferencji Zachodniej. Do akcji przyłączyli się też realizatorzy telewizyjnej transmisji i sponsor Discover. Dzięki temu duża część Kanady i USA mogła usłyszeć komentarz, jakim młody Whyatt raczy swojego ojca dając mu pogląd na to co dzieje się na tafli.