Nie jest łatwo zostać trenerem  NHL, szkoleniowcem najlepszych hokeistów na świecie. Ta praca wymaga ogromnej wiedzy hokejowej, doświadczenia z czasów bycia zawodnikiem i/lub trenerem, bycia liderem, ale nade wszystko cierpliwości i niezliczonych wręcz godzin zaangażowanych w pracę na lodzie i poza nim. NHL jest ligą rezultatów, dlatego gdy tylko drużyna zawodzi oczekiwania, pojawiają się wątpliwości co do szkoleniowców. Prezentujemy listę tych, którzy mogą pożegnać się ze swoją rolą jako jedni z pierwszych.

Kup papierowy Skarb Fana NHL na sezon 2023/24!

D.J. Smith, Ottawa Senators

D.J. Smith ma ogromny respekt u swoich zawodników, jednak jego stołek zdaje się „gotować”. Jeśli Senatorzy nie zaczną ligi od pozytywnych wyników i nagle znajdą się w okolicy 50% wygranych po około 20 spotkaniach, jak miało to miejsce na przestrzeni ostatnich czterech lat, Smith może być pierwszym szkoleniowcem, który straci posadę.

Nie poprowadził jeszcze swojej drużyny w playoffach, a kierownictwo wykazywało się w stosunku do wszystkich zaangażowanych w przebudowę, sporą cierpliwością. Kolejne elementy układanki trafiają na swoje miejsce, zatem cel zajęcia miejsca dającego prawo gry w playoffach to absolutne minimum. Gra w ogonie rozgrywek tym razem nie przejdzie.

Craig Berube, St. Louis Blues

Berube przejął Bluesmenów w listopadzie 2018 roku i pomimo trudnego początku poprowadził tę organizację do pierwszego w historii pucharu Stanleya. Od tamtego czasu Blues wygrali tylko jedną serię playoffów i są po sezonie, w którym zdecydowanie nie dojechali. Wynik 37-38-7 dał wysoki wybór w drafcie, ale zakończył rozgrywki Nutek już w kwietniu.

Chociaż cała wina nie może spoczywać na barkach Berube’ego, to trener nie potrafił wydźwignąć zespołu z kryzysu. Dał zresztą wyraz swojego niezadowolenia choćby z postawy Jordana Binningtona między słupkami, a w sztabie doszło do kilku znaczących zmian. Ten sezon może być ostatnią szansą na udowodnienie swojej wartości, choć należy pamiętać, że Blues oficjalnie, słowami GMa, weszli w fazę „retool”.

Mike Sullivan, Pittsburgh Penguins

Sullivan sprawił, że do Pittsburga zawitały już dwa puchary Stanleya i stał się najbardziej zwycięskim trenerem w historii klubu z 337 wygranymi meczami. Zeszły sezon był jednak pierwszym, kiedy Penguins nie weszli do playoffów od czasu debiutanckiej kampanii Sidney’a Crosby’ego – 2005-06.

Ściągnięcie do drużyny trzykrotnego zwycięzcę Norris Trophy, Erika Karlssona, w trójstronnej wymianie, ma dodać moc zarówno w defensywie, jak również w ofensywie. Karlsson jest bowiem świeżo po rozgrywkach, w których osiągnął zawrotne jak na obrońcę 101 punktów. Jeśli więc Penguins nie zaliczą dobrego startu lub nie będą blisko pozycji dającej gwarancję gry w playoff do przerwy na all-star weekend, Sullivan może zostać zwolniony.

Sheldon Keefe, Toronto Maple Leafs

Po 19 latach Leafs wreszcie przełamali magiczną barierę pierwszej rundy playoff pokonując Tampę w sześciu meczach. Dalej trafili na Panthers i po pięciu spotkaniach musieli uznać wyższość drużyny z Florydy. W przerwie między sezonami Leafs wzmocnili atak i ustabilizowali sytuację w defensywie, co wygląda całkiem dobrze.

Zespół Keefe’a powinien finiszować blisko topu w dywizji atlantyckiej, ale nawet pomimo podpisanej czteroletniej umowy przez supergwiazdę, Austona Matthewsa, przedwczesne odpadnięcie z playoff może oznaczać poważne zmiany w organizacji – włączając w to zwolnienie Keefe’a.

2 KOMENTARZE

  1. Jeśli przyjście Karlssona ma dać moc w defensywie, to ja dziękuję za takie wzmocnienie i nie widzę szans na powrót Penguins do po. Karlsson owszem jest wybitny w grze do przodu ale w obronie jest tylko i wyłącznie pozorantem i jego gra obronna się może odbić czkawką w pittsburgu.

     
  2. Sullivan i Berube udowodnili, że zdobycie pucharu nie było przypadkiem. Ten pierwszy wygrał go ponownie, a ten drugi być może też by to zrobił gdyby nie światowa sraka wywołana chińskim wirusem – w momencie zawieszenia rozgrywek Blues byli pierwsi w punktach na zachodzie, i najniżej drudzy w całej lidze.

    Pozycję powinni mieć mocna pomimo słabszych wyników ostatnio. Paradoksalnie ich siła jest ich słabością. W St. Louis ekipę rozmonotował GM i prędzej zwolni trenera niż sam siebie. No chyba, że ktoś wyżej pójdzie po rozum do głowy. W Pittsburghu za to rządzi nowy GM i też ewentualne niepowodzenia szybko zrzuci na trenera. A nie po to zmieniono tam GMa, żeby go zwalniać więc pewnie do odstrzału pierwszy będzie trener..

     

Comments are closed.