Przedstawiamy kolejne fenomenalne tłumaczenie z kultowego cyklu The Players’ Tribune! Tym razem oddajemy głos Cole’owi Caufieldowi – dynamicznemu snajperowi Montréal Canadiens i jednej z najbardziej ekscytujących gwiazd w dzisiejszej NHL, która w tym sezonie przebiła magiczną barierę 50 zdobytych bramek. Choć to zawodnik, który wciąż znajduje się na początku swojej wielkiej hokejowej drogi, jego opowieść kipi fantastycznym humorem, prawdziwą sportową pasją i chwytającą za serce wdzięcznością dla rodziców za tysiące kilometrów wspólnie pokonanych w drodze na lodowiska. Amerykanin wpuszcza nas za kulisy szatni Habs, z ogromnym luzem dzieli się anegdotami o swoich kolegach z drużyny i w kapitalnym stylu podgrzewa atmosferę przed kolejną hokejową batalią w fazie playoff w pękającym w szwach Bell Centre.

Drodzy kibice z Montréalu,

Dwa szybkie pytania do was.

Po pierwsze: Czy jesteście gotowi roznieść halę podczas Meczu numer 3?

Po drugie: Czy kojarzycie film Tygrysy murawy (Kicking & Screaming)?

Will Ferrell, Mike Ditka, Robert Duvall. Ten dzieciak, który grał Byong Suna. (Dobra, sprawdziłem to. Elliott Cho, jeśli to czytasz, jesteś legendą).

Jeśli go nie widzieliście – Will Ferrell przejmuje rolę trenera młodzieżowej drużyny piłkarskiej swojego syna i w pędzi ku wielkości, nabawiając się przy tym wyniszczającego uzależnienia od kawy. Niesamowity motyw. Myślę, że ten film zdobył nagrodę dla Najlepszego Filmu w 2005 roku. Nie wiem, a może jednak nie. Ale kiedy masz 9 lat, wszystko z Willem Ferrellem jest jak Ojciec chrzestny. Ja i mój brat oglądaliśmy ten film chyba ze 1000 razy, kiedy jeździliśmy na turnieje hokejowe i z powrotem. I może to hokejowa specyfika, albo po prostu kwestia pokoleniowa, ale mam wrażenie, że każdy ma ten jeden „film na tylne siedzenie”, który doprowadza rodziców do szału.

Teraz dzieciaki pewnie po prostu siedzą w telefonach czy coś, ale kiedyś to twoi rodzice, albo rodzice twoich kumpli, mieli hokejowego vana z opuszczanym z sufitu odtwarzaczem DVD z tyłu. Taka była nasza rodzina. Mieliśmy to szczęście, że posiadaliśmy dużego, śmierdzącego vana. Ja, mój brat i od dwóch do ośmiu kolegów z drużyny gnieździliśmy się z tyłu, a moi rodzice siedzieli na przednich fotelach, torturowani raz za razem tekstami z Kicking & Screaming. Poważnie, nawet nie sądzę, żeby kiedykolwiek widzieli ten film na własne oczy, ale moja mama na 100% potrafi wyrecytować cały scenariusz. Na długich trasach byliśmy zbyt leniwi, żeby zmienić płytę, więc po prostu puszczaliśmy go od nowa….

„Kawa to życiodajna krew napędzająca marzenia mistrzów!”

„Idź do diabła! A jak już tam będziesz, przynieś mi soczek w kartoniku!”

(Nasi rodzice musieli nas naprawdę kochać).

Nasze całe dzieciństwo było w zasadzie jedną długą przejażdżką na jakieś lodowisko na Środkowym Zachodzie. I tak, to jest właśnie moja historia. ZAPINAĆ PASY, KOCHANIE. Wiem, jak to wszystko działa.

Dorastaliśmy w Wisconsin, i jeśli nie wiesz zbyt wiele o amerykańskim hokeju, to pewnie myślisz: „OK, to coś jak Minnesota i Michigan, prawda? Prawdziwa potęga”.

Ale pod względem kultury hokejowej, przynajmniej w tamtym czasie, jeśli byłeś dzieciakiem z Wisconsin, wszyscy patrzyli na ciebie trochę z podejściem: „Ehhh. Sam nie wiem”.

Poziom rywalizacji po prostu nie był ten sam. Jeśli chciałeś wyrobić sobie nazwisko, musiałeś jechać grać w turniejach w Chicago, Minnesocie lub Detroit. Więc tak właśnie robiliśmy. Jeździliśmy. Albo raczej powinienem powiedzieć, to moi rodzice jeździli. Ja nie robiłem kompletnie g***! Hahahah. Oni wykonywali całą pracę. Ja siedziałem z tyłu, oglądałem filmy i próbowałem bohatersko wytrzymać bez siku. Kiedy byłem starszy — miałem około 12 czy 13 lat — dostałem szansę zagrać dla Team Illinois. Bez mrugnięcia okiem mój tata powiedział: „Robimy to”.

Spokojny weekend oznaczał 4 godziny jazdy. Ale czasami mieliśmy mecze w Detroit, co dawało 8 godzin w jedną stronę. Ruszaliśmy w trasę po szkole w czwartek i nie było nas do niedzieli. Moja mama była nauczycielką w trzeciej klasie, więc nie mogła zostawić swoich uczniów. Jechałem tylko ja i mój tata, a mój tata… Cóż, to niezły wariat. Trenował lokalną drużynę i zarządzał naszym lodowiskiem. Był uosobieniem Hokejowego Taty. Mógłbym o nim opowiadać godzinami, ale oto on streszczony w jednym obrazku…

Kojarzycie te staroszkolne ściskacze do dłoni, które miały sprawić, że wasze przedramiona będą ogromne? Miał taki z jakiegoś 1982 roku. Mknął autostradą, trzymając kierownicę jedną ręką, a w drugiej trzaskał mordercze serie ze ściskaczem. Maniak. A najzabawniejsze było to, że uwielbiał słuchać stacji „80s on 8” w radiu Sirius. Więc odpalał Phila Collinsa na cały regulator przy opuszczonych szybach i po prostu robił serie na ściskaczu. Potem podawał go mnie.

„Twoja kolej.”

„Daj spokój, stary. Mam 12 lat.”

(Przełącza się w tryb trenera.)

„W strzelaniu wszystko opiera się na przedramionach. Tego właśnie ludzie nie rozumieją….”

„Tato, nie czuję kciuków.”

(Pełny tryb trenera)

„Dobra, w porządku, odpocznij sobie. Ale gdzieś tam jest inny dzieciak, który w tej chwili pracuje dwa razy ciężej od ciebie.”

„Gdzieś tam jest dzieciak z… dwoma ściskaczami?”

(Cała ta rozmowa toczy się, podczas gdy „I Can Feel It Coming In the Air Tonight” leci na pełnej głośności).

Hokej Cole Caufield | Can Someone Get My Old Man a Canadiens Hat? | Montreal Canadiens | The Players’ Tribune
Hokej

Brutalne. Ale hej, chyba zadziałało. Byłem drobnym dzieciakiem, więc zawsze szukaliśmy każdej najmniejszej przewagi. Mój tata miał takie powiedzenie, które do dziś siedzi mi w głowie…

Mawiał: „Kiedy poczujesz satysfakcję, czas z tym skończyć”.

Nigdy mnie do niczego nie zmuszał, ale zawsze meldował się w czwartkowe popołudnie za kółkiem, gotowy do drogi. To dla mnie niesamowite, że nigdy nie narzekał na to, że musi prowadzić po 60 godzin miesięcznie, żebym miał szansę zmierzyć się z silniejszymi rywalami. Gdyby nie mój tata, nigdy nie dotarłbym do NHL. Przy moich warunkach fizycznych, pochodząc z futbolowego miasteczka w Wisconsin, nie byłoby na to szans. Szczerze mówiąc, na początku NHL wcale nie było nawet moim marzeniem. Nie wydawało się to realistyczne. Moim marzeniem było zdobycie darmowej edukacji w college’u i gra dla (Wisconsin) Badgers.

Wszystko zmieniło się, gdy w wieku 15 lat dostałem szansę na testy do reprezentacyjnego programu szkoleniowego USA Hockey National Team Development Program. Ten rocznik 2001 był absurdalnie silny. Zegras, Boldy, Turcotte, York, Spencer Knight w bramce… no i oczywiście był tam Jack Hughes. On już wtedy zdecydowanie był „grubą rybą”. Grałem przeciwko niemu w turniejach kilka razy i musiałem go czymś wkurzyć, bo kiedy przyjechałem na obóz, patrzył na mnie wzrokiem mówiącym: „………..ten facet”.

Wiedziałem, że muszę zrobić coś, żeby się zapisać w ich pamięci, ale tak bardzo zafiksowałem się na graniu „we właściwy sposób”, na „nieoszukiwaniu gry” i tym podobnych rzeczach. Cóż, grałem na tyle właściwie, że g*** tam zrobiłem. Byłem panem „Wstrzel krążek i za nim goń”. Nie sądzę, abym zdobył jakikolwiek punkt w którymkolwiek z meczów. Na pewno nie strzeliłem gola.

Cole Caufield | Can Someone Get My Old Man a Canadiens Hat? | Montreal Canadiens | The Players’ Tribune

Przed ostatnim meczem powiedziałem tacie: „Chyba to spieprzyłem”.

Ale miałem sporo fuksa, bo trenerem był wtedy John Wroblewski. Nie wiem, co we mnie dostrzegł, ale zobaczył w ogóle coś. Wrobs siedział w swoim biurze pod koniec obozu, a w

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł