Często jest tak, że refleksja pojawia się dopiero wtedy, kiedy jest już za późno. Tak też można określić to, co wydarzyło się na Wyspach Brytyjskich. W wyniku starcia z rywalem śmierć poniósł 29-letni Adam Johnson. Co więcej, okazuje się, że była to śmierć, której dało się uniknąć.

Sport kontaktowy

Sporty możemy podzielić na kontaktowe i takie, w których kontakt nie występuje czy też jest mocno ograniczony. Niemniej jest to zbyt duże uproszczenie. Wystarczy zwrócić uwagę na to, co dzieje się choćby w hokeju. Zdarzają się momenty, kiedy jest naprawdę ostro. To z kolei sprawia, że czasem może dojść do nieszczęśliwych zdarzeń.

Zdarzenie z meczu pomiędzy Nottingham Panthers a Sheffield Steelers trzeba jednak określić jako dramat. Adam Johnson podczas jednej z akcji został trafiony przez rywala łyżwą. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby zawodnik nie dostał łyżwą w szyję (Johnson stracił wcześniej równowagę po kontakcie z innym przeciwnikiem). Na lodowisku momentalnie pojawiło się mnóstwo krwi i wszyscy zgromadzeni wiedzieli, że stało się coś bardzo poważnego. Niestety, w szpitalu stwierdzono zgon 29-latka.

Wydarzenie to wstrząsnęło całym światem hokeja. Zaczęły pojawiać się pytania dotyczące tej tragedii. Wiadomo, że zdecydował nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ale trudno się nie zastanawiać nad bezpieczeństwem hokeistów. Czy można sprawić, że sportowcy staną się bardziej bezpieczni? Już widać, że przynajmniej niektórzy z hokeistów zaczęli zastanawiać się nad swoim bezpieczeństwem. Zauważalne jest to nawet w NHL.

Aspekt sportowy

Każda śmierć wstrząsa ludźmi, ale świat (także ten sportowy) musi toczyć się dalej, co świetnie widać choćby w zakładach bukmacherskich. Osoby zainteresowane typowaniem mogą liczyć na bogatą ofertę, czego świetnym przykładem jest Pelican Casino PL. Trzeba też przyznać, że typowanie rozstrzygnięć w NHL nie jest łatwe – faworyci często nie mają łatwego zadania.

Tyler Bertuzzi prekursorem większej troski o bezpieczeństwo?

Życia Johnsonowi już nic nie zwróci, ale dobrze byłoby, aby świat hokeja wyciągnął wnioski z tej tragedii. Wydaje się, że przynajmniej na razie możemy mówić o pewnych zmianach. Tyle tylko, że na teraz zmiany to nie jest obowiązek – zawodnicy sami mogą zdecydować się na grę w dodatkowym sprzęcie ochronnym. Widać to już także w NHL – na szyi Tylera Bertuzziego pojawił się ochraniacz. W ten sposób skrzydłowy Toronto Maple Leafs być może stał się prekursorem zmian w najważniejszej lidze hokejowej świata.

Czy Bertuzzi skłoni swoich kolegów z zespołu lub rywali do zmian? To się okaże z czasem – tak samo, jak i to, czy pojawi się stosowny punkt w regulaminie. Na ten moment nie sposób rozmawiać o konkretach, chyba że za konkrety uzna się konferencję prasową z 16 listopada. Konferencję, podczas której Gary Bettman podkreślił, że trwa ustalanie wytycznych ze związkiem zawodowym zawodników NHL. Dopóki wytycznych nie będzie, osłony nie będą obowiązkowe, ale będzie się je zalecać.

Poza tym sam Bertuzzi zdążył się już wypowiedzieć na temat gry w ochraniaczu. Hokeiści mają mieć prawo obawy co do wygody, ale wydaje się, że wszelkie wątpliwości są zupełnie nieuzasadnione. Skrzydłowy Toronto podkreślił, że gra w ochraniaczu jest wygodna.

Wielkie zainteresowanie

Można (czy nawet trzeba) rozmawiać o bezpieczeństwie hokeistów. Można dyskutować też o tym, czy NHL nie podchodzi do sprawy zbyt opieszale. Niemniej jednak konieczność przyzwyczajenia się do dodatkowego zabezpieczenia to coś, o czym nie wolno zapomnieć. To wszystko jest szalenie istotne. Jednocześnie jednak nie wolno zapomnieć o produkowaniu ochraniaczy.

W skali świata zainteresowanie ochraniaczami na szyję jest po prostu ogromne. Można wręcz powiedzieć, że zainteresowanie jest na tyle duże, iż producenci nie nadążają z realizacją zamówień. O tym również trzeba pamiętać. Mimo najlepszych chęci pewnych procesów przyśpieszyć się nie da (ewentualnie jest to bardzo trudne).

Wiele wskazuje na to, że już niedługo będziemy mieli do czynienia z nową rzeczywistością. Zmianą może na początku uciążliwą, ale za to niezwykle istotną. W końcu nie ma nic ważniejszego niż troska o swoje zdrowie – a jak pokazała historia Adama Johnsona – nawet życie.