Pierwszy miesiąc sezonu 17/18 już za nami. To idealna okazja, by powrócić z dobrze wam znanym cyklem Rookies Watch, a więc przeglądem poczynań ligowych debiutantów.

Już po miesiącu – a w zasadzie trzech tygodniach – potwierdziły się nasze przedsezonowe przypuszczenia. Tegoroczna klasa rookies nie jest tak silna jak ta przed rokiem. Któż pamięta udane wejście do Ligi np. Iwana Proworowa w Filadelfii, skoro wśród żółtodziobów rządził Zach Werenski? Genialny sezon zagrał William Nylander, jednak poczynania Szweda wyraźnie bladły w zestawieniu z wybitnymi osiągnięciami Austona Matthewsa i Patrika Laine. To naturalnie nie jest wina dzisiejszej młodzieży. W tym sezonie też mamy do czynienia z interesującymi debiutami, po prostu musimy zdać sobie sprawę z epokowości ubiegłorocznych zdarzeń i przyjąć nieco inną miarę.

Przed rokiem wyścig o Calder Trophy już w połowie drogi zawęził się do dwóch nazwisk. Albo Matthews, albo Laine. Tym razem wybór prawdopodobnie będzie znacznie szerszy i to kolejna popularna prognoza, która znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Na tym etapie sezonu śmiało moglibyśmy wymienić 10-15 hokeistów zasługujących przynajmniej na wrzucenie ich nazwisk do kotła kandydatów.

Clayton Keller – Arizona Coyotes

Amerykanin przedstawił się szerszej publiczności podczas juniorskiego czempionatu na przełomie grudnia i stycznia. Keller poprowadził świetnie grający zespół do złotego medalu, samemu zostając najlepiej punktującym zawodnikiem imprezy. Dzięki temu pojechał też na seniorski turniej do Francji i Niemiec. Tam spisał się równie świetnie, zdobywając aż 5 bramek i 2 asysty w 8 meczach. „Siódemka” draftu 2016 zdążyła zaliczyć tylko jeden rok na Boston University – występy w reprezentacjach skłoniły Kojoty do ściągnięcia go do NHL na tu i teraz, czego na pewno nie żałują.

Bez owijania w bawełnę – Keller z łatwością zgarnął tytuł Rookie of the Month. 9 goli, 6 asyst w 14 meczach daje nam średnią powyżej punktu na mecz. Niewielki wzrostem 19-latek (178 cm) stanowi bodaj jedyny jasny punkt tragicznego startu Arizony. To niezwykle wymowne świadectwo fantastycznego startu Kellera – mimo beznadziejnych wyników zespołu nie wpłynęły one na postrzeganie indywidualnych osiągnięć Claytona. Pomyślmy, jak bardzo zachwycalibyśmy się Amerykaninem, gdyby Kojoty ruszyły jak St. Louis albo New Jersey…

Co szczególnie imponuje mi w grze Kellera? Umiejętność wejścia w duże minuty. Spoiler: za chwilę przyjrzymy się Michaiłowi Sergaczjowowi, Adrianowi Kempe i jeszcze paru innym nazwiskom. Zdecydowana większość debiutantów może liczyć na parasol ochronny roztoczony nad ich głowami. Grają po 12-14 minut na mecz, trenerzy szukają dla nich możliwie najłatwiejszych match-upów. W Arizonie nie ma chętnych (ani zdolnych) do wzięcia takiej odpowiedzialności, zatem Keller od razu został rzucony na głęboką wodę. Blisko 20 minut na mecz, średnio 26.4 zmian w jednym spotkaniu. Oddaje mnóstwo strzałów w kierunku bramki rywala. Aż 7 goli zdobył w grze 5-na-5! Można zrobić mu zarzut o -9 w klasyfikacji +/-, tylko kto w Kojotach jest na plusie? Pytanie miało być retoryczne, ale jednak skuszę się na odpowiedź: tylko Brandon Perlini i Mario Kempe mają po symbolicznym +1, cała reszta na zero albo na gruby minus. Z drugiej strony jako jeden z niewielu w zespole ma pozytywny współczynnik Corsi i Fenwick (oba w przedziale 52,5-53%).

Ostrzegam, długi materiał, wszak 9 goli trudno upchnąć w dwuminutowy skrót. Keller prezentuje pełny wachlarz: gole typowo snajperskie, ale i takie w tłoku. Dynamiczne breakaways, ale i po mądrym rozegraniu. Wisienką na torcie pozostaje w moich oczach kradzież krążka z kija Nico Hischiera w meczu z Devils. Niczego niespodziewający się Szwajcar już rozważał warianty rozegrania krążka do przodu, a tu zza pleców wyłonił się „kieszonkowiec” Keller. Kogut myślał o niedzieli…

Trio z New Jersey – Jesper Bratt, Will Butcher, Nico Hischier

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni50 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni90 zł
Anuluj

2 KOMENTARZE