Fakty:

Pittsburgh Penguins musieli powalczyć z San Jose Sharks w dogrywce, ale podobnie jak w pierwszym meczu, okazali się lepsi od swoich rywal tym razem 2:1. Do zdobycia Pucharu Stanleya brakuje Pingwinom już tylko dwóch triumfów. Autorem decydującego trafienia był tegoroczny debiutant Conor Sheary. Przez prawie pół meczu trwał wynik 1:0, ale na lodzie była to w rzeczywistości duża przewaga Penguins. Dwa następne pojedynki rozegrane będą w San Jose (Kalifornia). Zespoły, które wygrywały mecz numer dwa, zdobyły Puchar Stanleya w 9 z 13 ostatnich przypadkach.

Najlepszy tweet dotyczący meczu:

To nie jest niemożliwe, ale zadanie przed Sharks z gatunku dostępnych tylko dla nielicznych. Z 0-2 nie podnoszą się „byle jakie” zespoły.

Akcja dnia:

Gol w dogrywce na 2:1. Autorem pierwszoroczniak Conor Sheary, ale podkreślić trzeba słowo AKCJA. Bulik wygrywa Crrosby, krążek ląduje u Letanga na niebieskiej. Ten odgrywa na wysokość lewego koła skąd Sheary natychmiast wypala w światło bramki. Jak się później okazało wszystko było zamysłem Crosby’ego, który „rozrysował” tę zagrywkę kolegom mówiąc dokładnie który wariant teraz mają zagrać.

Bohater dnia:

Oprócz oczywistości, czyli wynoszonego pod niebiosa Sheary’ego (o którym więcej w rubryce poniżej) trzeba także przypominać bramkę na 1:0, w której ostatnim dotknięciem popisał się Phil Kessel (10. gol w play-offach). Najdłużej krążek na kiju miał w niej Nick Bonino, znakomicie wyczekując na odpowiedni moment do posłania gumy w kierunku bramki. Wszystko zaczęło się zaś od błędu Romana Polaka i odbioru Carla Hagelina, który poczuł krew i nie odpuścił już w forecheckingu odbierając posiadanie od Brendona Dillona.

Młody dał radę:

Zostawmy na chwilę Sheary’ego i jego arcyważne trafienie. Matt Murray wykonywał „czarną” robotę cały wieczór, co było trudne zwłaszcza że team przed nim grał dobrze i każda gafa byłaby bardzo wyostrzona. Niewielu rookies bramkarzy grało w historii NHL tak udane play-offy, ostatnim jakiego mogliśmy oglądać bym Cam Ward, resztę większość z nas zna z sportowych „kronik” chociaż nazwiska Hextall, Roy i Dryden nie są nam obce.

Screen Shot 06-02-16 at 12.01 PM

Ale numer:

50 – Pingwiny są 50. klubem w historii finałów Pucharu Stanleya, który osiąga prowadzenie 2-0. 44 z nich sięgnęły ostatecznie po triumf w całej serii

Niecodzienne wydarzenie:

W trzeciej minucie zawodów realizator pogubił się, nie wiedząc za którym czarnym obiektem na białej tafli lodu ma podążać. Nie ma co go winić, zagubieni wydawali się sami hokeiści. Wszystko z powodu obiektywu kamery-aparatu, który w wyniku uderzenia przy bandzie znalazł się na lodowisku. Patric Hornqvist trącił kilkakrotnie niezidentyfikowany obiekt próbując wymusić na sędziach decyzję o zatrzymaniu akcji, wszak gra toczyła się w strefie Penguins i było im to bardziej na rękę.

Statystyki meczowe:

Pittsburgh Penguins – San Jose Sharks 2:1 (0:0, 1:0, 0:1, 1:0)

Bramki: Phil Kessel (29), Conor Sheary (63) – Justin Braun (56)

Kary: 2 – 4 minuty

Strzały: 30 – 22

Przewagi: 2/0 – 1/0

Hits (gra ciałem): 36 – 43

Wznowienia wygrane: 45.2% – 54.8%

Stan rywalizacji: 2 – 0 (do czterech zwycięstw)

Co dalej:

Trzeci mecz finałów przenosi rywalizacje do San Jose w Kalifornii, odbędzie się w nocy z 4-5 czerwca godzina 2 czasu polskiego