W kolejnym starciu z wyżej klasyfikowaną przez ekspertów drużyną Sudbury Wolves nie poszło już tak dobrze. Grając „dzień po dniu” widać było mniejsza energie w szeregach Wilków, przegrali 2:7. W barwach Barrie Colts nie było osłabień, a nazwiska tam występujące są w juniorskim (i już nie tylko) hokeju bardzo dobrze znane: Rasmus Andersson, Andrew Mangiapane, czy bramkarz Mackenzie Blackwood to już persony przymierzane do poziomu NHL. Dwie bramki dla Colts zdobył Ben Hawerchuk, syn Dale’a Hawerchuka „jedynki” z draftu NHL w latach 80.

Sudbury nie mieli za dużo do powiedzenia, ale w tym nieszczęściu dosyć szczęśliwie wypadł Alan Łyszczarczyk. Polak zanotował gola i asystę, co prawda nie miało to już wielkiego znaczenia bo obie akcje przeprowadzał już przy stanie 0:7. Mimo wszystko pokazał się najlepiej w teamie na tle mocnego przeciwnika i to powinien być (oprócz dobra drużyny) priorytet dla Alana. W ostatnich pięciu grach Łyszczarczyk zdobył osiem punktów, rośnie „hype”

Fajnie, że pokazał taką różnorodność. Bo to pierwsze podanie lobem między dwóch wracających rywali było bardzo dobrze wymierzone. W drugim przypadku odważna decyzja w przewadze szybki i zdecydowany „zryw”, tak się powinno grać zwłaszcza w „5 on 3”.  Zobaczcie sami: