Od uczestników Meczu Gwiazd przez zwycięzców Vezina Trophy do tych, którzy sięgali po Puchar Stanleya. W NHL nie brakuje świetnych bramkarzy, którzy stanowią trzon swoich drużyn. Sierpień to doskonały czas, by przyjrzeć się najlepszym z nich i stworzyć swój własny ranking.

10. Pekka Rinne, Nashville Predators

11 sezonów spędzonych w Predators, a w ubiegłym sezonie pierwszy w karierze udział w wielkim finale. W play-offach bilans 14-8 z średnią przepuszczanych goli 1.96 i średnią obron 93 procent.

– Kiedy w formie jest jego chwytaczka, to bardzo frustrujący przeciwnik dla napastników. Ma bardzo aktywną rękę i jest jak wir, który wchłania w nią większość strzałów – eksperci z NHL Network.

Jego 106 zwycięstw w trzech ostatnich sezonach zasadniczych plasuje go w TOP3 pod tym względem, tylko za Holtbym (131) i Dubnykiem (108). 34-latek trzykrotnie był nominowany do Vezina, kończąc w głosowaniu na drugim miejscu w 2011 i 2015.

9. Martin Jones, San Jose Sharks

Jones miał bilans 35-23-6 przy 2.40 GAA i 91.2 procent zatrzymanych strzałów oraz dwa shutouty w ostatniej rundzie zasadniczej. Lepsza w jego wykonaniu była kampania 2015/16, ale w ostatnim sezonie był filarem drużyny zwłaszcza na wyjazdach, pomagając jej być najlepszą drużyną na cudzych lodowiskach (28 zwycięstw).

– To bardzo cichy człowiek w bramce, nie rusza się praktycznie z pola bramkowego, nie goni za krążkami. Ma bardzo poukładane wystudiowane ruchy, trochę jak Carey Price – eksperci z NHL Network.

Nie można zapominać, że ma już na koncie przeżyte dwie wycieczki do wielkiego finału o Stanley Cup, w 2015/16 z Sharks w roli startującego goalie, a wcześniej w 2013/14 z Kings jako zmiennik Jonathana Quicka.

8. Henrik Lundqvist, New York Rangers

Analizując całą ostatnią dekadę Lundqvist jest najrówniej grającym golkiperem ligi. Wygrywał minimum 30 meczów w każdym z ostatnich 11 pełnych sezonów NHL. 35-latek jest drugi pod względem liczby triumfów z aktywnych bramkarzy (405), tylko za Roberto Luongo (453), podobnie jest w shutoutach (61, a Luongo ma ich 73). Pięciokrotnie nominowany do Vezina Trophy, wygrał nagrodę za sezon 2011/12.

7. Cam Talbot, Edmonton Oilers

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni50 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni90 zł
Anuluj

12 KOMENTARZE

  1. A ja mam problem z Price’m. Top 5 ok ale najlepszy nie jest. Jak dla mnie jest przereklamowany przez to że gra w Canadiens. Nic nie wygrał. Z ważnych momentów poradził sobie w zasadzie tylko w Soczi. W play-offach zawsze był ktoś lepszy albo łapał kontuzje i nie pomagał Montrealowi. Moim zdaniem lepsi są Holtby i Murray.

     
    • Idąc tym tokiem to w jakim ważnym momencie poradził sobie Holtby? 🙂 Rok w rok ma lepszą ekipę niż Price a kończy sezon mniej więcej w tym samym momencie… Oceniając CP warto cofnąć się do sezonu 15/16 kiedy stracił większość sezonu przez kontuzję. Habs totalnie się posypali, przypominam, że już w marcu było „po ptakach”. Wg mnie to jest najważniejszy wyznacznik: jak sobie radzą bez ciebie. Odwołam się do przypadku Quicka z ubiegłej kampanii. Długo nie grał, tymczasem Budaj robił praktycznie takie same statystyki jak Jonathan. Nagle okazało się, że ten Quick wcale takim zbawcą nie jest, bez niego też dają radę.

      Przykładów jest więcej. Spójrzcie, jak radzili sobie bez swojej gwiazdy w bramce inni: Hawks radzili sobie bez Crawforda, Rangers dawali radę bez Lundqvista, Senators suchą stopą przeszli przez perypetie z Andersonem, Grubauer pokazał, że byłoby życie bez Holtby’ego, być może już od nadchodzącego sezonu Saros będzie bronić po połowie z Rinne… Dobra drużyna da sobie radę bez pierwszego GK. Co łączy ekipy, których nie mogę sobie wyobrazić bez swojego startera (Habs bez Price’a, Blue Jackets bez Bobrowskiego, Oilers bez Talbota)? Ano to, że jeszcze nie są poważnymi kandydatami do mistrzostwa.

       
  2. Brakuje mi Raska. W odróżnieniu od klku na liście potrafil doprowadzić swój klub do finału.

    Za wysoko za to Jones.

    Holtby, który nigdy nie wyszedł poza drugą rundęi Bobrowski, który nigdy nie wygrał serii w play-off to ciężkie postacie do oceny. Niby rewelacja ale…

    Za nisko Murray (tego to bym dał nawet jako nr 1), Rinne (no chyba, że już stary).