Sezon 16/17 jeszcze się nie rozpoczął, ba! Nie rozpoczęły się nawet przygotowania do nowej kampanii, a doczekaliśmy się już pierwszej zmiany na trenerskim stołku. Do niecodziennej historii doszło w Colorado Avalanche. Patrick Roy, trener oraz wiceprezes ds. sportowych bynajmniej nie został zwolniony, tylko sam postanowił zrezygnować z pracy w organizacji z Denver.

Nie dalej jak dziś rano Dawid Szewczyk opublikował u nas artykuł o “gorących krzesłach” wśród trenerów NHL. Szybko musiał wykreślić akapit o Patricku, który kompletnie zaskoczył wszystkich. Roy bowiem ogłosił swoją decyzję w samiutkim środku offseason. W hokejowym światku nie działo się zupełnie nic – rynek free agency w praktyce zamknął się kilkanaście dni temu, a do rozpoczęcia obozów przygotowawczych został niemal miesiąc. W oświadczeniu wydanym przez “Saint Patricka” za pośrednictwem agencji PR-owej mogliśmy przeczytać:

“Przez minione trzy lata pełniłem funkcję trenera oraz wiceprezesa ds. sportowych w Colorado Avalanche z pasją, determinacją i energią.

Przez całe lato bardzo intensywnie myślałem w jaki sposób mogę poprawić drużynę, pomóc jej wznieść się na wyższy poziom. By móc to zrealizować, wizja trenera oraz wiceprezesa musi być całkowicie zbieżna z planami klubu, a jego zdanie musi być brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji wpływających na zespół. Te warunki nie są obecnie spełniane.

Niniejszym informuję, że rezygnuję z pracy w Colorado. Mimo, że podjęta decyzja bardzo mnie smuci, wiele nad nią myślałem i zdążyłem się z nią pogodzić. Jestem wdzięczny Colorado Avalanche, z którymi pozostaję w dobrych relacjach,  za możliwość prowadzenia drużyny. Dziękuję wszystkim zawodnikom, których miałem przyjemność trenować oraz kibicom za nieustające i bezwarunkowe wsparcie. Na zawsze pozostanę lojalny Avalanche, dla których zagrałem 478 spotkań, poprowadziłem w 253 meczach oraz zdobyłem dwa Puchary Stanleya.”

Słowa Patricka nie pozostawiają w zasadzie żadnych wątpliwości. Roy, którego do współpracy w Lawinie zaprosił aktualny menedżer i inna legenda organizacji Joe Sakic, mieli stworzyć świetnie rozumiejący się duet bossów. Dwaj młodzi rządzący, w dodatku tak zasłużeni dla klubu? To mogła być piękna historia, jednak życie napisało zupełnie inny scenariusz. Owszem, pierwszy sezon Roya na ławce trenerskiej zakończył się spektakularnym sukcesem, bowiem Avs odbili się od ligowego dna i w sezonie 13/14 zwyciężyli dywizję a Roy otrzymał nagrodę Jack Adams Trophy dla najlepszego szkoleniowca sezonu, niestety od tego momentu wszystko poszło nie tak, a wczorajsze oświadczenie to pasujący do historii epilog.

Nie było tajemnicą, że organizacja z Denver potrzebuje sporych zmian. Od dwóch sezonów systematycznie zwijali się w rozwoju, a przecież wedle założeń mieli piąć się w górę tabeli z każdym kolejnym rokiem. Potężny rozłam nastąpił tego lata. Wyjaśnienia Roya mówią wszystko – musiał domagać się konkretnych transferów, na co zupełnie nie chciał zgodzić się Sakic oraz reszta managementu, a Saint Patrick to na tyle charakterna postać, że nie mógł wyobrazić sobie dalszej współpracy.

Sprawa jednak wcale nie jest tak “zerojedynkowa”. Owszem, kadra drużyny wymaga co najmniej kilku zmian by Avs mogli liczyć się w morderczej stawce w dywizji Central, tylko czy Roy był odpowiednim człowiekiem do prowadzenia drużyny? Można mieć co do tego wątpliwości. “Świętemu Patrykowi” zarzuca się, że zespół pod jego rządami z każdym sezonem grał coraz gorzej, zawodnicy indywidualnie przestali się rozwijać, a Roy przez cały okres pracy nie potrafił zbudować odpowiedniej struktury. To nie przypadek, że to właśnie Avs nagminnie pozwalali rywalom na oddawanie ogromnej liczby strzałów i fatalnie prezentowali się pod względem posiadania krążka. Mający łatkę uparciucha Roy próbował się zmienić, lecz jego metody ewidentnie odbijały się od ściany.

Paradoksalnie to Lawina znalazła się dziś w gorszej sytuacji niż ich eks-trener. Inne organizacje już dawno przeprowadziły zmiany na szkoleniowych stołkach. Realnych opcji zastąpienia Roya jakimkolwiek znanym nazwiskiem w praktyce nie ma, a Sakic prawdopodobnie nie posiada nawet króciutkiej listy ewentualnych kandydatów. Decyzja Pata była największym zaskoczeniem właśnie dla Lawiny – dość powiedzieć, że na oficjalne potwierdzenie zakończenia współpracy ze strony Colorado czekaliśmy półtorej godziny, a sam Sakic skomentował ją jeszcze później, bo przebywał na wakacjach. Obecność Roya na ławce była kłopotem samym w sobie, jednak jego odejście jeszcze pogorszyło sytuację.

A co dalej z karierą trenerską niegdyś wybitnego bramkarza? Cóż, dziennikarze z francuskojęzycznej części Kanady już nakreślili scenariusz, według którego Roy zastępuje Michela Therriena w Montreal Canadiens. Pat spełnia wszystkie wymogi – mówi po francusku, jest byłym graczem Habs, ma odpowiednią charyzmę, a jeśli tylko Canadiens zaczną sezon poniżej oczekiwań możemy być pewni, że Marc Bergevin chwyci za słuchawkę i wybierze numer Roya. To jednak li tylko snucie domysłów, póki co realny, namacalny problem mają na swoich rękach Avalanche.