Pomimo czterech lat bez fazy play-off i absolutnie koszmarnego zeszłego sezonu, nikt w Arizona Coyotes nie spodziewał się tej decyzji. Don Maloney przestał być Menadżerem drużyny z Glendale. Wiele jednak wskazuje na to, że choć bardziej spodziewano się zwolnienia trenera Dave’a Tippeta, to może okazać się, że szkoleniowiec będzie miał teraz jeszcze więcej do powiedzenia, niż dotychczas.

Don Maloney (popularny GMDM) zarządzał zapleczem drużyny 8 sezonów. W 2010 roku został wybrany najlepszym menadżerem ligi. To on sprawił, że na pustyni zjawił się rozchwytywany wtedy Ilja Bryzgałow, Ray Whitney – to on wybrał do klubu Olivera Ekman-Larssona, Martina Hanzala.To on był jednym z głównych architektów sukcesu drużyny w 2013 roku, gdy dotarła ona do Finałów konferencji, co nie udało się to im nigdy wcześniej.

mal2Maloney zasłużył sobie na „wyjazd z klubu” dwoma rzeczami – a właściwie dwoma wypowiedziami, być może których przemilczenie nie spowodowało by jego zwolnienia. Pierwsze jego zdanie to „To prawda, że niewiele zrobiłem by pomóc drużynie rok temu”. Po drugie „Jeśli mieliśmy grać źle to tak, by grać naprawdę bardzo źle”. W dwóch prostych zdaniach Maloney przyznał się do lenistwa oraz celowego szkodzenie wynikom drużyny. Wybaczenia nie będzie, ponieważ Connor McDavid nie gra dziś na pustyni, ale w Edmonton.

Sytuacja w Arizonie jest nie do pozazdroszczenia. Wielkimi krokami zbliża się kolejny draft. Wiele dobrego można mówić o trenerze Coyotes ale nie to, że dobrze dogaduje się z młodzieżą. Jeśli nie wepchniesz się szturmem do składu jak np. Max Domi – trener Tippet chętnie posadzi cię na ławce, dopóki nie minie ci mutacja i trądzik młodzieńczy. Ten sam trener będzie miał bardzo wiele do powiedzenia w kwestii młodzieży.

Kolejna rzecz która powinna martwić to bardzo silna przyjaźń między trenerem Tippetem, a pierwszym bramkarzem Yotes – Mikiem Smithem. Smith zawodzi już trzeci sezon, grając nierówno, w kratkę, i bardzo dobrze zawsze pod koniec sezonu gdy heroiczne występy nie mają już specjalnego znaczenia a kilkanaście drużyn gra już na 50% szykując się na walkę o puchar. Tippet ma do Smitha wiele cierpliwości, a posadę bramkarza na korzyść niestabilnego Kanadyjczyka stracił np. Devan Dubnyk, którego zasługi w ekipie Wild są widoczne, jak piersi Pameli Anderson z Saturna- BARDZO MOCNO.

Media sporo donoszą o „braku energii między trenerem a menadżerem” – i tu ciężko się nie zgodzić. Panowie przyrośli trochę tyłkami do stołków i przez co najmniej 3 lata odnosiłem wrażenie, że swoją pracę wykonują jak „zmianę na hucie” – zawsze tak samo, i raczej za karę. Zmiana jest Kojotom potrzebna. Nowy właściciel chce sukcesu, zarobku i zwycięstw. Jasnym stało się, że zastany już nieco sztab trochę stracił werwę. Jeśli trener też poczuje na plecach widmo bezrobocia, to być może nabierze nowej energii, a Kojoty wrócą do formy sprzed 3 lat.