AH

Mecz numer trzy pomiędzy St. Louis Blues i Dallas Stars był już praktycznie rozstrzygnięty, do rozegrania pozostało trzy minuty a stan 5:1 dla Bluesmanów mówił wyraźnie że do wielkich zmian tutaj nie dojdzie. Gracze obu ekip doskonale jednak wiedzą, że każda minuta w play-off jest po coś. Po to by zaznaczyć własną obecność, nadać nowe znaczenie rywalizacji czy po prostu wyładować frustrację nieco psując radość z wygranej rywalowi. To ostatnie chciał osiągnąć Stephen Johns kasując przy bandzie najczęściej wykorzystywanego na lodzie obrońcę rywali Alexa Pietrangelo.

Ale to co miało stać się pstryczkiem w nos dla triumfujących Blues stało się kolejnym zmartwieniem Stars. Pech chciał że na lodzie był wtedy Ryan Reaves, a on takich okazji do usprawiedliwionej walki nie może odpuścić. Po to właśnie Ken Hitchock sięgnął po niego na mecze numer dwa i trzy, by jego siłę i agresję wykorzystać przeciwko szybkości i technice przeciwników. Reaves dopadł do Curtisa McKenziego i zlał go na kwaśne jabłko. Na koniec posłał w stronę całej drużyny Gwiazd z Teksasu pocałunek. Bardzo możliwe że był to pocałunek śmierci, po którym Stars w tej rywalizacji już na większą skalę nie zaistnieją.

AH

Po obu stronach barykady jeśli chodzi o sztukę uderzania ciałem znalazł się Thomas Hickey. Obrońca ekipy New York Islanders zaprezentował w meczu przeciwko Tampa Bay Lightning jeden z najpotężniejszych, ale również najczystszych bodiczków tych play-offów. W powtórkach możecie zobaczyć że niestety jest pewna siła skierowana na głowę Jonathana Drouina, ale pełną odpowiedzialność za to powinien wziąć na siebie młody napastnik Błyskawic. Jechał bowiem jak totalny amator z opuszczonym wzrokiem szukając krążka gdzieś między nogami, to nie wina atakującego ciałem, że jest wyższy a rywal nie potrafi bezpiecznie przyjąć ciałka

Karma wraca w hokeju dużo częściej niż w innych dyscyplinach i przy game-winnerze to Hickey był bezlitośnie hitowany. Kontrowersje wzbudza fakt, czy w tej sytuacji było to czyste zagranie. Wydaje się że łokieć jest uniesiony za wysoko i to on „wyprowadza” uderzenie, a nie tak jak być powinno barki. Gola na wagę zwycięstwa Lightning 5:4 cofnąć się już jednak nie dało mimo narzekań trenera Jacka Capuano – To było czyste uderzenie w głowę, będzie za to zawieszenie – grzmiał szkoleniowiec NYI.

AH

Nashville Predators odgryźli się San Jose Sharks za dwie porażki i uzyskali pierwsze zwycięstwo w drugiej rundzie 4:1. W serii do czterech wygranych jest 2-1 dla kalifornijskiej drużyny. Po pierwszej tercji Rekiny wygrywały 1:0, ale kolejne gole zdobywali już tylko gospodarze. Dwie bramki w przewadze Jamesa Neala i Filipa Forsberga oraz wsparcie strzeleckie z obrony Shea Webera, a także atakującego trzeciej formacji Colina Wilsona. Bez wątpienia był to kompletny występ ze strony Drapieżników. Co ciekawe w trakcie poprzednich spotkań play-off łącznie ekipa ze stanu Tennessee zdobyła dwie bramki w przewadze, wczoraj podwoiła swój dorobek w tym elemencie hokejowego rzemiosła.

Komplet wyników:

New York Islanders – Tampa Bay Lightning 4:5 po dogrywce
Nashville Predators – San Jose Sharks 4:1
St.Louis Blues – Dallas Stars 6:1

Co przed nami:

02:00 Pittsburgh Penguins – Washington Capitals -:-