Druga część lipca i aż do końca sierpnia to w NHL to zazwyczaj martwy sezon. Czas, kiedy lód spływa do kanalizacji, zawodnicy leżą plackiem na plażach w Dubaju, a jedynym tematem do dyskusji są tabelki z salary cap, analizy przedsezonowe i plotki transferowe. Ale nie w 2026 roku. W tym roku Ameryka Północna żyje piłkarskimi mistrzostwami świata, a tam dzieją się rzeczy, które potrafią rozpalić nawet najtwardszych facetów z NHL. Spójrzmy na niego. Aleksandr Owieczkin. Gość ma już 41 lat na karku, przed chwilą podpisał kolejny roczny kontrakt z Washington Capitals na skromne 4,25 miliona dolarów, a na lodzie wciąż porusza się jak stary Mercedes W124 – niby lekko porysowany, niby z potężnym przebiegiem i lekko pordzewiałym błotnikiem, ale jak przyjdzie co do czego, to odpala od strzała i bez trudu mija na lewym pasie te wszystkie nowoczesne, elektryczne hybrydy, które po jednym sezonie nadają się do wymiany baterii. I ten sam Owieczkin, zamiast leżeć pod palmą i regenerować kolana po sezonie, w którym zdobył 32 bramki i ostatecznie strącił z tronu Wayne’a Gretzky’ego ze swoimi 929 golami w sezonie zasadniczym, siedzi przed telewizorem i drze się wniebogłosy. Dlaczego? Bo gra jego absolutny idol. Lionel Messi.
Do sieci trafiło wideo nagrane przez jego żonę, Nastaziję Owieczkinę. Widzimy na nim Owiego w trybie pełnego, niekontrolowanego szaleństwa. Facet, który na lodowisku jednym hitem potrafi wysłać do gabinetu lekarskiego, nagle skacze jak dzieciak, ściska swojego syna i wydziera się tak głośno, jakby właśnie strzelił decydującego gola w dogrywce finału o Puchar Stanleya. Zero reżyserii, zero sponsorskich logotypów w tle, zero sztucznego, korporacyjnego uśmiechu z agencji PR. Tylko czysta, pierwotna radość kibica, który patrzy, jak jego ukochany piłkarz po raz kolejny wyciąga swój zespół z tarapatów. Wyglądało to kropka w kropkę jak typowy polski ojciec, który w sobotni wieczór dowiedział się, że lokalna Biedronka rzuciła właśnie promocję „12+12 gratis” na jego ulubione jasne pełne. I ta bezkompromisowa naturalność jest w tym wszystkim najlepsza. W czasach, gdy większość gwiazd sportu publikuje na Instagramie wyłącznie wygładzone posty o „ciężkiej pracy w ciszy”, Owieczkin po prostu wrzuca do sieci swoje prawdziwe, czasami wręcz obciachowe emocje. Bez filtra.
So emotional seeing Ovi and his son Sergei watching England–Argentina together 🥹 pic.twitter.com/VpZpMy2xUB
— Uggg (@Uggg_uggg) July 16, 2026
A powód do darcia gardła był niebywały. Półfinał mistrzostw świata, Argentyna kontra mocna, nabuzowana Anglia. Przez ponad 80 minut pachniało tam rozczarowaniem, ale potem na scenę wszedł on – 39-letni Messi. Dwie genialne asysty po 84. minucie gry, odwrócenie losów meczu na 2:1 i awans do wielkiego finału. Kiedy patrzyłem na te ostatnie minuty i na to, co Messi zrobił z angielską defensywą, przypomniał mi się nasz polski krajobraz nadbałtycki – siedzisz spokojnie za parawanem, jesz gofra, a tu nagle nadchodzi letni szkwał, porywa koce, łamie kije od parawanów, a cała plaża w panice ucieka do najbliższego pensjonatu. Dokładnie taki sam chaos Messi zasiał w angielskiej obronie, a Owieczkin w tym samym momencie z radości podrzucał swoim synkiem. Dla trenera Capitals, Spencera Carbery’ego, taki widok w środku lipca to czyste złoto. Washington skończył poprzedni sezon z bilansem 43-30-9, a widok kapitana, w którym wciąż pulsuje taki ogień, to dla całej drużyny potężniejszy kop motywacyjny niż jakikolwiek nudny obóz przygotowawczy w górach.
Wokół Owieczkina podczas tego turnieju zrobiło się też głośno z innego powodu. Internet
__________________________________
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.
Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:
NHL W PL
86291000060000000003362403
W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 30 dni | 22 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 90 dni | 60 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 180 dni | 108 zł |



