Mecz dnia: Blue Jackets kontra Lightning

“Nie wiem. Naprawdę nie wiem co mam wam powiedzieć”. Takimi słowami Steven Stamkos kapitan Lightning rozpoczął rozmawiać z dziennikarzami po tym, jak jego najlepsza w sezonie zasadniczym i jedna z najlepszych w ogóle drużyn rund regularnych w historii NHL została pozamiatana przez Blue Jackets w pierwszej rundzie play-off.

I nikt nie wie dlaczego i ja też wam mogę napisać, że nie wiem. Mało poprawnie politycznie, ale bardzo obrazowo napiszę, że większość naszych i waszych typowań choćby w konkursie bracket spłonęło szybciej niż katedra Notre Dame. Na podsumowania sezonów konkretnych drużyn przyjdzie jeszcze czas, więc chciałbym skupić się po prostu na tym czwartym meczu, jako osobnym widowisku.

Paradoksalnie to był najlepszy mecz Błyskawicy w tych play-off, jednocześnie też taki w którym stracili najwięcej bramek  i już po kilku minutach przegrywali 0:2 no i jak się okazało także pożegnalny występ. Błyskawica w końcu była w stanie wywalczyć sobie przewagi liczebne i jedną z nich wykończyła golem.

Dużo bardziej zasadnym pytaniem niż zadawane wciąż dookoła “Dlaczego?” i “Jak to możliwe?” jest dla mnie: czy Lightning byli na tyle słabi i dopadł ich jedyny w sezonie kryzys, czy Blue Jackets są tak mocni i będą się nadal liczyć. Nie potrafię jeszcze odpowiedzieć na te kwestie, ale ♬ “odpowiedzi szukam, czasu jest niewiele” ♬ (Marek Grechuta – Dni, których jeszcze nie znamy).

Tampa jedyny raz w tej serii się podniosła w trakcie meczu, w poprzednich albo prowadziła i traciła przewagę (mecz pierwszy), albo nigdy nie doprowadziła do remisu (mecz drugi i trzeci). Tym razem pod koniec drugiej odsłony Brayden Point w wspominanej przeze mnie przewadze zrobił 3:3. To był ten krótki moment że jeszcze można było uwierzyć, krótki bo nie trwał nawet minut i znów Kurtki były górą 4:3. Radość niesamowita, trener Tortorella gdyby mógł wpadłby w objęcia kibica cieszącego się za jego boksem:

To ciekawy moment, odłożona kara wprowadzony szósty gracz Blue Jackets i gol zdobyty w “nieformalnym power play”. Pal licho przewagi, ale osłabienia grane przez TBL były prawdziwą tragedią w tej serii, w tym meczu też. W całej rywalizacji faworyt był 5/10 w shorthanded, tylko 50 procentowa skuteczność potwierdziła się w ostatnim meczu gdy byli 1/2, ale tak jak mówię doliczając do tego to nieformalne jakże ważne bo game-winning trafienie… było jeszcze gorzej. Oczywiście nie pomagał brak Victora Hedmana i Antona Stralmana, ale to żadne wytłumaczenie.

Nie ma tak mocnego stwierdzenia, by oddać moc tego co się stało. Pierwsza wygrana seria w historii Columbus, pierwszy raz zwycięzca Presidents’ Trophy odpada z tak wielkim hukiem czyli sweepem w pierwszej rundzie. Chcąc uderzyć czymś naprawdę mocnym, użyłem w tytule świeżych wiadomości o koszmarnym wydarzeniu w Paryżu gdzie spłonęła jedna z najbardziej charakterystycznych i symbolicznych budowli ludzkości (z czego nie czerpię żadnej radości, wręcz przeciwnie ubolewam że już jej nie zobaczę…).

Nie to żebym był

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj

14 KOMENTARZE

  1. Ale mnie wpienili Blues w tym meczu. Oni zapomnieli jak się gra. Przegrywali praktycznie każdy pojedynek o krążek. Poza tym kontroli nad krążkiem również nie stwierdzono. Podania były niedokładne, krążek po zetknięciu się z kijem magicznie ożywał (głównie kij Schenna miał taką właściwość), a strzały nie sprawiały problemów bramkarzowi. W ogóle składnych akcji Blues było jak na lekarstwo. Jedynie świetna gra Binningtona sprawiła, że w ogólw doszło do dogrywki. Ostatnio pisałem że może uda się rozruszać PP bo z Dunnem wygląda znacznie lepiej. Gdzie tam. Trener sobie jednak postanowił, że dalej będzie męczył bułę i wystawiał do gry w PP Pietrangelo, który to głównie podaje do najbliższego zawodnika albo strzela w nogi obrońcy (czasem jeszcze obok bramki). Niby był ten gol w przewadze, ale wynikał on z indywidualnych umiejętności Tarasenki a nie z żadnej składnej akcji. Pocieszam się jedynie tym, że już nieraz widziałem sytuacje gdzie drużyna zagrała w jakimś meczu play-offowym totalną tragedię, a w następnym grali jak z nut. Może Blues jeszcze odnajdą swoją grę.

     
  2. Kkrde trafilem z Tampa, 4-0za cholere sie nie spodziewałem ale tak liczylem ze kurti dojada chydre, teraz tylko zeby lisciom udalo sie zasypac te dziala, apropo Toronto Adrian nie kumam twojego tak wielkiego pesymizmu wobec Lisci. Teraz niech tylko najlepszy gracz NHL AM34 pójdzie za ciosem i moze byc 4-1 maksymalnie 4-2 dla TML. Szacun dla NYI cos czuje powazne zmiany w pingwinacj i transfer Malkina😁😜. Brawo dla Jets niech się obudza. No i Avs zaraz zkoncza dzielo zniszczenia Flames dla mnie maja zero atutów poza Johym Hocjey i Giordano, i ich miejsce jest wielka pomyłką. Cos czuje Colorado w finale tylko Vegas moga im przeszkodzić. Pozdro w ten piekny dzień zniszczenia Tampy. Mieszkancy florydy czas isc na plażę i zostawic Hokej prawdziwym miłośnikom.

     
    • Naucz się pisać po polsku najpierw…

      Nie zgodzę się, że to był najlepszy mecz Tampy w tej serii. Błędów było co niemiara: na te 20-kilka strzałów CBJ, nawet w samej powtórce figuruje dobre 11, i gdyby nie Wasiliewski to mecz skończyłby się dużo wcześniej. Ponownie zawiodło to, co zawodziło wcześniej: fatalne ustawienie, niechlujność i zbyt mała agresywność w tercji obronnej. Do tego niezła postawa Bobrowskiego + doza szczęścia u CBJ i zrobiło się 3:4.
      Serię zabiła tragiczna wręcz postawa w special teams. Kto to widział, żeby bronić ze skutecznością 50%?!
      Blamaż, blamaż, blamaż. Co więcej, to był ostatni sezon, kiedy Tampa była takim zdecydowanym faworytem. W październiku nie będzie tu jakiejś połowy defensorów i 2-3 napastników. Szkoda, bardzo szkoda.

       
      • A nuż nawet to trochę pomoże. Tak było z Capitals. Jak byli przeładowani gwiazdami i mieli niesamowitą głębię, to coś nie szło i druga runda była dla nich nie do przejścia. Jak wszyscy przestali w nich wierzyć a część zawodników się pożegnała, to nagle się okazało że wszystko zaczęło działać i skutkiem było pełno filmików z bawiącym się Owieczkinem po wygraniu upragnionego Pucharu. Liderzy Tampy wciąż mają przed sobą kilka lat gry na wysokim poziomie. No ale następny rok będzie ciężki. Po każdym zwycięstwie będzie ich kibicom przypominane, co się stało w play-offach 2019.

         
      • Nie pytany wtrącę coś od siebie.
        Tampa nie zagrała dobrego meczu żadnego (może tercję), szukanie na siłę pozytywów w grze tej ekipy to niezła gimnastyka. Wszystko to jednak nic, CBJ nie zagrali w żadnym meczu olśniewająco, grali solidnie, zespołowo i to wystarczyło. Mam nadzieję że w głowach graczy Columbus nie zakiełkuje jakaś myśl o ich “wielkości”, to po pierwsze a po drugie liczę ze się dopiero rozkręcają i pogonią kota TOR lub BOS.

        Wyczyn Tampy “przyćmił” wyraźnie osiągnięcie Blackhawks vs Predators z PO 2017 i to jedyny pozytyw nędzy w ich wykonaniu, choć Stamkosowi życzę tytułu z całego serca nawet kosztem WC (co nie podobne do mnie).
        Howgh

         
        • Jak ktoś pyta o stopniowanie, to odpowiedź powinna być stopniująca (uszereguj od najlepszego do najgorszego). Ja nie pytałem czy zagrała czy nie zagrała, bo chcąc to tak wyrazić też bym powiedzieć że nie.

          Jeśli jednak już jesteśmy w temacie logiki składni i lingwistyki to najlepiej Tampa zagrała w meczu numer cztery, gdzie wróciła z wyniku 0:2 na 3:3, gdzie potrafiła trochę pograć w ciasnej grze. Perspektywa ich “rewelacyjności” odbiera trochę trzeźwość oceny i patrzenia na to po prostu jak na mecz hokeja – rozumiem ale zostanę przy swoim zdaniu. Tampa przegrała serię meczami 2 i 3, gdy nabijała pewność siebie Bobrowskiego oddając bodajże 73 strzały z czego gość obronił 71 a naprawdę dobrych i groźnych było pewnie mniej niż 10.

           
  3. Wykończę się nerwowo z tym Winnipeg. Już któryś raz w sezonie fundują dreszczowiec, tym razem szczęśliwie zakończony. Nazwałem Kyle`a Connora zimnokrwistym Einsteinem nie bez powodu. To z jaką inteligencją porusza się po lodzie i jak wykończył genialne zagranie od Wheeler`a – creme de la creme. Poza tym jak świetnie się zabrał przy pierwszej bramce po dograniu od wyżej wymienionego i dorzucił do Scheifele. Myślałem początkowo, że im tego sędzia nie uzna, bo nastąpił kontakt z bramkarzem, ale szczęśliwie stało się to już po tym, jak guma znalazła się w bramce.
    Generalnie to był mecz bramkarzy, zwycięsko wyszedł z niego Hellebuyck, ale po raz kolejny stało się to, o czym mówiłem : idiotyczna kara, strzał sprzed bulika i gol.
    Teraz przewaga psychologiczna po stronie Winnipeg i w perspektywie dwa mecze u siebie. Ostatnio nie grają za dobrze w MTS Bell, może to jest myślenie życzeniowe ale ta seria przegranych skończy się w nocy z czwartku na piątek. Teraz ponownie uwierzyli w siebie.
    Z minusów : Emememsy, czyli Maurice i Mateuszek (Perreault).
    Ten pierwszy po rozpoczęciu trzeciej tercji na PK wystawia Lowry i Tanev`a którzy jeszcze nie doszli do siebie spędzając dużo czasu podczas pierwszej i drugiej tercji na lodzie. Znowu genialny pomysł Dyzmy z Winnipeg. Efekt – stracony gol.
    Co do Mateuszka : przez niego mogli ten mecz przegrać. Czy ten człowiek sprzedał mózg za owłosienie?
    Dwie kary w zupełnie niegroźnych sytuacjach, szczególnie ta pierwsza. Kto oglądał, ten widział w jakich okolicznościach one nastąpiły. Powinien oddać całą ostatnią wypłatę Connorowi.
    Apel do władz : zabierzcie w diabły Mateuszka do Manitoby Moose, Disneylandu, wyślijcie w kosmos czy gdziekolwiek, może tam odnajdzie swój kamień filozoficzny pt. Jak nie narażać drużyny na głupie kary. Ja już nie mogę na niego patrzeć.

     
  4. Co San Jose odwala to ja nie wiem.
    Zespół tak otrzaskany z PO z mocnym składem przyjmuje grę na warunkach rywala jak jacyś debiutanci, i mimo te że dostaje w mazak kolejny raz, nic nie zmienia, przecież to jest chore.
    Nie odmawiam niczego LV, bo są świetna ekipą i grają swoje, ale do diabła, to co robia Sharks to kryminał.
    Jeżeli kolejny mecz ma też tak wyglądać to niech od razu wyślą Jonesa z białą flaga na lód i dadzą sobie spokój.