Nadgarstek dnia: wymarzony debiut Panarina

W Nowym Jorku sezon zaczął się jak należy. Po pierwsze grad bramek, po drugie zwroty akcji, a na koniec po niesamowitej trzeciej tercji wygrana gospodarzy. Powiało optymizmem w „strażniczej” budce.

A najwięcej wlał go w serca letni nabytek, Artiemij Panarin. Rosjanin przywitał się ze swoją nową publicznością bramką na 2:1 zaraz na początku drugiej tercji. Rangers rozgrywali wtedy przewagę, a były napastnik Columbus Blue Jackets przyłożył idealnie z nadgarstka w krążek, który doleciał do niego po interwencji Connora Hellebuycka, po tym jak goalie musiał się namęczyć z obroną strzału Miki Zibanejada.

Rosjanin strzelił raz, a konkretnie. Co ciekawe, więcej prób pokonania golkipera gości nie podjął. Co innego, oczekiwany i obserwowany przez wszystkich młodzieniec z Finlandii, Kaapo Kakko. Absolutny debiutant na taflach NHL próbował trzy razy zaskoczyć Hellebuycka, no ale na swoje chwile triumfu musi jeszcze poczekać.

Panarin dał o sobie znać jeszcze raz i znów była to akcja, po której jego zespół powrócił na prowadzenie. Zdobywcą gola był wtedy Jacob Trouba, który uderzył na 3:2 dla nowojorczyków. To właśnie na jego postaci najchętniej wszyscy skupiali się przed tym pojedynkiem. Nie mogło być inaczej, skoro 25-letni defensor jeszcze niedawno był zawodnikiem Jets. W pierwszym meczu poza dotychczasowym klubem pogrążył go golem oraz dwiema asystami, co fanom z NY spodobało się wyjątkowo.

Troubie zabrakło tylko jednego punktu do wyrównania klubowego rekordu Douga Bentleya z 1954 roku i Dericka Brassarda sprzed sześciu lat, którzy w swoich debiutach w Rangers zdobyli po cztery „oczka”, w tym po jednej bramce.

Co do samego meczu, to trzeba przyznać, że działo się. Jakby nie patrzeć, dziesięć goli robi wrażenie i to jak pięknie rozłożonych. Kiedy zespoły wyjeżdżały na ostatnią odsłonę każdy z nich miał po trzy trafienia na koncie. Kyle Connor bramką na 4:3 podkreślił, że przedłużenie z nim kontraktu w ostatniej chwili miało sens i przyniosło pożytek, ale cóż z tego skoro za chwilę gospodarze wrzucili szósty bieg i żegnaj Winnipeg. Zibanejad dał wyrównanie, zwycięskiego gola zaaplikował Brett Howden, a Brendan Smith ustalił wynik po trzeciej tego dnia asyście Zibanejada. „Odrzutowce” oddały aż 47 strzałów przy zaledwie 32 uderzeniach gospodarzy. Celowniki jednak do poprawy.

Refleks dnia: Szybki Bóbr

Derby Florydy to ostatnio temat powszedni. Trzy takie pojedynki odbyły się w okresie przedsezonowym. Górą były „Pantery” 2-1, no ale kiedy nadszedł czas walki o punkty, wszystko wróciło do normy. Najlepsza drużyna poprzedniej edycji fazy zasadniczej wygrała 5:2. Siergiej Bobrowski nie może być zadowolony z debiutu w bramce zespołu z Sunrise. Po pierwsze dlatego, że jego drużyna przegrała, a po drugie, ponieważ obronił tylko nieco ponad 86 procent uderzeń, ale za to popisał się niesamowitym refleksem przy strzale Ondřeja Paláta.

Tampa Bay Lightning od sześciu lat nie przegrywa w meczach otwarcia. Jeszcze trzy takie spotkania i wdrapie się na szczyt tabeli wszech czasów, gdzie zasiadają Montreal Canadiens i St. Louis Blues. Nikita Kuczerow w poprzedniej edycji, zdobywając 128 punktów, zawiesił sobie tak wysoko poprzeczkę, że teraz nie pozostaje mu nic innego jak punktować od początku rozgrywek. Tak też zrobił, zdobywając bramkę, a do tego jeszcze asystę.

Interwencja dnia: Price pracował za dwóch

Carey Price rozpoczął sezon od 40 udanych interwencji, które jednak na niewiele się zdały. Montreal Canadiens przez chwilę nawet prowadzili z Carolina Hurricanes, ale udany najazd Dougiego Hamiltona w konkursie rzutów karnych przesądził o porażce przybyszów z północy kontynentu. Nagrodą dla szczęśliwego strzelca było poprowadzenie „Bandy świrów” do pierwszej w tym sezonie pomeczowej „cieszynki”.

Ale w tym podrozdziale mam pisać o tym co zrobił Price, a ja gdzieś odbiegam od tematu. Otóż, ikona klubu z Montrealu robiła co mogła, żeby rozpoczęcie było godne. Pośród 93 procent obronionych strzałów znalazł się również ten jeden wyjątkowej urody. Sytuacja miała miejsce przy stanie 2:2. Kiedy wydawało się, że nie ma już opcji na to, żeby Teuvo Teräväinen nie strzelił do odsłoniętej bramki Canadiens. Wtedy na drodze krążka pojawił się magiczny kij sterowany jakąś indiańską mocą, która zapewne z racji pochodzenia znana jest Price’owi.

Uderzenie dnia: Bomba Shattenkirka na dzień dobry

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

2 KOMENTARZE

  1. Dobry.
    A właściwie zły.
    Po dzisiejszym meczu Jets Rangers wnioski są następujące : dalej nie poprawiono gry w osłabieniu, dalej obrona gra fatalnie, dalej Hellebuyck nie potrafi bronić strzałów z niebieskiej i dalej uparcie forsuje się Perreaulta.
    W ataku było dobrze, cztery bramki lecz właśnie : zdobyć cztery gole i przegrać mecz?
    Podziękujcie bramkarzynie i innym Bitettom czy Pionkom.
    Nie najlepiej grał Morrissey, bywa i tak.
    Psioczyło się na Troubę, Chiarota – nie wiedziałem co czynię.
    Zdarzało się, że nie byłem zadowolony z postawy Byfugliena choć po tym co widziałem w preseason i dziś według mnie GM ma kolejną robotę a mianowicie błagać go o powrót na lód.
    Jeśli nie nastąpią zmiany czyli zastępstwo Hellebuycka przez Brossoita, podziękowanie ostateczne #85 i zdyscyplinowanie taktyczne podczas PK Winnipeg może nie przywieźć nawet punktu ze Wschodu.
    Można mi wierzyć lub nie lecz wielokrotnie cisnęły mi się bardzo brzydkie słowa na myśl tym wszystkim.
    Jednak odpuściłem sobie, musi istnieć kultura wypowiedzi.
    Patrząc realnie to na chwilę obecną playoffy wydają się absolutnym sufitem dla drużyny Winnipeg Jets.
    Na zakończenie – Maurice, Perreault WON!
    Hellebuyck musi zostać na wypadek gdyby Brossoit zaniemógł, niestety.

     
  2. Mój Dobry Panie! Jeszcze kilka lat temu Shattenkirk zablokował swoje przejście do Tampy, kiedy grał dla St Louis. A dzisiaj i tak tam gra, zapewne za dużo mniejsze pieniądze niż te, które by potencjalnie wtedy dostał.

    Bardzo dziękuję i doceniam oryginalną pisownię nazwisk. Tak trzymać 🙂 Niech jeszcze redaktor Ruszel używa regularnie ściągi z Braydonami, Braydenami, Brandonami, Bradami i Bradymi to będzie dobrze xD