Sierpień 2026. Słońce praży tak, że asfalt na podjeździe zaczyna przypominać lodowisko po trzeciej tercji w wykonaniu dwóch drwali z czwartego ataku. Sezon ogórkowy w NHL rzekomo osiągnął swoje apogeum. Menedżerowie udają, że grają w golfa, agenci rzekomo wyłączyli telefony, a kibice zapadli w letarg. Ale ja wam powiem jedno – to wszystko to jest jedna wielka, pięknie przypudrowana ściema. Pod tą spokojną powierzchnią aż kipi od niezamkniętych spraw, przerwanych negocjacji i fochów gwiazd, które nagle uznały, że ich obecny adres im nie leży.

Siedzę, patrzę na te wszystkie plotki z ostatnich tygodni i krew mnie zalewa. Zobaczyliśmy latem kilka soczystych wymian, pewnie, ale te największe bomby, które miały rozsadzić ligę, wciąż tkwią w magazynach. I wiecie co? Zbliżają się obozy przygotowawcze we wrześniu. Atmosfera w niektórych szatniach gęstnieje w takim tempie, że za moment będzie można ją kroić nożem.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Prześledźmy to, co miało się wydarzyć, a ostatecznie utknęło w martwym punkcie. Z naciskiem na „jeszcze”. Bo ten rynek wcale nie zasnął. On po prostu wziął głęboki wdech przed kolejnym krzykiem. Siedem mocnych przykładów!

Czekanie na ruchy tych menedżerów jest obecnie jak podróż pociągiem TLK w środku lata na trasie Przemyśl-Szczecin z zepsutą klimatyzacją – wiesz, że w końcu dojedziesz do celu, ale po drodze umrzesz z irytacji, zalejesz się potem i zaczniesz kwestionować wszystkie swoje życiowe wybory.

Shane Wright: Ucieczka z Seattle

Jeśli miałbym wskazać jednego, absolutnie jednego gościa w tej lidze, który potrzebuje zmiany otoczenia bardziej niż tlenu, to jest to Shane Wright. Pamiętacie ten cyrk w 2022 roku? Miał być jedynką. Wszyscy eksperci w krawatach piali z zachwytu. Zamiast tego pierwszy poszedł Juraj Slafkovský, a Wright zjechał na czwarte miejsce prosto w macki Kraken. I co? I bagno.

Chłopak próbuje się przebić do poważnego grania, ale rotacja trenerów i menedżerów w stanie Waszyngton w ostatnich latach to jakiś ponury żart. Jasne, w sezonie 24/25 machnął te 19 goli i 44 punkty, ale co z tego, skoro w zeszłym roku zaliczył twarde lądowanie – 27 punktów, z czego ledwie 12 bramek. Seattle generalnie ma problem z trafianiem w prostokąt z siatką, ale wrzucanie tam Wrighta, żeby „odnalazł swoją grę”, kiedy cały klub nie wie, kim w ogóle chce być, to zbrodnia na talencie.

Rozwój Wrighta w Seattle przypomina mi budowę polskiej elektrowni jądrowej – od lat wszyscy o tym gadają, wydano mnóstwo kapitału, na papierze wszystko wygląda pięknie, a na koniec i tak musimy palić węglem, bo nikt nie potrafi tego fizycznie postawić na nogi.

Wright musi zostać wytransferowany. To, że jeszcze tam siedzi, to absurd. Czasami urywa mi się myśl, jak widzę te decyzje.

Kirył Marczenko: Urażona duma w Ohio

Columbus Blue Jackets to stan umysłu. Przez chwilę myślałem, że Don Waddell będzie musiał spakować pół drużyny i zacząć przebudowę od nowa, bo Zach Werenski i Kirył Marczenko niemal w tym samym tygodniu rzucili na stół żądania transferu. Werenski ostatecznie schował dumę do kieszeni, pogadał z Waddellem i zostaje. Ale Marczenko? O, tu sprawa śmierdzi na kilometr.

Rosjaninowi został rok kontraktu, po którym będzie zastrzeżonym wolnym agentem (RFA), a za dwa lata może uciec na wolny rynek (UFA). Gość ładuje bramki jak natchniony – 102 trafienia w cztery lata. Pamiętamy jego 31 goli sprzed dwóch lat i 27 z minionego sezonu. Chce kasy, chce nowej umowy, a z tego co widać, nie chce jej w Ohio. Montreal rzekomo węszył wokół niego. Agent Kirilla, Dan Milstein, mało nie połamał klawiatury, odszczekując się na Twitterze i dementując te plotki, ale nie oszukujmy się – taki skrzydłowy to mokry sen połowy ligi.

Próba zatrzymania Marczenki w Columbus wbrew jego woli jest jak wmawianie zagorzałemu warszawskiemu hipsterowi z Placu Zbawiciela, że od jutra pije sojowe latte w Radomiu – niby kawa ta sama, ale klimat drastycznie nie ten i zaraz ci ucieknie.

Zobaczymy, kto pierwszy pęknie.

Dylan Larkin: Trzęsienie ziemi w Hockeytown

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł