Bernie Geoffrion, Jacques Lamaire, Shea Weber, Al Iafrate, Zdeno Chara… Lista mogłaby bez wątpienia ciągnąć się znacznie dłużej, ale jedno pozostawałoby niezmienne – NHL przez dziesiątki lat miała w swoich szeregach zawodników, którzy wiedzieli, w jaki sposób posłać krążek w kierunku bramki rywala, by pomknął z prędkością przekraczająca 100 mil na godzinę. Pozostają do dziś uważani za mistrzów slapshota, czyli najmocniejszego uderzenia, jakim dysponują w swoim arsenale hokejowi gracze.
Szeroki zamach, odpowiednie wygięcie kija
Zapisy w przepastnych kronikach sportowych sugerują, że pierwszym hokeistą, który popisał się takim strzałem był niejaki Eddie Martin, występujący na przełomie XIX i XX wieku w jednym z zespołów grających na co dzień w Colored Hockey League. W rywalizacji drużyn z Nowej Szkocji czarnoskóry napastnik Halifax Eurekas dał się zapamiętać właśnie z takiego potężnego uderzenia w jednym ze spotkań w 1906 roku. Strzał poprzedzony szerokim zamachem i odpowiednim wygięciem kija, co pozwalało na oddanie krążkowi znacznie większej energii i nadanie mu znaczącej prędkości, nie zyskał jednak początkowo większego zainteresowania. Był groźny ze względu na szybkość, z jaką poruszała się guma, ale mocno ograniczona była przy tym jego precyzja. Dodatkowo, w największych zawodowych ligach pierwszych dwóch dekad minionego stulecia próżno było szukać czarnoskórych graczy, którzy rywalizując m.in. we wspomnianej CHL mieli okazję przyglądać się, jakie efekty przynosi uderzenia za pomocą nowej techniki.
Na początku trzeciej dekady XX wieku występujący wówczas w zespole Regina Capitals Dick Irvin stał się znany właśnie m.in. ze stosowania slapshota. Gdy jednak przeniósł się pod koniec swojej zawodniczej kariery do Black Hawks, kolejni trenerzy zespołu z Chicago w osobach Pete’a Muldoona, Barneya Stanleya czy Hughie Lehmana podchodzili dość sceptycznie do pomysłu Irvina, który musiał mocno ograniczyć czy też wręcz zaprzestać stosowania tej techniki strzału. Kilka lat później NHL w końcu jednak na dobre musiała przywyknąć do nowej techniki. W sezonie 1937/38 bardzo często takimi uderzeniami popisywał się bowiem napastnik nowojorskich Strażników Alex Shibicky. Pochodzący z Manitoby potomek emigrantów z terenów dzisiejszej Ukrainy miał 20 lat, gdy jego osobą zainteresowali się przedstawiciele Rangers. Początkowo występował na poziomie jednej z niższych lig w filialnym zespole nowojorczyków w Brooklynie, by po roku znaleźć się wraz z dwójką braci Colville’ów w kadrze zespołu rywalizującego w NHL.
Uchylić drzwi dla slapshota w NHL
W trakcie treningów miał okazję podpatrywać m.in. duet doświadczonych braci Cooków. U jednego z nich, Freda, zauważył niezwykłą umiejętność posyłania bardzo szybkich krążków w stronę bramki rywala. Popularny „Bun” popisywał się takimi strzałami na treningach, podczas meczów jednak unikał podobnych prób. Gdy jesienią 1936 roku Cook odszedł z Nowego Jorku, zostawił młodemu Shibicky’emu całą swoją wiedzę w tym zakresie, a ten po kilku miesiącach zaczął regularnie korzystać z nabytych umiejętności. Stał się jednym z najgroźniejszych snajperów ligi. Na tle rywali oraz kolegów z drużyny wyróżniał się warunkami fizycznymi (sporo ponad 180 cm wzrostu), potrafił też wykorzystać swoją siłę fizyczną, by huknąć od czasu do czasu z dystansu. Było to możliwe, bowiem zarówno Lester Patrick jak i jego następca na stanowisku szkoleniowca Rangers Frank Boucher dostrzegli w umiejętności Shibicky’ego spory potencjał.
Strzeleckie popisy lewoskrzydłowego przyniosły zespołowi z Madison Square Garden mistrzowski tytuł w 1940 roku, gdy w trakcie jednego z meczów finałowej rywalizacji przeciwko Maple Leafs grał z uszkodzoną w trzech miejscach kostką. Choć zdawał sobie sprawę z tego, jak poważny jest to uraz, poprosił klubowego lekarza jedynie o zmrożenie bolącego stawu i powrócił do gry, nikomu do niczego się nie przyznając. Był prawdziwym twardzielem, ale i człowiekiem obdarzonym ogromnym poczuciem obowiązku. Późną wiosną 1942 roku podjął decyzję o wstąpieniu do kanadyjskiej armii. Spędził w jej szeregach trzy kolejne lata i choć grywał w tym czasie w hokeja, to jednak próba powrotu do NHL po zakończeniu działań wojennych nie powiodła się. Choć liczył sobie dopiero 31 lat, to jednak dłuższy rozbrat z zawodowstwem wpłynął na jego formę na tyle znacząco, że zdołał rozegrać raptem sezon, by w wieku 34 lat ostatecznie zawiesić łyżwy na kołku. Osiągnął znacznie mniej w NHL niż mógłby, ale pozostawił po sobie ważne dziedzictwo – stał się rozpoznawalny dzięki slapshotowi, uchylając dla tego uderzenia delikatnie na razie drzwi do ligowych lodowisk.
Piorunująca siła i ligowa powszechność
__________________________________
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.
Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:
NHL W PL
86291000060000000003362403
W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 30 dni | 22 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 90 dni | 60 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 180 dni | 108 zł |



