Awans dnia: Blues po 49 latach

10 maja 1970 roku St. Louis Blues przegrali czwarty mecz Finału Pucharu Stanleya z… Boston Bruins. To wtedy słynnego “latającego” gola ustrzelił Bobby Orr. Blues, ligowy 3-latek przegrał trzeci z rzędu finał, każdy z nich do zera. “Zaledwie” 49 lat musieli czekać kibice w Missouri, by ponownie zobaczyć ekipę z nutką na piersi w najważniejszej hokejowej serii. Po ciężkiej batalii Blues wyraźnie uciekli San Jose Sharks w ostatnich dwóch spotkaniach finału Zachodu.

W meczu zamykającym rywalizację kluczowy okazał się start spotkania. Osłabieni (o tym za moment) goście może gdyby przetrzymali pierwszą tercję to narobiliby strachu Bluesmanom. Craig Berube oczekiwał skutecznego startu by uniknąć nerwówki i tak sztuka jego podopiecznym się powiodła. Już po 91 sekundach trafił David Perron trącając krążek po strzale Sammy’ego Blaisa:

Zaryzykuję tezę, że najlepszym graczem serii był Władimir Tarasienko. Rosjanin trochę po cichu (w swoim stylu znikał na długie fragmenty) zebrał po punkcie w każdym meczu. Strzelił bardzo ważnego karnego w meczu nr 5, teraz trafił w końcówce 1T powiększając przewagę Blues do dwóch goli. Dodajmy, że to dwa naprawdę piękne gole Władka. Precyzyjne pociski, których niewielu kolegów Tarasienki byłoby w stanie wystrzelić. Doceniwszy kunszt 27-latka, drobna złośliwość w kierunku Martina Jonesa: kiedy uderza TAKI strzelec mający TYLE miejsca, warto zrobić krok do przodu, a nie bronić linii bramkowej…

Oddajmy Rekinom, że końcowy wynik 1:5 niekoniecznie wiernie oddaje przebieg spotkania. Po trudnym starcie dzielnie walczyli o powrót do meczu i o pozostanie w serii. Nawet mimo ciosu wyprowadzonego przez Tarasienkę nie złożyli broni. W drugiej tercji zdobyli nawet kontaktowego gola, a uczynił to… Dylan Gambrell! Zastępujący Hertla 23-latek rozgrywał swój dopiero 13. mecz w barwach San Jose Sharks (2. w play-off) i zdobył swojego debiutanckiego gola. Kapitalny moment, niestety na niewiele się zdał.

Ostatecznym gwoździem do trumny przyjezdnych okazał się przełomowy gol Braydena Schenna. Kanadyjczyk czekał na bramkę od 14 spotkań, dokładnie od 18 kwietnia. Jego play-offowa skuteczność wynosiła 2.8%, tymczasem średnia z kariery to 12.6%. Jak mówią Amerykanie – ukąsił go wąż, na szczęście wreszcie udało się odwrócić fatalną passę. I to w jakim momencie! Sharks mieli inicjatywę po golu Gambrella, długimi sekwencjami atakowali Blues, zbliżali się do gola na 2:2. Wtedy złapali karę, a przywrócony do życia w serii PP Nutek wypalił po raz drugi. W golu Schenna najbardziej podobała mi się… cieszynka:

Reszta to już formalność. Od końcówki drugiej tercji gospodarze postawili autobus, chcąc zabić zegar aż do końca. Kto jak kto, ale oni doskonale to potrafią. Wystarczy odnotować, że

__________________________________Aby czytać dalejWybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj

8 KOMENTARZE

    • No faktycznie w playoffach dotychczas absurd gonił absurd, ale patrząc na to już bardziej przyziemnie – o ile przez pierwsze 5 meczów z Toronto Boston wiele razy zdawał się cierpieć straszne katusze na lodzie, to później niezależnie od końcowego wyniku w poszczególnych meczach to Boston zawsze prowadził grę. Naprawdę trudno mi sobie wyobrazić by sam Bennington mógł zatrzymać atak Bostonu i kto z przodu Blues byłby w stanie złamać ich defensywę oraz last but not least samego Raska. Jak dla mnie Bruins są zdecydowanym faworytem i nie za bardzo widzę, czym mogłoby im odpowiedzieć St. Louis. Ale nie zmartwiłbym się gdybym nie miał racji.

       
      • Masz rację, Bruins są zdecydowanym faworytem. A NHL jest najlepsza właśnie dlatego, że papierowi faworyci mogą zostać zweryfikowani przez lód w dość brutalny sposób. Ostrzmy więc sobie ząbki na hokejowe emocje 😀

        Pozdrawiam 🙂

         
      • Sam Binnington? Blues mają jedną z najlepszych defensyw w lidze, w sumie podobnie jak Bruins. Całkiem możliwe że Bruins okażą się znacznie lepsi, jednak z tym “samym Benningtonem” (w sumie to ja nawet żadnego “Benningtona” nie znam xD) to troszkę pojechałeś.