“Kochanie, czy my naprawdę musimy zacząć rozważać wyjazd do Rosji?” – takie pytanie usłyszał od swej partnerki Jake Gardiner. Amerykański obrońca, mający być jednym ze smakowitszych kąsków na wolnym rynku kontraktowym w NHL, zamiast przebierania w lukratywnych propozycjach poznał smak dwumiesięcznego bezrobocia. Nie wiadomo, czy 29-latek zdążył zgłosić się do okolicznego pośredniaka ani czy faktycznie zaczął sondować temat gry w Kontinental Hockey League – finał wakacji okazał się być dla niego niezwykle szczęśliwy. Gardiner wreszcie znalazł klub. Zgłosili się po niego Carolina Hurricanes.

Jakby to było dziś pamiętam regularnie powtarzające się komentarze ekspertów. Gardiner miał podpisać “kontrakt życia”, żądania finansowe oscylowały w okolicach 7 milionów dolarów za sezon gry, najlepiej na 6 albo 7 lat. Właściwie nie było w nich nic zdrożnego. Jake istotnie należał do grona najatrakcyjniejszych nazwisk na giełdzie, a historycznie menedżerowie latem rzucają się na ponadprzeciętnych obrońców (na przeciętnych i słabych też) jak pies na świeżą kość. Tymczasem z jakichś przyczyn nie było chętnych na Gardinera. Zachodziłem głowę, przekopywałem najodleglejsze czeluście internetu, zasięgnąłem języka u czołowych piór hokeja dlaczego tak się dzieje. Przekonywano mnie, że kontuzja pleców z ostatniego sezonu nie była czynnikiem. O co więc chodziło? Czy naprawdę wizerunek Gardinera tak silnie ucierpiał po kilku spektakularnie zawalonych meczach z Bruins w play-off? Nie chce mi się w to wierzyć, jednakowoż innego wytłumaczenia nie widzę. Takie leniwe przyklejenie łatki w sumie pasowałoby do wielu ligowych menedżerów…

To już w tej chwili nieistotne. Partnerka Amerykanina nie musi obawiać się przenosin do Omska czy innego Jekaterynburga, chociaż i tak życie rodzinne państwa Gardinerów ulegnie poważnej zmianie. Z tętniącego życiem Toronto przenoszą się na kulturowe południe Stanów Zjednoczonych, do Północnej Karoliny. Co ciekawe prawie w ogóle nie zmienią się zarobki obrońcy draftowanego przed laty przez Anaheim Ducks. Kolejny dziw związany z tą sytuacją. Jake mocno zrewidował swoje oczekiwania. Zamiast 7 lat dostał 4, zamiast 7 milionów dostał rocznie… 4 i 50 tysięcy.

To dokładnie tyle samo ile zarabiał w latach 2014-19 w Toronto, ale jak weźmiemy pod uwagę rosnącą czapkę płac oraz inflację okaże się, że

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj