Wykupowanie kontraktów we współczesnej NHL to rzadkie zjawisko. Nikt nie chce zapychać budżetu płacowego zawodnikami, których nie ma w drużynie.

Historia pamięta jednak czasy, kiedy z opcji wykupu kontraktu korzystali dosłownie wszyscy. To było dawno – liga liczyła wtedy o dwa kluby mniej. Ale niektóre z tamtych wykupów przypominają o sobie po dziś dzień.

I tak oto 1 lipca miało miejsce znamienne wydarzenie. Filadelfia przelała ostatnią transzę Ilji Bryzgałowowi z tytułu kontraktu, który został wykupiony aż 13 lat temu! 46-letni bramkarz nie będzie już co roku otrzymywał od Flyers 1,64 mln dolarów, jak miało to miejsce od 2013 roku.

Czego dokładnie dotyczy ta sytuacja? Przypominamy historię, a także unikalne wykupy na mocy amnestii.

Co działo się wtedy w NHL?

Aby zrozumieć kontekst, przewińmy taśmę o 21 lat wstecz.

W 2005 roku w NHL wprowadzono limit wynagrodzeń (salary cap). Wydatki zaczęły być ściśle regulowane, a dochody dzielone między właścicielami a zawodnikami w sztywno ustalonych proporcjach. Wcześniej bogate kluby mogły hurtowo kupować gwiazdy, a małe rynki nie miały niemal żadnych szans na walkę o puchar.

W nowym Układzie Zbiorowym Pracy (CBA) pojawiły się trzy rewolucyjne elementy: górny limit wynagrodzeń (salary cap), dolny limit wynagrodzeń (salary floor) oraz powiązanie górnego limitu z dochodami ligi. Zawodnicy otrzymywali około 57% dochodów związanych z hokejem (Hockey Related Revenue, HRR), a limit rósł wraz z zyskami NHL.

Dochody rosły szybko, a wraz z nimi limit. Wzrost w pierwszych czterech latach po lokaucie ani razu nie był niższy niż 5 milionów. Oczekiwano, że w sezonie 2012/13 górna granica osiągnie 70,2 mln (spoiler: tak też się stało). Dlatego generalni menedżerowie wyciągnęli prosty wniosek: jeśli limit będzie rósł o 5-7 milionów niemal każdego roku, dzisiejsze drogie kontrakty za pięć lat staną się wręcz opłacalne.

W ten sposób narodziły się kontrakty na dwucyfrową liczbę lat. Przyczyny były od razu dwie. Po pierwsze, banalne pragnienie zatrzymania zawodnika na długi czas (a nawet na całą karierę). Po drugie, pomagało to obejść limit płacowy. Ponieważ budżetu płacowego nie obciąża faktyczna pensja wypłacana w danym sezonie, ale średnia za cały okres obowiązywania kontraktu, umowy z drastycznym spadkiem wynagrodzenia w ostatnich latach (nazywane back-diving) błyskawicznie zyskały na popularności. Logika była prosta: w ten sposób cap hit (obciążenie budżetu) maleje, hokeista do końca kontraktu i tak nie dociągnie (albo stanie się żywą legendą pokroju Jágra lub chociaż Selänne), a supergwiazdę w drużynie mamy.

Pierwszym graczem, który podpisał kontrakt na ponad 10 lat, był Aleksiej Jaszyn – zgodził się na 87,5 mln za 10 lat gry w Islanders. Miało to jednak miejsce jeszcze w 2001 roku, przed pojawieniem się limitu płacowego, więc ten przykład nie jest do końca trafiony. Z kolei pierwszym graczem, z którym podpisano długoterminową umowę właśnie w celu obejścia limitu, był Rick DiPietro i zrobili to również Islanders!

Legendarny kontrakt na 15 lat i 67,5 mln do dziś przynosi dochód bramkarzowi (i będzie przynosił aż do 2029 roku) – choć został zawarty w odległym 2006 roku. Ówczesny menedżer Wyspiarzy, Garth Snow, uważał, że znalazł podstawowego bramkarza i twarz klubu na kolejne 15 sezonów (DiPietro miał wtedy 25 lat). Nic z tego nie wyszło: kontuzje zrujnowały karierę Ricka, a siedem lat później jego kontrakt został wykupiony.

Logicznym jest, że tak długie kontrakty nie spodobały się lidze, choć formalnie kluby nie łamały żadnych zasad. Co najwyżej balansowały w szarej strefie. W 2011 roku ten sam trik postanowiła powtórzyć Filadelfia. Zaledwie rok wcześniej Flyers dotarli do finału Pucharu Stanleya, żonglując w bramce Brianem Boucherem i Michaelem Leightonem i doszli do wniosku, że tym, czego im brakuje, jest właśnie elitarny bramkarz. Dlatego latem 2011 roku Lotnicy pozyskali z Phoenix Ilję Bryzgałowa, któremu kończył się kontrakt, i związali się z nim umową na 9 lat opiewającą na 51 mln. Drogo, ale bez wielkich ekstrawagancji.

Problemem okazała się jednak sama gra rosyjskiego bramkarza.

Jak Bryzgałow i Filadelfia doszli do wykupu kontraktu

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł

1 KOMENTARZ

  1. 15 lat w jednej organizacji, toż to legenda człowiek. Na dodatek kosztem Bobrowskiego.
    Wielbłąd według Tomaszewskiego …

Comments are closed.