Przeciętnemu człowiekowi na hasło „Leo” przychodzą pewnie do głowy najsławniejsi „Leosie” tego świata. Zacznijmy poważnie – to oczywiście papież Leon XIV , głowa Kościoła Katolickiego. Jest też Leo DiCaprio, czyli jeden z najsławniejszych na świecie aktorów, a także Leo Messi, uważany przez wielu za najwybitniejszego piłkarza wszech czasów. Miłośnicy historii, kultury oraz literatury krzykną z kolei Leo da Vinci albo Leo Tołstoj (tak, w kulturze anglojęzycznej Lew Tołstoj figuruje jako Leo Tolstoy).

Przeciętny fan NHL z kolei na hasło „Leo” odpowie z kolei Leo(n) Draisatl, Leon to też taki Leo, nieprawdaż? Ostatnio jednak w świecie hokejowym z nagłówków nie schodzi nazwisko szwedzkiego gracza, Leo Carlssona. To nowy, najlepiej opłacany hokeista w całej NHL.

Czy jest wart swojej ceny? O co jest cały ten szum? Przyjrzyjmy się bliżej centrowi Anaheim Ducks, który skupia na sobie w tym momencie większość fleszy hokejowego świata.

***

Biedaki z NHL

Jak doskonale już wiemy, Anaheim Ducks wyrównali kontraktową ofertę od Flyers dla Leo Carlssona i środkowy ze Szwecji pozostanie w Kalifornii, inkasując 90 milionów płatnych w pięć lat. To czyni go najlepiej zarabiającym hokeistą NHL. Jeśli interesują Was kulisy kontraktowe z udziałem Leo, to zapraszam do tekstu Michała Ruszela:

WYRÓWNALI! Kaczory wetują transfer Leo. Rekordowy kontrakt w NHL

Ja z kolei pragnę jedynie dodać, że w skali NHL 18 milionów rocznie, jak będzie zarabiał Leo Carlsson naprawdę robi wrażenie, ale patrząc na tę rekordową hokejową gażę i porównując ją do innych sportów w USA, są to… mocno średnie zarobki.

Zarobki w NHL i w innych ligach są trochę jak tytuł książki Roberta Kiyosakiego, którą katuje się studentów chyba wszędzie i na wszystkich studiach świata, no może poza ASP. O jakiej książce mowa? To oczywiście „Bogaty ojciec, biedny ojciec”. Nie muszę mówić, którym ojcem w tym zestawieniu jest NHL.

Oczywiście to metafora z przymrużeniem oka, bo to nie jest książka o kontraktach zawodników w zawodowych ligach, a sama NHL jest przecież organizacją ogromnie bogatą. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że jeśli chodzi o salary cap i zarobki graczy, nie może się równać z NBA, NFL i MLB. Przy okazji kontraktu Carlssona zaczęto dywagować, że hokejową ligę czeka windowanie pułapu kontraktowego dla zawodników (Salary Cap), a następni w kolejce do nowych umów Quinn Hughes i Cale Makar całkowicie zresetują rynek i zażądają około 20 milionów dolarów za sezon.

I będą mieli do tego pełne prawo, bo jak wszyscy doskonale wiemy, w NHL istnieje święta zasada – „Nie odniesiesz sukcesu bez obrońcy, który potrafi wyprowadzać krążek i wspiera ofensywę”. A takie jednorożce jak Hughes, Makar czy dalej na przykład Wereński to nie tylko elitarni bluelinerzy, to przede wszystkim elitarni gracze bez podziału na pozycję, kamienie węgielne każdej ekipy marzącej o sukcesach.

Te potencjalne 20 milionów na sezon brzmi świetnie, ale jak się to ma w porównaniu z innymi ligami? Załóżmy zatem, że Quinn Hughes podpisuje umowę i będzie zarabiał rekordowe w NHL 20 milionów za sezon. Jak wypada to w porównaniu z „bogatszymi ojcami”? Spójrzmy”

– 20 mln dolarów za sezon to ledwie… 72. miejsce na liście płac w NFL. Na pierwszym miejscu znajduje się quarterback Kansas City Cheifs, Patrick Mahomes. Ikona ligi zarabia (po podpisaniu niedawnego aneksu), bagatela, 63.4 mln USD za sezon. Drugi na liście jest gracz Dallas Cowboys, Dak Prescott (60 mln rocznie)

– w MLB byłoby to z kolei miejsce numer 75., w rankingu prowadzi genialny Shohei Ohtani z LA Dodgers – 70 mln USD za rok

– w NBA 20 mln rocznie byłoby z kolei ledwie… 95. co do wielkości umową. Prowadzi Stepehen Curry z Golden State Warriors – niecałe 63 mln USD rocznie. W NBA jednak salary cap cały czas rośnie, już niedługo wejdą nowe limity umów, jeszcze wyższe tzw. „super maxy”

NHL też to czeka, to nieuchronna kolej rzeczy i stale rosnące zarobki zawodników stały się normą. W hokeju na szczęście i tak nie jest to jeszcze rozbuchane do granic możliwości. Jeszcze. Już niedługo kontrakty na poziomie 20 mln rocznie staną się normą.

Patrząc na umowy w NHL te potencjalne, mityczne 20 baniek za sezon w naszej hokejowej bańce brzmi jak wyjście na Mount Everest, ale w innych ligach to z kolei jak wyjście na średniej wysokości górkę, w dodatku będąc niesionym na lektyce. Tam nie robi to wrażenia.

Wróćmy jednak do bohatera tego całego zamieszania – czy Leo Carlsson to gwiazda (już? A może przyszła?) ligi oraz czy może całe to zamieszanie to żadne poważne wystrzały z armaty, a jedynie strzały z plastikowych pistoletów na kapsle, kupionych na odpuście w Rabce?

***

Szwed??! Ha Tfu!!!!

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł