Lata 80 ubiegłego wieku w kinie sportowym miały specyficzny zapach: mieszankę potu, lodu i naiwnego optymizmu, który z dzisiejszej perspektywy wydaje się niemal egzotyczny. Oryginalna opowieść o Deanie Youngbloodzie z1986 roku nie była arcydziełem dramaturgii, ale posiadała coś, czego współczesne produkcje nie potrafią podrobić – bezpretensjonalną radość z gry i charyzmę aktorów, którzy stali się ikonami. Widok Keanu Reevesa, Patricka Swayze’ego i Roba Lowe’a na tafli lodowej był dla ówczesnej młodzieży synonimem męskiej przyjaźni i hartowania charakteru. Dziś, po 40 latach, machina produkcyjna postanowiła wycisnąć z tej legendy resztki nostalgii, serwując nam nową wersję, która zamiast hołdu składa raczej akt oskarżenia przeciwko wszystkiemu, co kochaliśmy w pierwowzorze
Czarnoskóry bohater
Hubert Davis, reżyser nowej odsłony, to twórca wywodzący się z kina dokumentalnego, co widać w każdym kadrze nadchodzącego dzieła. Zamiast świetlistych ujęć i dynamicznego montażu otrzymujemy surowy, niemal brudny obraz rzeczywistości, w którym hokej nie jest drogą do marzeń, lecz brutalnym polem bitwy o przetrwanie psychiczne. Twórcy świadomie rezygnują z lekkości. Tam, gdzie w oryginale mieliśmy dojrzewanie młodego chłopaka uczącego się, że czasem trzeba zacisnąć pięści, w wersji z 2026 roku dostajemy studium toksycznej męskości i traumy pokoleniowej. To już nie jest film o sporcie; to traktat o gniewie, w którym krążek hokejowy jest jedynie pretekstem do pokazania wewnętrznego rozpadu bohatera.
Największa i najbardziej kontrowersyjna zmiana dotyczy
__________________________________
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.
Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:
NHL W PL
86291000060000000003362403
W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 30 dni | 22 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 90 dni | 60 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 180 dni | 108 zł |




Ale to byl klasyk jak bylem w podstawówce, pewnych rzeczy sie nie rusza , ktoś pomyslal zrobimy ten film raz jeszcze a na poprawność politycza powiedzial to potrzymaj mi piwo i pa tera
Teraz ruszają wszystko, co film to remake, zresztą w muzyce też wtórność. No i psują w większości…
Nie mam nic do ludzi ,co wiecej brzydzę sie rasizmem ,pasjonujc sie mocno nba i nfl zdaje sobie sprawę jacy gracze w większości tam graja , szacunek pełny ale absurd goni absurd ….czarnego Robin Hooda juz chyba nic nie przebije
Ja nawet nie dotykam kwestii światopoglądowych. Piszę tylko o tym że straszna wtórność nie potrafią nic wymyślić nowego więc kręcą nowe wersje wszystkiego, i robią to gorzej niż ich prekursorzy kilkadziesiąt lat temu.
Obejrzałem kiedyś Creeda. Dwójkę chyba też. Kopie filmów Rocky’ego niemal jeden do jednego.
Na temat Youngblooda się nie wypowiem żeby nie ściągać oficerów politycznych.
Ciężko się wypowiedzieć, bo filmu nie widziałem ale jak czytam/słyszę o toksycznej męskości, to mi się nóż w kieszeni otwiera…
Dostajemy typową lewacką narrację, źli mężczyźni, odpowiedzialni za całe zło tego świata. Plus oczywiście wątki rasowe, bo przecież inaczej byłoby piłowanie mordy o rasizm i tego typu bzdury.
Chyba nie poświęcę tych 2 godzin czy ile to „dzieło” trwa”, żeby je obejrzeć…
Ciężki film, jeśli potrafi się myśleć nieco szerzej niż to nakazują dzisiejsze standardy…