W minionym tygodniu w NHL podpisano kilka kontraktów. Nie były to postaci z pierwszych stron gazet, ale gracze stanowiący depth swoich zespołów. Kto przepłacił, a komu zapłacono za mało i właściwie za jakie umiejętności kluby NHL tym razem „rozdały” pieniądze?

Brayden McNabb z Los Angeles Kings na dwa lata za 3.4 mln dolarów (1.7 na rok)

Jeden z trzech obrońców ze schodzącymi kontraktami w Los Angeles Kings został zaproszony do kontynuowania swojej pracy na rzecz organizacji. Został nim Brayden McNabb, który dla Królów gra od dwóch sezonów. Nie jest to ktoś, kogo wpływ na grę można by łatwo zaprezentować za pomocą statystyk czy też highlights, bo te nie powalają. Faktem jest jednak, że McNabb okazał się solidnym wzmocnieniem i kimś godnym drugiej lub trzeciej (w zależności od potrzeb) linii obrony Kings.

W systemie LAK mocno opartym na posiadaniu krążka oraz odzyskiwaniu go bez pozwolenia na próbę strzału rywalowi, McNabb odnalazł się znakomicie. W statystyce corsi ma drugą spośród obrońców wartość CF% 58.02 (zaraz po Drew Doughtym) i chociaż nie należy do najczęściej strzelających czy otwierających podaniami drogę do bramki kolegom zawodników, to jego brak lęku w rozgrywaniu krążka jest po myśli jego pracodawcy. W liczbach sytuacji groźnych pod bronioną bramką był trzeci w drużynie (po Doughtym i Schennie).

McNabb był najlepiej fizycznie atakującym (194 hits) chociaż faulował nieco za dużo i przed nim praca nad rzadszym osłabianiem zespołu. Słabszą jego stroną jest też niekorzystne ratio strat do odbiorów (52 gv – 17 tk), co w przeliczeniu na minuty gry i tak jest korzystniejszym wskaźnikiem niżeli u Doughty’ego, Muzzina czy Martineza. Łącząc to z wiekiem zostawiającym drobne pole do poprawienia się (25 lat) można śmiało powiedzieć że McNabb ma zadatki na obrońcę numer 3 w rotacji, co za cenę 1.7 mln wydaje się świetnym interesem Kings. Największym minusem zawodnika jest brak smykałki do gry w power play i penalty kill przez co jego wykorzystanie w meczu kończyło się zazwyczaj na max 18-20 minutach gry.

Screen-at-2.35.37-PM

Po tym dealu w „kieszeni” menadżera Deana Lombardiego pozostaje niewiele, bo tylko 3.72 miliona na kończące się umowy Krisa Versteega, Milana Lucicia, Trevora Lewisa, Luke’a Schenna i Jamiego McBaina.

Cody Bass z Nashville Predators na dwa lata za 1.3 mln dolarów (612 tysięcy na rok)

Najmniejsza finansowo inwestycja z ostatnich dni wskazująca być może nowy kierunek w bottom lines Nashville Predators. Zakontraktowanie 29-letniego napastnika Bassa, który w zakończonym już reagular season grał niewiele (17GP), może mieć związek z brakiem planów na przedłużenie obecności w klubie z Tennessee atakujących Paula Gaustada i Erica Nystroma. Dla skrzydłowego to pierwsze dwuletnie porozumienie płacowe od czasu entry-level deal otrzymanego od Ottawa Senators rok po drafcie 2005.

Umowa typu two-way, a więc podwójnie bezpieczna dla finansów organizacji pozwalająca bez większych konsekwencji „przerzucanie” gracza także do filii w AHL. Bass dysponuje niezłą motoryką i może sprawdzić się jako przedstawiciel energy lub shutdown line. Nie można jednak tego kontraktu poddawać przesadnej analizie – być może oznacza on że pierwszy raz w karierze będzie miał okazję zagrać sezon powyżej 25 występów. Równie dobrze może kolejny raz lwią część rozgrywek spędzić na zapleczu NHL.

Najlepsza „migawka” i zdarzenie z udziałem Bassa w ostatnich sezonach to zajście przedmeczowe z Richem Clune byłym zawodnikiem Predators. Obaj panowie kilkakrotnie ścierali się w bokserskich pojedynkach na taflach AHL i wzajemna pamięć oraz sentyment pozostały w nich na dobre „Między mną i nim trwa nieustanna walka, chodzi mi też o to, że nosi numer 16, ten z którym ja grałem dla Predators. Powiedziałem mu na rozgrzewce, że zedrę z niego tę bluzę, ale nie wyszedł w składzie meczowym” – relacjonował ten incydent Clune.

Priorytetem dla menadżera Drapieżników pozostają zastrzeżeni wolni agenci ( Filip Forsberg, Calle Jarnkrok, Gabriel Bourque) , na których pieniędzy nie powinno zabraknąć .

 

*niektóre statystyki podane są w wartościach 5 na 5, bez uwzględnienia special fragments czyli PP i PK