Najbardziej mordercza i wykańczająca pozycja w całym sporcie zespołowym. Hokejowy bramkarz jest najnowocześniejszą i najlepiej wytrenowaną wersją siebie od czasów powstania tej posady. Łapacze krążków mają dziś swoich trenerów, osobne treningi i często zupełnie inną filozofię gry niż ich koledzy z ataku i obrony. Polegający kiedyś na szczęściu i kombinowaniu gracze dziś muszą polegać bardzo ściśle na technice. Tyle, że ówczesna technika zdaje się ich wykańczać i regularnie skracać ich kariery. Czy to czas, by wstać z kolan i powrócić nieco do korzeni?

Autorzy: Michał Ruszel / Michał Kolasiński

Hokej przyspieszył, bramkarze próbują. Jak to się skończyło?

Ten sport jest najszybszy od czasów jego powstania. Obecni zawodnicy są w stanie pędzić na łyżwach, w trakcie meczu, nawet 40 kilometrów na godzinę (choć przeciętnie jest to około 32 km/h). Choć mityczny Bobby Hull PODOBNO potrafił jechać z prędkością 49 kilometrów na godzinę, co wydaje się wartością raczej mityczną, to zawodnicy z przeszłości byli średnio dużo wolniejsi. Oczywiście, dawne wyjątki pokroju Pawła Bure łamały ówczesne standardy, ale dziś postęp techniki jazdy sprawia, że gracze tacy jak Connor McDavid czy Nathan MacKinnon narzucają tempo, przy którym najwolniejszy zawodnik na lodzie jest wciąż zdecydowanie szybszy od swojego odpowiednika z przeszłości.

Oczywistym jest więc, że przyspieszyć musieli także bramkarze. Wychodzący bardzo daleko z bramki, stojący niemal w pozycji wyprostowanej bramkarze rzucający się z krążkiem niczym piłkarze musieli ustąpić miejsca coraz bardziej zgarbionym i kucającym kolegom stojącym głęboko w bramce i praktykującym „motyli ślizg”, czyli przesuwanie się w parterze z wykorzystaniem parkanów, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były tak ciężkie, że nie tylko nie nadawały się do ślizgu, ale rzucone z odpowiedniej wysokości mogłyby zabić na miejscu.

Mówi się, że ostatnim bramkarzem grającym ortodoksyjnym stojącym stylem był Kirk McLean z Vancouver Canucks. Kilka lat dłużej od niego grał jeszcze legendarny Martin Brodeur, który jednak próbował zmieniać swój styl na potrzeby zmieniającej się rzeczywistości (niestety z marnym skutkiem). Od tamtej pory bramkarze zaczęli coraz częściej wykorzystywać kolana, angażując swoje ścięgna i stawy do ruchów, których dotąd ich organizmy nie znały. Żeby nie przedłużać – tak powstał styl motyla, styl hybrydowy, a w ostatnich latach rewolucyjna, ale mordercza dla bioder technika RVH (Reverse-VH), polegająca na uszczelnianiu bramki przy słupku w parterze. To wszystko teoretycznie ułatwia obronę, w praktyce jednak „dociska śrubę” współczesnym pogromcom krążków do tego stopnia, że ich organizmy przestały wytrzymywać to obciążenie.

Co takiego się dzieje?

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł

5 KOMENTARZE

  1. Nie da się przemówić do rozsądku, bo zbyt duża kasa leży na stole. Zawsze znajdzie się kaskader, który zaryzykuje zdrowie żeby mieć swoje chwile chwały i sakwę pełną na pokolenia. No chyba, że przepisami. W gimnastyce sportowej są pewne ewolucje zakazane. To te, przy któych błąd grozi trwałym kalectwem. Czy w hokeju jest szansa na takie coś? I czy w ogóle miałoby to sens?