Już miesiąc przed pierwszym meczem Anaheim Ducks w nowym sezonie Mark Fitzgerald wyjechał z rodzinnego Ontario do Kalifornii. Wszystko musi być gotowe, zanim zawodnicy Ducks zaczną powoli wracać do treningu, a posadzkę areny pokryje lód.

To właśnie Fitzgerald odpowiada za zdrowie i kondycję zawodników – począwszy od tego, co i kiedy jedzą, kończąc na treningu.

W momencie, gdy sezon Ducks kończy się, a hokeiści mają dwa-trzy tygodnie wolnego, Fitzgerald od razu zaczyna przygotowania do następnego sezonu. Właśnie podczas offseason jest najbardziej zajęty. W lecie Fitzgerald nie tylko prowadzi Elite Training Systems i indywidualne zajęcia na swojej siłowni pod Toronto, gdzie trenuje cały szereg profesjonalnych sportowców i amatorów z różnych dyscyplin, ale też zaczyna rozpisywać program treningowy dla 20-25 hokeistów, za których trening będzie odpowiedzialny od końca sierpnia aż (jeśli wszystko pójdzie dobrze) do czerwca. W offseason odwiedza też rodzinne miasta wielu zawodników Ducks, żeby skontrolować, jak idzie im trening i wymienić się uwagami z ich wakacyjnymi trenerami.

Fitzgerald zajmuje się treningiem sportowców już ponad dekadę. Swoją karierę w hokeju rozpoczął w 2009 jako trener odpowiedzialny za trening siłowy u drużyny AHL Toronto Marlies. Wiele się od tamtego czasu zmieniło, przede wszystkim to, jak osobiste więzi nawiązuje teraz z zawodnikami.

Wspomniane pozasezonowe odwiedziny u hokeistów, których trenuje, są jednym z istotnych elementów ich profesjonalnej relacji, pozwalającej na uzyskanie jak najlepszych efektów treningu.

– Myślę, że to dobry sposób, żeby nawiązać lepsze więzi z moimi sportowcami i upewnić się, że wiedzą, że mi na nich zależy. Oczywiście zatrudniony jestem przez samą drużynę, niemniej jednak łączy mnie z zawodnikami dość osobista więź – tłumaczy Fitzgerald.

– Zawsze trzeba mieć do nich indywidualne podejście. Jest wiele uniwersalnych ćwiczeń na siłowni czy planów żywieniowych, które nadają się dla wszystkich, ale jednocześnie są rzeczy, które będą bardzo dobre tylko dla niektórych, a reszcie niespecjalnie pomogą. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę.

Mimo tego, ile różnych niuansów trzeba brać pod uwagę, w pracy Fitzgeralda jest wiele uniwersalnych podstaw. Drużyna stara się podawać zawodnikom bezglutenowe posiłki (co nie znaczy, że czasem nie zdarza im się jeść chleba). Fitzgerald wzmacnia układ odpornościowy, używając dużo czosnku i witaminy C, aby uniknąć sytuacji, w której przebywający ze sobą prawie dziewięć miesięcy non stop zawodnicy zarażają się nawzajem (to, że grają w Kalifornii zdecydowanie pomaga, bo Fitzgerald twierdzi, że zdecydowanie lepiej jest zapobiegać niż leczyć). Ducks zawsze mają w zanadrzu dla zawodników świeżo wyciskane soki owocowe. Podczas lotów hokeiści dostają też dwie butelki wody i napój z elektrolitami (Fitzgerald uważa, że często nie dopilnowuje się właściwego nawodnienia, nawet w przypadku profesjonalnych sportowców i że wiele symptomów wstrząśnienia mózgu przypomina odwodnienie).

Fitzgerald ma długą listę suplementów, których nie stosuje, ale popiera użycie kreatyny, która jest według niego jednym z najlepiej zbadanych suplementów na świecie. Często zdarza mu się przeprowadzać ostre rozmowy z zawodnikami, zwłaszcza tymi młodszymi, o suplementach, których używają.

– Błagam, nie bierz niczego, co ma kształt rakiety z narysowanymi piorunami. Takie produkty skierowane są i sprzedawane 15-19-latkom, którzy nie mają za dużo pieniędzy. Co roku kilka dzieciaków w CHL wpada w testach na narkotyki, bo, oczywiście nie robią tego celowo, ale biorą środki, których składu nie znają. W twojej rakiecie jest jakieś 14 niedozwolonych substancji – żartuje Fitzgerald.

– Staram się unikać ekstremów. Próbujemy używać takich środków, które będą dobre dla wszystkich zawodników. Niektórzy nie skorzystają na nich jakoś bardzo, ale nikomu na pewno nie zaszkodzą i wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale gdy zajmuję się 22-25 hokeistami na raz, muszę myśleć w taki sposób.

Jednak w dzisiejszych czasach bardziej niż kiedykolwiek każdy zawodnik ma swoje indywidualne potrzeby, zarówno na lodowisku, jak i poza nim. Fitzgerald musi brać pod uwagę historię kontuzji każdego z hokeistów, a także ich typ budowy, pozycję, na której grają i zadecydować, jak będzie z nimi trenował.

Sportowcy są też coraz bardziej dociekliwi. Trenowali od najmłodszych lat i znają się na rzeczy. Zadają więcej pytań niż kiedyś i Fitzgerald zawsze musi mieć gotową odpowiedź popartą badaniami, danymi albo konkretnymi potrzebami danego zawodnika. Pamięta, jak za czasów współpracy z Leafs zdziwiony był tym, jak wielu odpowiedzi wymagał od niego obrońca Paul Ranger. Za tamtych czasów Ranger był wyjątkiem. Dziś pytania mają wszyscy.

– Ranger był ciężkim przypadkiem, bardzo inteligentny facet, który każdego dnia wypytywał: „Dlaczego to robimy? Czemu cztery, a nie pięć powtórzeń?”. I tak każdego dnia. Trochę mnie to denerwowało, ale zawsze odpowiadałem, bo chciał wiedzieć – wspomina Fitzgerald.

– Jeśli zdarzały się pytania, na które nie znałem odpowiedzi, mówiłem: „Wiesz co, nie wiem, ale się dowiem” i potem wracałem do tematu. Coraz więcej sportowców zadaje pytania, bo mają lepszy dostęp do informacji, są nimi wręcz zalewani. Ostatnio w hokeju popularnym hasłem jest „Och, muszę być jeszcze silniejszy”. No jasne, że musisz, ale tak to jest, jak się jest sportowcem: trzeba się mocniej odpychać od ziemi. Wcześniej mówili: „Och, muszę być szybszy, szybciej pracować stopami”. Nie wiem, co to znaczy. Szybki jesteś odpychając się mocniej nogami od ziemi. To jest to samo.

Według Fitzgeralda w dzisiejszym składzie Ducks to obrońca Josh Manson jest tym najbardziej dociekliwym.

– Jest specyficznym przypadkiem – nie grał dużo w hokeja, zanim poszedł do liceum i zajął się nim na poważnie, potem na uniwersytecie grał pod dużym obciążeniem. Spędziłem dwa lata próbując oduczyć go wielu rzeczy, żeby mógł grać we wszystkich meczach. A zaczęło się to wszystko od

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni50 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni90 zł
Anuluj

2 KOMENTARZE

  1. Przeczytałem z zaciekawieniem. Jeżeli taka tematyka interesuje jeszcze kilku nhlw.pl-owców to może czasem podobny artykuł zaproponujecie ? Pozdrawiam

     

Comments are closed.