Feta tygodnia: Z kibicami i śpiewami

Sezon ligowy 2020/21 przeszedł do historii. Z kilku powodów był wyjątkowy. Pierwszy raz w dziejach klubu z Jastrzębia – Zdroju miejscowy JKH GKS okazał się najlepszy w Polsce. Wszystko zaczęło się w latach pięćdziesiątych poprzedniego stulecia, gdy kilku zapaleńców powołało do życia Ludowy Zespół Sportowy Jastrzębianka. Wtedy grano na zamarzniętym basenie w Zdroju, dziś na wymagającym pilnego remontu dachu (groźba zamknięcia lodowiska) Jastorze.

Kampania, która zakończyła się w Wielką Sobotę triumfem JKH GKS-u 4-1 w serii nad Comarch Cracovią była wyjątkowa również z tego powodu, że to pierwszy przypadek w historii rodzimego hokeja, żeby jeden klub zgarnął wszystkie trofea w sezonie. Jastrzębianie rozpoczęli od Superpucharu, później trzeci rok z rzędu wywalczyli Puchar Polski, a wszystko przypieczętowali złotymi medalami krajowych mistrzostw.

Omówiłem w skrócie chlubne i miłe aspekty wyjątkowości edycji 2020/21. Nie wszystko jednak, co zostanie zapisane w annałach będzie miało taki wymiar. Był to sezon dziwny i trudny, odbywający się w strachu przed zakażeniami koronawirusem, a konsekwencją tego, były puste trybuny.

– To był długi i ciężki sezon. Wszystko odbywało się w obawie przed covidem, a przez to bez kibiców na trybunach – podsumował Dominik Paś w rozmowie z PHLwPL. – Smutno nam, że w tak szczególnej chwili, nie możemy cieszyć się razem z nimi.

W swojej opinii nie był osamotniony. W podobnym tonie przedstawiał sytuację Mateusz Bryk: „Skończył się sezon, który był ciężki, ale i radosny. Był również trochę smutny, bo bez kibiców”.

W momencie gdy mówili te słowa, nie wiedzieli, że za murami Jastoru formują się szeregi najwierniejszych, którzy pomimo zakazów i widma mandatów zdecydowali się przyjść, aby wraz ze swoimi ulubieńcami uczestniczyć w tej historycznej chwili.

Killer tygodnia: Kapica haruje, Sołowjow SCOR(uj)E

Comarch Cracovia nie poddała się bez walki. Aż trzy z czterech porażek, które odniosła, były minimalną różnicą jednej bramki. Tak właśnie wyglądała ta finałowa seria. Ciasna i wyrównana.

– Za wyjątkiem pierwszego meczu, pozostałe przegrywaliśmy różnicą jednej bramki. To były starcia na styku. Niewiele brakowało zatem, aby przechylić w nich szalę na naszą stronę – podsumował rywalizację zaraz po jej zakończeniu Aleš Ježek.

Krakowianie po dwóch początkowych porażkach na wyjeździe, zaliczyli kontaktowe zwycięstwo u siebie. Odnieśli je w dobrym stylu, nie tracąc gola. Sami umieścili krążek dwukrotnie w siatce JKH. Jedynym, który potrafił pokonać wtedy Patrika Nechvátala był Jewgienij Sołowjow.

Rosjanin to prawdziwy lis pola karnego, stosując nomenklaturę piłkarską. Nie jest reżyserem gry, bo ta fucha należy do Damiana Kapicy. On natomiast jest od tego, żeby odpowiednio wykończyć starania kolegów. Typowy killer. Ze swoich umiejętności skorzystał w trzecim meczu serii, otwierając wynik w Krakowie i zapewniając wygraną „Pasom”. Było to jego pierwsze zwycięskie trafienie w PHL. Nie udało się „Kapiemu” uderzeniem z daleka, nie udało się Jeremy’emu Welshowi z bliska, ale dobitka Sołowjowa była w punkt.

Kapica i Sołowjow w pełni odpowiadają za gola na 2:0. Wybrali się we dwójkę na wycieczkę na bramkę rywali, a w osiągnięciu efektu pomógł im Bryk, który pozwolił na przejęcie krążka. 29-latek z Nowouralska pierwszy raz zaliczył dwa trafienia w meczu polskiej ligi.

Nie wszystkie ataki polsko-rosyjskiego duetu kończyły się tak skutecznie, jak akcja przeprowadzona kwadrans przed zakończeniem meczu. Ale zaznaczam, że nie była to jedyna klarowna sytuacja przedstawicieli wyjściowej formacji ataku Cracovii.

„Pasy” rozegrały w play-offach 17 spotkań. W siedmiu z nich na listę strzelców wpisywał się Sołowjow, który zakończył fazę pucharową z ośmioma golami, mając na rozkładzie bramkarzy wszystkich trzech rywali. Były napastnik słynnego Mietałłurga Magnitogorsk okazał się najlepszym snajperem biało-czerwonych w drugiej części sezonu.

Ofiarność tygodnia: Piękna, ale bez efektu

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj