Ostatnie lata dały światu popalić, a krajem, który mocno dostał po dupie były Stany Zjednoczone. Polityczna niepewność, którą zawsze niosą zbliżające się wybory prezydenckie, pandemia, idąca dużymi krokami ogromna recesja i stopa bezrobocia, protesty społeczne i czasami absurdalnie stawiane tezy prowadzące do przedziwnych decyzji… w USA nie było i nie ma lekko.

Ostatnie sto sztuk! Zamów Skarb Fana NHL na sezon 2022/23!

Czy to odbija się na naszej NHL? Oczywiście, że tak, ale dziś nie będziemy wychodzić aż tak daleko. Dołożymy do tej długiej listy problemów jeszcze jedną „aferę” która dla odmiany bezpośrednio dotyka hokeja. Możemy nawet napisać o dyskryminacji, bo jeden ze znanych ekspertów telewizyjnych „obraził uczucia” milionów fanów NHL mówiąc w popularnym programie cytuję: „NHL nie interesuje nikogo”.

Konkurs na to kto powie coś głupszego

Max Kellerman, bo to właśnie tak nazywa się gość, który wstrząsnął hokejową bracią w Ameryce, jest wieloletnim ekspertem ESPN specjalizującym się w insajderce ze świata boksu i sportach walki. ESPN znany jest jednak w ostatnich latach z generalizowania wszystkiego i wrzucania do jednego worka. Stąd też w ich segmentach publicystycznych często na dany temat wypowiadają się ludzie bez większego pojęcia o sprawie. Jednym z takich programów często bywa „First Take” coś jak pierwsza opinia (co chyba w zamiarze ma już tytułem usprawiedliwiać niedoskonałe wnioski wysnuwane przez wypowiadających się). W jednym z ostatnich odcinków rozmowa dotyczyła sytuacja ze wznowieniem rozgrywek w najważniejszych ligach i wtedy pan Kellerman wypowiada takie oto zdania:

„Słuchajcie nie chce urazić niczyich uczuć, ale w Stanach Zjednoczonych Ameryki nikogo NHL nie interesuje. Stary żart, który krąży po dziennikarzach sportowych mówi o tym, że każde miasto ma 20 tysięcy fanów hokeja i wszyscy mają wykupione karnety. W ten sposób frekwencja zawsze się zgadza, hale są wypełnione, ale ratingi telewizyjne pokazują co innego. To nie jest nawet jedna z czterech najważniejszych lig sportów drużynowych w USA” – powiedział Kellerman w rozmowie z innym ‚specjalistą’ od wszystkiego Stephenem A. Smithem. Przy okazji trzeba nadmienić, że Kellerman swojej myśli nie rozwinął i nie podał nam, jaka to czwarta liga czy też rozgrywki w jego mniemaniu są tym czwartym „filarem” poza oczywiście wymienionymi już w tamtej audycji NBA, NFL i MLB. Można się domyślić że chodzi o NASCAR, MLS lub UFC.

Momentalnie na profilach społecznościowych ESPN zaroiło się od komentarzy negatywnych i po prostu niezgadzających się z opinią Kellermana. W nowoczesnych mediach mówi się teraz o tym że to „hejt” ale bądźmy dorośli i nie używajmy tego słowa. Wielu osobom się po prostu to nie spodobało (tak samo jak wielu się z tym zgodziło). Jedną z osób, która czuła poirytowanie takim mocnym osądem faceta urodzonego na Bronksie była jego koleżanka po fachu, pracująca dla tej samej stacji Linda Cohn.

Nowojorczanka urodzona w innej części ogromnej metropolii prawdopodobnie także ze statusu miejsca zamieszkania wyniosła hokejowe tradycje. Cohn pochodzi z Long Island, gdzie miała do czynienia z kulturą Wyspiarzy. „Teza, że nikogo nie obchodzi NHL jest obraźliwa dla całej dyscypliny, dla osób związanych z hokejem i pracujących przy nim także w Stanach Zjednoczonych” tak brzmiało krótkie oświadczenie Cohn na Twitterze wyrażone bezpośrednio w stronę „postu” Kellermana. Wojenka wewnątrz ESPNu? Być może to wszystko efekt strategii jakiegoś sprytnego media plannera, który wie, że taka kłótnia/sprzeczka, świetnie się sprzedaje.

Telewizja dla idiotów. Ekspert zgasił eksperta jak peta

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
ING: 55 1050 1562 1000 0097 7781 8684

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@nh**.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni50 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni90 zł
Anuluj

3 KOMENTARZE

  1. Ciekawe, czemu akurat teraz ten tekst. I druga rzecz, która jeszcze bardziej mnie zastanawia: niedawno też wyskoczył mi ten filmik na youtube. Czemu teraz, a nie te kilka lat temu kiedy Max rzucił te słowa?

    Ja bym się jego akurat nie czepiał. On po prostu powiedział to, co inni być może myślą, ale nie mówią głośno. W żadnym z czołowych sportowych programów publicystycznych nie ma nic o NHL, nie tylko na ESPN w First Take (w którym Kellermana nie ma już jakieś dwa lata), ale taże i na NBC, i na FOX. O MLB też nie jest za dużo. Króluje NFL i NBA.

    A teraz, co za często się nie zdarza, napiszę coś pozywtynego o NHL. W Stanach Zjednoczonych jest spora liczba miast, w których drużyny NBA są w cieniu NHL. Oto one w losowej kolejności: Detroit, Boston, Minneapolis, Denver, Philadelphia, Tampa (Orlando jest szeroko rozumiany sąsiedztwie i poniekąd lokalną konkurencją), Waszyngton. To już 7. Do tego silna pozycje mają pozostałe dwa kluby z Original Six: NY Rangers i Chicago. Ponadto jest troche drużyn, które nie mają konkurencji w swoim stanie: Vegas, Seattle, St. Louis; a także takie, które są same w aglomeracji miejskiej: Nashville (większe miasto od Memphis, też w Tennessee, które posiada Grizzlies w NBA), Pittsburgh, NY Islanders (Long Island to trochę inny świat niż Manhattan czy NJ), Columbus, Carolina, Buffalo.

    To razem daje 18 ośrodków, w których hokej ma olbrzymi potencjał, gdzie są ludzie zainteresowani bardziej niż NBA. I wszystko idzie w piach, bo NHL nie potrafi zadbać o odpowiednią reklamę. Zwłaszcza teraz, gdy stacje są pod ścianą. Ich gwiazdy także, więc z pewnością zamiast obiżki zarobków albo w ogóle utraty pracy z przyjemnością doedukowaliby się w temacie hokeja i pogadali o nim na antenie. Trochę by to kosztowało. Ale w dłuższej perspektywie bezapelacyjnie podbiłoby stawki pod następną umnowę telewizyjną.

    W NHL gwiazdy są dużo bardziej lojalne. Dużo rzadziej ktoś się uprze i wymusza transfer, co w NBA ostatnimi laty jest codziennością. To pozwala łatwiej budować bazę kibicowską.

    Na koniec ciekawostka. Częstym argumentem gadających głów jest to, że ludzie kochają gwiazdy, że to ich kręci. Najnowsze wyniki oglądalności finałów NBA pokazują, że niekoniecznie. Obecne finały NBA śledzie w telewizji mniej więcej tyle samo osób co zeszłoroczne. A w tym roku nie ma żadnej popularnej drużyny ani all-stara w składach finalistów.

     
  2. Trochę cię poniosło z tym Nba. Brak All Stara! Jokic, Murry, Jimmy Butler. Chętnie, tez dowiem się skąd te dane o miastach i większej sympatii do drużyn Nhl. Jakieś dane?

     
    • Nie poniosło, tylko źle się wyraziłem. Mało precyzyjnie. W finałach nie ma nikogo z pierwzej piątki gwiazd sezonu regularnego (po raz pierwszy od wielu lat):
      https://www.usatoday.com/story/sports/nba/2023/05/10/all-nba-teams-2023-joel-embiid-lebron-james-giannis-antetokounmpo/70205994007/
      Wspomniany Murry nie trafil nawet do trzeciej piątki. Myślę, że głównie z powodu drużyny, w której gra.

      Moja klasyfikacja jest trochę subiektywna wynikająca z wieloletniego śledzenia mediów i rynków amerykańśkich, tworzona trochę na pałę, bo nie mam pod ręką najnowszych statystyk. Mogło sie pozmieniać. Ale nawet jeśli, to niespecjalnie wiele.

      Generalnie nie ma wielkiej filozofii. Amerykanie lubią zwyciężców i w tym kierunku patrzą. Poza paroma wyjątkami (głównie LA i NY) nie trzeba wiele by słaba ekipa NBA została porzucona na rzecz nowej błyskotki w NHL. Jeśłi znajdę czas, wydłubię liczby i coś o tym napiszę.

       

Comments are closed.