Jeszcze nie rozpoczął się sezon 2019/20, a my spoglądamy już na jego zakończenie, które będzie równocześnie zakończeniem kontraktów dla kilku zawodników o głośnych nazwiskach. Ich ostatnie wyniki nie gwarantują świetlanej przyszłości oraz zachowania poziomu umów w oparciu, o które dziś kontynuują swoje kariery. Mają jeszcze kilka miesięcy i całą kampanię, aby przekonać, że jednak wciąż się liczą, a sowita zapłata za ich usługi jest jak najbardziej słuszna.

NHL to wielka presja dla każdego zawodnika, ale jest kilku, dla których nadchodzące rozgrywki to będą mega nerwy. Czeka ich tak zwany ostatni dzwonek. Albo uratują skórę i pozostaną w grze, albo zaczerwienią się mocno jeśli ktoś ich spyta o to jaki udało się podpisać kontrakt. Dla niektórych przyjdzie czas pożegnań z byciem w elicie ligi.

Losy wolnych agentów są naprawdę różne. Niektórzy czekają na otwarcie okna transferowego, wiedząc, że będzie niezła zabawa z podbijaniem stawki i negocjowaniem fajnych warunków umowy, ale są i tacy, którzy modlą się, żeby ktoś spojrzał na ich potencjał z lat minionych i uwierzył, że są jeszcze w stanie wykrzesać z siebie tę iskrę, co rozpali serca oraz umysły rzeszy fanów, a pracodawcom zapewni punkty potrzebne w walce o play-offy, no i dalej o Puchar Stanleya.

Tego lata mieliśmy dwa dobre przykłady tych sytuacji. Oba dotyczą bramkarzy, a wspólnym mianownikiem jest klub New York Islanders. Z jednej strony Siemion Warłamow, a z drugiej Robin Lehner. Rosjanin wygrał przed sezonem rywalizację o miano jedynki w Colorado Avalanche z Philipem Grubauerem, ale czym dalej w las, tym było gorzej. W końcu stracił swoją pozycję, a między słupkami przez całe 12 spotkań w play-offach oglądaliśmy Niemca. Co to spowodowało? Zamiast zarobki pójść w górę, spadły o prawie „bańkę”. Na pewno na plus jest dla Warłamowa fakt, że udało mu się „uprosić” czteroletnią umowę, ale na pewno nie taki był jego plan finansowy na następne lata.

Na drugim horyzoncie jest 28-letni Lehner. W Islanders występował ostatnio na podstawie rocznego kontraktu ze śmiesznym wręcz jak na realia NHL wynagrodzeniem półtora miliona dolarów. Teraz stanie w bramce Chicago Blackhawks i choć co do długości umowy nic się nie zmieniło, to jednak suma pięciu milionów wygląda godnie. Ale Szwed na tę podwyżkę naprawdę zasłużył. Przychodził do Nowego Jorku po silnych przeżyciach natury psychicznej. Odchodzi jako finalista Trofeum Veziny, a w rękach ma Trofeum Jenningsa. Na dokładkę zgarnął jeszcze Trofeum Billa Mastertona, co podkreśla, ze jego metamorfoza została dostrzeżona ze wszelkimi honorami. Jego obecność w ścisłym gronie najlepszych bramkarzy sezonu to jakiś kosmos i chyba nikt nie był w stanie tego przewidzieć.  Lehner pokazał jak powinna wyglądać finansowa metamorfoza w wydaniu UFA.

Zatem przyjrzyjmy się pięciu postaciom, które potrzebują jak kania dżdżu coś zrobić ze sobą w najbliższym sezonie, żeby pójść w górę poprzez rynek wolnej agentury, a nie spaść z hukiem centralnie na twarz i straszyć później swoim wyglądem. Oto nasi bohaterowie.

Corey Crawford (Chicago Blackhawks)

Pomimo, iż 34-letni Kanadyjczyk zdołał rozegrać tylko 39 spotkań w poprzedniej kampanii, to i tak wiadomość z 1 lipca o podpisaniu przez Chicago Blackhawks kontraktu z Lehnerem była szokująca. Zarabiający sześć milionów rocznie Crawford to prawdziwa ikona „Jastrzębi”.  W NHL występuje od sezonu 2005/06 i nigdy nie świadczył swoich usług na rzecz innej organizacji, jak tylko ta z wietrznego miasta. Zdobył z nią dwa Puchary Stanleya, a każdą edycję ligową zakończoną triumfem okraszał dodatkowo Trofeum Jenningsa, przyznawanym parze bramkarzy zespołu, który w fazie zasadniczej stracił najmniejszą ilość goli.

Posiadacz największej ilości czystych kont w lidze w sezonie 2015/16. miał co prawda ciężki start w poprzednie rozgrywki, ale kiedy wrócił po kontuzji w marcu, zaliczył w sześciu spotkaniach pięć wygranych, co powodowało, że nadzieje Blackhawks odnośnie udziału w play-offach zostały przedłużone. Ostatecznie nie udało im się wejść do najlepszej szesnastki ligi.

Crawford już chyba zapomniał jak to jest nie być jedynką. Otóż, nie ma co ukrywać, w najbliższych miesiącach czeka go mozolna walka o odzyskanie swojej pozycji w klubie. Ciężko powiedzieć, czy uda mu się zrealizować to zadanie, bo jego przeciwnik to prawdziwe odkrycie poprzedniego sezonu. Jeżeli tylko Szwed utrzyma formę, którą znalazł w Nowym Jorku, to pozycja Crawforda na rynku wolnych agentów będzie bardzo ciekawa. Najprawdopodobniej dojdzie wtedy do rzeczy prawie niewyobrażalnej, czyli rozstania z ekipą z Chicago.

Mikael Granlund (Nashville Predators)

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj