Przedstawiamy kolejne tłumaczenie fenomenalnych tekstów ukazujących się na łamach portalu The Players Tribune. Justin Abdelkader amerykański napastnik spełnił swoje życiowe marzenie i przez wiele lat grał dla Detroit Red Wings w NHL. Ostatnio jednak nastał czas rozstania, które choć rozczarowujące, zostało przez niego przyjęte z godnością. O miłości do klubu, sukcesach osiąganych w Mieście Motoryzacji i często niewidocznych przed kamerami ludziach, którzy się na to złożyli. Przy okazji zachęcamy do zapoznania się z innym tekstem Abdelkadera na Players Tribune – całkowicie za darmo przetłumaczonym i dostępnym dla naszych czytelników z poniższego linku.

Szkoła znana wszystkim – Justin Abdelkader

Wszystko, czego zawsze pragnąłem to grać dla Red Wings. Za dzieciaka marzyłem tylko o tym.

Pamiętam, kiedy pierwszy raz oglądałem mecz Skrzydeł na żywo. Z najdrobniejszymi szczegółami pamiętam jazdę do areny Joe Louis. Budynki na śródmieściach Detroit niknęły w chmurach. Wszystkie samochody zmierzały w tą samą stronę. Ulice mieniły się czerwono-białymi barwami. Ta atmosfera przesiąkała wszystko wokół. Mogło się wydawać, że wraz z rodzicami zmierzam w specjalne miejsce. Takie, które nie jest dostępne dla wszystkich.

W holu przed wejściem musiałem wyglądać, jak dzieciak, który za chwilę ma otwierać świąteczne prezenty. Pamiętam, jak podbiegłem do wejścia na trybuny i zerkałem przez kurtynę oddzielającą korytarze od lodowiska. Wtedy zobaczyłem piękno Joe po raz pierwszy.

To było perfekcyjne. Tamtego dnia wiedziałem, że chcę być częścią tego. I wbrew wszystkiemu udało mi się. Przez trzynaście lat grałem w czerwono-białych barwach na tym lodowisku.

Teraz mój czas dobiegł końca. Nie będę już nosił na piersi skrzydlatego koła. Nie oznacza to jednak, że zapomnę o Detroit. Jakaś jego część pozostanie ze mną na zawsze. A to dlatego, że jesteśmy rodziną.

Byłem w tej rodzinie odkąd skończyłem pięć lat, wtedy usiadłem po raz pierwszy na trybunach Joe. Jednak wszystko stało się prawdziwe dopiero latem 2005 roku. Miałem osiemnaście lat, wraz z rodziną i najbliższymi przyjaciółmi jedliśmy kolację w Buffalo Wild Wings w Muskegon. Z powodu lokautu tylko kilku zawodników mogło pojechać na draft w Ottawie. Oczekiwaliśmy wiadomości od mojego agenta, obsesyjnie sprawdzałem telefon co kilkanaście sekund. W końcu zadzwonił i wypowiedział słowa, o których marzyłem od dziecka. Detroit Red Wings wybrali cię z 42 numerem.

Szczęka mi opadła, a oczy się zaszkliły. Mój ojciec prawie spadł z krzesła. Wskoczyłem na stół i obwieściłem wszystkim gościom restauracji, że zostanę graczem Skrzydeł. Nieznajomi cieszyli się razem ze mną. Wszyscy byli szczęśliwi.

Pamiętam, kiedy po raz pierwszy podjechałem pod Joe już jako zawodnik Red Wings. To było 3 kwietnia 2008 roku. Grałem wtedy w Michigan State, zwariowałem gdy usłyszałem, że dostałem powołanie do głównego składu.

Miałem wtedy typowy samochód studenta – podniszczony i bardzo stary. Zaparkowałem na pierwszym wolnym miejscu, które zobaczyłem, zebrałem swój sprzęt i przeszedłem przez drzwi dla graczy. Byłem pod wielkim wrażeniem tego, jak to wszystko wygląda od drugiej strony. Darren McCarty – ten Darren McCarty – podszedł do mnie i przywitał się.

Byłem tak zdenerwowany, że ledwo byłem w stanie ubrać na siebie cały ekwipunek. Mimo wszystko udało mi się ostatecznie przeżyć ten trening. Zeszliśmy z lodu i jedyne, co sobie powtarzałem to to, że się powiodło, że mogę to zrobić, to może się udać.

I wtedy spojrzał na mnie Mike Babcock, nasz ówczesny trener. Szedł w moją stronę z nietęgą miną. Obróciłem się z nadzieją, że ktoś stoi za mną i to z nim Babcock ma zamiar porozmawiać. Nikogo tam nie było.

– Hej, Abby, czy to twój samochód stoi na moim miejscu?

Zapadłem się pod ziemię. Mike był… intensywny. Myślałem, że zedrze ze mnie tą bluzę.

– Przepraszam, trenerze, ja nie ch…

Najpierw się uśmiechnął. Później

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł