Wielu z nas zastanawiało się, czy Tortorella podoła roli trenera drużyny, która nie wygrała w tym sezonie meczu. W głowie rodziło się pytanie, czy Tortorella to wciąż ten sam bezkompromisowy, twardy facet jak kiedyś. Odpowiedź przyszła szybko. Tortorella zrobił to, co zdaje się lubić najbardziej – “usadził” zawodnika swojej drużyny w ramach kary.

Tym razem, od Tortorelli oberwało się Ryanowi Johansenowi. Szkoleniowiec tłumaczy to złą kondycją fizyczną zawodnika – i nie jest to zarzut bezpodstawny. Włodarze Blue Jackets już przed poprzednim sezonem zgłaszali zastrzeżenia co do sprawności Johansena. Być może potrzebowali kogoś, kto nie boi się podejmować tak drastycznych decyzji.

torts3Kontrowersyjny trener zawsze bronił każdej swojej decyzji. Ta o zawieszeniu Johansena i posadzeniu go na ławce, nie była najbardziej kontrowersyjną w jego wykonaniu. Tortorella karał już dużo grubsze ryby w drużynie – i nie zawsze zgodnie z logiką.

Dwa lata temu, będąc jeszcze trenerem New York Rangers, Tortorella wykonał telefon do mentalnego lidera drużyny Strażników – Brada Richards – i poinformował go, że nie zagra on w czwartym meczu serii Play-off przeciwko Boston Bruins. Jeden z najdroższych zawodników Rangers zaliczył tragiczny sezon, a Tortorella “zesłał” go do czwartej formacji już od początku serii pucharowej.

Na trenera posypały się gromy, a media zafundowały mu prawdziwe piekło. Sam Richards czuł się “rozczarowany”, choć powszechnie było wiadomo, że kara ze beznadziejny sezon wisiała w powietrzu. Torts musiał bronić się na konferencjach prasowych – ale jeszcze mocniej starał bronić się zawodnika, którego ukarał, gdyż ten również otrzymał od mediów sporą dawkę gorzkich słów.

lackMogło by wydawać się, że podjęcie takiej decyzji w najbardziej chyba medialnej drużynie, jaką są Rangers -nie może być pobite przez nic mocniejszego. Błąd. 2014 to rok, w którym Tortorella jest już trenerem Vancouver Canucks. “Orki” biorą udział w dorocznym Winter Classic- czyli spotkaniu rozgrywanym na stadionie dla kilkudziesięciu tysięcy fanów.

Mimo kontrowersyjnych wypowiedzi, bohaterem drużyny pozostaje 34-letni Roberto Luongo. Mimo kilku przegranych z rzędu, dla wszystkich oczywistym jest jego start w tym prestiżowym meczu. Sam Luongo wyrażał wielką radość z powodu nadchodzącego “Zimowego Klasyku”.

Luongo doczekał się najlepszego miejsca siedzącego na ten mecz.. na ławce rezerwowych.

Ówczesny drugi bramkarz Canucks – Eddie Lack – z niesmakiem wspomina moment, gdy kilkadziesiąt tysięcy gardeł wyrażało swoje niezadowolenie z powodu posadzenia Luongo. Za decyzję odpowiadał jednak Tortorella, który tłumaczył decyzję dobrą postawą Lack’a i brutalnym charakterem tego biznesu. Winter Classic jest jednak wydarzeniem bardziej dla fanów, niż dla drużyny. Luongo nie zagrał w tym spotkaniu, a fani raz za razem wykrzykiwali “Chcemy Lu” w stronę Bogu ducha winnego zmiennika popularnego Kanadyjczyka.

Dwie inne sytuacje, w których zawodnicy zaszli Tortorelli za skórę, miały miejsce jeszcze w Nowym Jorku.

gaborikSuper snajper i bardzo drogi napastnik, Marian Gaborik, otrzymywał czasami po 3-4 minuty gry w ciągu całego meczu w ramach “dyscyplinarki” za słabą postawę i marne jak na niego zdobycze punktowe. Decyzje zapadały w trakcie trwania spotkania, więc Gaborik o decyzji trenera dowiadywał się w momencie, gdy jego formacja wychodziła na lód, a zainteresowany był zatrzymywany na ławce. “Nie wiem. Musicie pytać jego”  – to jedyne co odpowiadał Słowak, proszony o komentarz w sprawie.

Tortorella podzielał również niechęć większości ligi do Sean’a Avery – krewkiego zawodnika, słynącego z infantylnego zachowania na lodzie i poza nim. Torts posadził na ławce Avery’ego za łapanie bezmyślnych kar w meczu Play-off przeciwko Washington Capitals (mecz nr 4). Piąty mecz Avery oglądał z trybun, a sam trener powiedział, że sytuacja została omówiona i rozstrzygnięta w szatni zespołu – i tam też pozostanie.