Jinx dnia: Canes wykrakali czyste konto

Jeden z hokejowych przesądów mówi, że nie wolno na głos wypowiadać słowa “shutout” w trakcie meczu, bo wówczas bramkarz na pewnego czystego konta do końca nie dowiezie. Tyle, że przesąd ten odnosi się wyłącznie do golkipera twojej drużyny, co potwierdza wczorajszy wyczyn Andrieja Wasilewskiego:

Próba jinxowania potężnego Rosjanina nie powiodła się. Wasilewski obronił wszystkie 29 strzałów, jakie Hurricanes oddali na jego bramkę w Game 5 rywalizacji Carolina-Tampa Bay. Niebywały z niego “zamykacz” – przypomnę, że Game 6 z Florida Panthers też zakończył z zerem po stronie strat, a finałową serię z Dallas przed rokiem… tak, tak – również z czystym kontem.

Tym samym zakończyliśmy już rywalizację o prymat w Dywizji Central. Lightning załatwili sprawę przy pierwszej okazji, zwyciężając w kolejnym ciasnym meczu tej serii. Przypomnijmy, że pierwsze dwa mecze w PNC Arena wygrali stosunkiem 2:1. Wczoraj też strzelili dwa gole, ale nie stracili przy tym żadnego. Wygrać 3 mecze strzelając w nich łącznie zaledwie 6 goli – oj, to jest duża sztuka. Bolts kolejny raz pokazali, że dobrze czują się właściwie w każdym stylu proponowanym przez przeciwnika. Canes chcieli grać szybko, chcieli “wyjeździć” wygraną? Spoko, też tak możemy. Chcecie iść na wymianę ciosów? Zapraszamy! Lightning od dziś mogą wygodnie rozsiąść się w wannach z hydromasażem na odnowie i czekać na wyłonienie ich kolejnego rywala. Będą nim Islanders, których pokonali w Finale Konferencji przed rokiem albo Bruins, których pokonali przed rokiem w drugiej rundzie…

Dobrze, a coś więcej o Game 5? Proszę bardzo. Canes uzbroili się na nie po zęby. Wrócił kontuzjowany w trakcie serii Vince Trocheck, wrócił kontuzjowany na treningu między pierwszą a drugą rundą Nino Niederreiter. Rod Brind’Amour rzucił dosłownie wszystko, co miał najlepsze. Nie wiem, na ile sprawni byli obaj panowie, ale jak widać niewiele wnieśli do końcowego rezultatu. Ba, Nino zaczął mecz od wizyty w boksie kar już na samym początku meczu, kiedy musiał ratować Bretta Pesce po groźnej stracie we własnej tercji. Do klatki Huraganów wrócił Alex Nedeljkovic po kiepskim występie Petra Mrazka w meczu nr 4 na Florydzie. Na cóż jednak korekta w bramce, kiedy nie strzelasz ani jednego gola…?

Główna różnica między oboma ekipami polegała oczywiście na formacjach specjalnych. Wczoraj Bolts kiepsko zagrali obie przewagi w pierwszej tercji, tę kluczową na początku drugiej też nieomal zmarnowali – mogli nawet stracić gola shorthanded. Szybko się jednak otrząsnęli i znowu dał o sobie znać jeden z najlepszych aktualnie grających w NHL performerów w play-off, Brayden Point:

Coś fantastycznego! Doceńmy akcję Aleksa Kilorna, bowiem też mocno przyczynił się do strzelenia bramki, jednak Pointer… Ilu graczy w tej sytuacji skupiłoby się na jak najszybszym ułożeniu krążka na łopatce i oddaniu strzału? Pewnie zdecydowana większość ligowców. A Point jeszcze zdążył popatrzeć, zrobić balans ciała, przełożyć na backhand. Perfekcja i pochwała cierpliwości.

Ładnie strzelił również Ross Colton. Sam sobie przechwycił, sam wykończył. Kiepsko zachował się gubiąc krążek Lorentz, może coś więcej mógł zrobić Nedeljkovic, natomiast chciałbym skupić się na czymś innym: Tampa doczekała się kolejnej bardzo nieprzyjemnej dla przeciwników formacji… Przed rokiem wykształtowała się ciekawa, pracowita, fizyczna, ale i zdolna strzelać gole trójka Coleman-Gourde-Goodrow. Teraz doszedł jeszcze jeden tercet: Colton-Johnson-Maroon.

Skoro nawet 4. atak jest tak ogarnięty… Nie wiem. Gdzie tu szukać słabości?

Konkluzja dnia: Gdzie ten progres?

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł

12 KOMENTARZE

  1. Colorado jeśli jutro w nocy przegra z Vegas to w zasadzie na własne życzenie odpadną z walki o Puchar Stanleya. Ten mecz numer 5 był spokojnie do wygrania i powinni to zrobić. Ale chyba znowu mamy do czynienia z tym z czym mieliśmy do czynienia na przykład oglądając Tampę przez kilka lat przed zdobyciem mistrzostwa. W playoffach zawsze czegoś brakowało. I dopiero w zeszłym roku pokonali demony i zdobyli mistrzostwo i w tym roku grają jak mistrzowie i trzeba im to oddać. Potrafią zdominować rywala jeśli trzeba, potrafią wymieniać ciosy na równych warunkach, jak i potrafią cierpieć, ale wyprowadzić jedną, drugą kontrę i przechylić mecz na swoją korzyść. W Colorado nie widzę tego. Rozjechali Blues bo przewaga talentu była wielka, ale okazuje się, że z rywalem który potrafi oddać mocnym ciosem i ukarać za każdy błąd, radzą sobie bardzo średnio. Liczę na to ze Avs wygrają na wyjezdzie i będzie mecz numer siedem, ale szczerze mówiąc gdybym miał stawiać pieniądze to raczej Vegas jutro zamyka serie.

     
    • Już tu napisałem, że Colorado nie ma bramkarza i obrony z najwyższej półki. Oczywiście, nie ma tragedii jak np. w Waszyngtonie czy Pittsburghu ale te formacje nie potrafią wygrywać meczy. Słabsza passa i będzie pozamiatane. Gdyby trafiło na Montreal albo St. Louis, nikt by się nie zorientował. Z bardziej kompletną drużyną jak Vegas to już nie przejdzie. Nie są jednak zasieki obronne w Denver takie słabe żeby odmawiać Lawinie szans. Nie zdziwię się wcale gdy skończy się 4-3 dla McKinnona i reszty.

       
  2. Co do pierwszej i drugiej tercji meczu Colorado-Vegas nie będę się wypowiadał, bo cięzko było utrzymac oczy otwarte w nocy. Jedynie bramki potrafiły mnie ocknać. Co do wypowiedzi SaszaAlek szczerze po drugiej tercji myślalem, ze będzie już koniec meczu, choć Knights nie grali zle i trzymali poziom, tutaj bardziej Colorado postawiło wyżej poprzeczkę. Myslalem, ze skonczy się tak jak było w meczu z Wild, gdy prowadzili 2-0, nie uznany gol Tucha i poszło 3-0. 3 tercja na pełnych obrotach, cieszę się, że udało się odwrócić wynik spotkania. Tak jak wcześniej mówiłem, kluczem do odwrócenia serii z 2:0 na 2:3 było i jest skuteczne ograniczenie poczynań Rantanena i MacKinnona, Nie zawsze się to udaje, ale niebo a ziemia w porównaniu do dwóch pierwszych meczów ile mieli miejsca i jak rozgrywali krążek do tego jaki mamy obraz w ostatnich 3 meczach. Oby Vegas nie popełnili błędu z Wild i zakończą serie, bo 7 mecz i to zawsze loteria tym bardziej z powrotem w Colorado.

     
    • Colorado ma taką siłę ognia, że skreślić ich nie można. Pierwsza linia Avs mocno ograniczona przez Vegas, ale w każdym momencie może zapalić, bo talent jest tam ogromny. Jeśli Colorado wygra game 6 to w siódmym meczu będzie loteria chyba z minimalnym wskazaniem na Lawinę bo jednak grają u siebie i powinni mieć 100% skuteczności u siebie gdyby nie ta wczorajsza porażka, a właściwie głupio wypuszczone z rąk zwycięstwo. Ale tak jak mówię w meczu numer 6 jednak wskazuje Vegas jako delikatnego faworyta, ale jeśli nie zamkną serii u siebie to potem w Denver mogą już nie dać rady tego zrobić

       
  3. ,,Dużo mówiło się o postępie wykonanym przez Hurricanes. Fazą zasadniczą potwierdzili swoje miejsce w ścisłej ligowej czołówce, ale kiedy przyszło zmierzyć się z kolejnym poważnym rywalem w serii do 4 wygranych, Canes wyraźnie polegli.”

    Kolejny raz trzeba pochylić głowy przed włodarzami NHL i ich ,,genialnymi” pomysłami na rozstawienie drużyn w PO. Ok, rozumiem, że sytuacja na świecie jest jaka jest, ale znowu wychodzą patologie ,,starcia tytanów” już w drugiej rundzie, bo tak wynika z dywizyjnego podziału 😐 A teraz najprawdopodobniej Colorado albo ,,Lasy” zamiast trafić na siebie w trzeciej rundzie po odprawieniu słabszych rywali, już teraz muszą wyłonić lepszego. I będą mieli spacerek w półfinale, bo trafią na Canadiens, którzy już i tak zagrali dużo ponad stan.
    Gratulacje dla Wasiliewskiego za czyste konto. Ten facet ma nieprawdopodobną wręcz zdolność do grania świetnego meczu, po tym, jak zagrał przeciętnie/słabo (ta słynna “ability to bounce back”).
    A przed CAR przyszłość w jasnych barwach: Nedeljkovic to potencjalnie bramkarz na lata, defensywa personalnie to jedna z najlepszych takich formacji w lidze a i z przodu jest kim postraszyć. Tylko finansowo będą mieć problemy, bo do podpisania na nowy sezon są Hamilton, Swiecznikow i wszyscy bramkarze, że tylko tych najważniejszych wymienię.

     
  4. Jeżeli uznamy, iż o finał powinni grać COL i VGS to w zasadzie wychodzi na to samo. Zwycięzca drugiej rundy lajtowo przechodzi potem MTL i jest w finale tak jak by było przy Twoim właściwym podziale PO. W zasadzie to oni już teraz awansem grają niejako wirtualną trzecią rundę, druga będzie po niej 😉 Jeżeli oczywiście przyjmujemy, że Montreal jest skazany od razu na porażkę.

     
    • Sanok, ale emocje powinny rosnąć coraz bardziej i na koniec powinna być w finałach NHL genialna 7-meczowa seria z dogrywkami w paru meczach między dwiema najlepszymi drużynami ligi. A nie ze dwie z TOP 3 drużyn ligi spotykają się w pierwszej czy drugiej rundzie, a w finałach zobaczymy mocarza i jakiegoś przeciętniaka z innej konferencji który zbierze oklep w 4 maksymalnie 5 meczach. I jeszcze stwierdzimy ze spoko bo w pierwszej rundzie przecież sklepali innego mocarza, a ze pozostałe trzy były proste to nie ich wina. No wina faktycznie nie ich, ale NHL powinna zadbać żeby budować emocje i żeby zenitu sięgnęły w finałach, a nie w drugiej rundzie. Tak jak mówię obstawiam finał między wygranym pary AVS vs VGK, a Lightning i zakładam ze będzie on mega ciekawy, tylko po co mamy się wynudzić pomiędzy tymi seriami na serie z Canadiens którzy na 99% dostaną cztery proste na ryj i padną. Czemu ma służyć ta przerwa w emocjach?

       
  5. Canes od początku tej serii byli niestety drużyną słabszą. Zrywy na 15 minut w meczu nie mogły pokonać Lightning. Po meczu nr 3 każdy normalny kibic Canes, myślał raczej “dobrze, że nie skończy się 4-0” zamiast “jest szansa na półfinał NHL”.
    Ned w bramce przyzwoicie, ale słabiej w PO niż w zasadniczym. Atak? Nawet mimo szalonego meczu nr 4, średnia w serii to nędzne 2 bramki na mecz. Bez komentarza.
    Cieszy, że jest postęp rok do roku, ale balonik był trochę napompowany i apetyty były większe.
    Drużyna zbudowana za 80 baniek, nie mogła wygrać z broniącymi tytułu mistrzami zbudowanymi za 100. Kreatywna księgowość nie zdecydowała o awansie Tampy, ale według mnie pomogła. Jakoś trzeba się pocieszać… .
    Gratulacje dla Tampy i powodzenia dalej.

    @Maharbal
    W kwestii kontraktów w Canes… , kto wie czy w związku z tym, że miejsca pod czapką jest mało, nie będzie ciekawej oferty dla Hamiltona. Ciężko będzie go zatrzymać. Reimer, Paquette raczej out. Jedyny istotny kontrakt-balast to NA DZIEŃ DZISIEJSZY Jake Gardiner (4,0). Nie jest może najgorzej i jakoś uda się mieć ciastko i zjeść ciastko. Świecznikow nie dostanie 8 baniek jak Aho. Trzeba jednak dopuszczać myśl o braku Hamiltona w przyszłym sezonie.

     
    • To będzie w dużym stopniu zależało od samego Hamiltona (czy będzie chciał pucharu, czy pieniędzy), choć przyznaję, że sytuacja wygląda na trudną. I jest tak, jak mówisz: pasażer w postaci Gardinera strasznie uwiera, a niełatwo go będzie gdzieś zrzucić. Reimer i Paquette raczej zeskoczą z listy płac. Widziałbym jakiś kontrakt pomostowy dla panów Swiecznikow i Nedeljkovic, a także Mrázka jako rezerwowego.
      Problemem pozostaje głębia składu, bo umowy kończą się Foegele’owi, Martinookowi czy McGinnowi, że o obrońcach na ELC nie wspomnę.
      No, będzie kombinatoryka 😉

       
      • W Tampie utrzymali lepszy trzon niż jest w Hurricanes i mają jeden tytuł, a może w tym roku wywalczą kolejny. Wystarczy trochę kreatywnej księgowości, dar przekonywania u GMa i da się to zrobić. Chociaż to w dużej mierze zależy od graczy, bo jak się uprą na wielkie kontrakty to ciężko coś na to poradzić.