Chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw w Zachodniej Konferencji. A już na pewno tego, co wydarzyło się w ciągu tego sezonu w Pacific Division. Anaheim Ducks, przed sezonem typowani na jednych z ligowych faworytów, przez długi czas tułali się po dnie tabeli. Teraz, na szesnaście spotkań przed końcem sezonu zasadniczego, Kaczory tracą do miejsca premiowanego doskonałym rozstawieniem zaledwie jedno oczko.

Podopieczni Bruce’a Boudreau fatalnie rozpoczęli kampanię 2015/2016. Październik, listopad i grudzień to seria dramatycznie słabych wyników. Jeszcze przed świętami, 24 grudnia Ducks mieli strzelone zaledwie 62 bramki w 33 spotkaniach, co nie daje nawet dwóch trafień na mecz! Tylko dzięki jako takiej postawie defensywnej, nie znajdowali się na samym dnie tabeli ligowej, o punkt wyprzedzając grających na wschodzie Columbus Blue Jackets.

W tym okresie zawodziły największe gwiazdy drużyny. Niech świadczy o tym fakt, że najlepiej punktującym graczem Kaczorów w 10 październikowych meczach był Mike Santorelli, który zgromadził całe 3 punkty. Z tygodnia na tydzień forma poszczególnych zawodników rosła, Perry zaczął zdobywać bramki, coraz lepiej grał Getzlaf, któremu wciąż jednak zarzucano brak skuteczności (na koniec roku miał na swoim koncie zaledwie trzy bramki). W grudniu znów drużyna zaliczyła dołek.

Nie wiem czy Bruce Boudreau i Bob Murray w Boże Narodzenie wspólnie napisali list do Mikołaja/Gwiazdora, zwał jak zwał, czy zaprzedali duszę diabłu, jednak efekty były piorunujące. Ducks od przerwy świątecznej są najlepiej punktującą drużyną w NHL i ze słabych, skazanych na pożarcie kaczątek, zmienili się w potężne i budzące respekt Kaczory. Sukces trzeba chyba po cichu zapisać managerowi drużyny.

Murray nie ugiął się pod presją mediów i kibiców, postanowił zaufać head coachowi i teraz może pokazać wszystkim malkontentom środkowy palec. Podobnie zaufał Davidowi Perronowi, którego pozyskał z Pittsburgh Penguins. Odkąd przybył do Pensylwanii, Perron nie potrafił się odnaleźć ani u boku Crosby’ego, ani u boku Małkina i wydawało się, że lata w których mówiło się o nim jako o doskonałym skrzydłowym trzeba puścić w niepamięć. Jednak od przyjazdu do Anaheim, Perron rozgrywa chyba najlepsze tygodnie w swojej karierze, notując 19 punktów w 23 spotkaniach.

Ukłony trzeba złożyć także samemu Bruce’owi. Jako trener, który najszybciej w historii zwyciężył 400 spotkań w NHL, uwielbiał ofensywny styl gry, z którego sam słynął jako zawodnik. Być może za namową Murraya, być może dzięki swoim własnym spostrzeżeniom, doszedł do wniosku, że w tym roku, granie otwartego, „radosnego” hokeja przeciwko mocarzom z Zachodu kiepsko się sprawdza i trzeba dokonać niezbędnych roszad. Drużyna zaczęła grać bardziej odpowiedzialnie, koncentrując się nie tylko na strzelaniu bramek (co przecież tak czy inaczej wychodziło słabo) ale i na zadaniach defensywnych.

Dzięki zaufaniu, jakim Murray obdarzył Boudreau, i jakim Boudreau obdarzył swoich zawodników, Anaheim Ducks dokonali czegoś nieprawdopodobnego, notując serię 18-1-2 przy okazji bijąc rekord organizacji zwyciężając jedenaście razy z rzędu. A kto wie ile potrwałby ten streak, gdyby Getzlaf i spółka nie natknęli się na Owieczkina i jego kumpli z Waszyngtonu.

Teraz Kaczory, nareszcie tak potężne jak można się było tego spodziewać jeszcze we wrześniu, powalczyć muszą z Kings o miano najlepszej drużyny Pacific Division, i rozstawienie w parze przeciwko tym, którzy zajmą miejsce pierwszej dzikiej karty. Na dziś dzień wszystko wskazuje na to, że będą to Nashville Predators.

W Anaheim coraz śmielej zaczyna się szeptać o problemach, jakie mogą mieć latem Ducks ze sprostaniem ograniczeniom w salary capie. Po sezonie kontrakty kończą piątce hokeistów, którzy staną się RFA, a którzy są ważnymi ogniwami w układance Boudreaua w tym roku. Z klubowej sakwy wyciągnąć będzie trzeba pieniądze na umowy dla Lindholma, Vatanena, Rakella, Pirriego i Andersena. Już dziś można śmiało stwierdzić, że przy obecnej kadrze, zielonych dla każdego z tej piątki nie wystarczy. Jednak tak jak całą sytuację skomentował Murray – „That’s not today’s problem”.

 

Dane w materiale aktualne na dzień: 10 marca.