Przedstawiamy jeszcze jedno tłumaczenie hokej – owych fenomenalnych tekstów ukazujących się na łamach portalu The Players Tribune. W hokeju byli i wciąż są tacy zawodnicy, którzy biciem się zajmują się „profesjonalnie”. W arkana tej swoistej sztuki wprowadzi was ktoś kto nie tylko zarabiał na biciu się na lodzie, lecz sam płacił żeby móc uczestniczyć w bokserskich pojedynkach w hokeju.

Nie uważam się za dobrego hokeistę. Nie uważam się nawet za dobrego „enforcera”. Ale jeśli chcę dalej grać w hokeja, to właśnie muszę robić. Moja pierwsza bójka podczas meczu wydarzyła się kiedy miałem 18 lat i grałem w Western State Hockey League. Mecz był w mieście Wichita w stanie Kansas i pamiętam, że był tam taki gość z przyciemnioną osłoną na kasku. Był on francuskojęzycznym Kanadyjczykiem i dogadywałem mu z tego powodu. Zapytał mnie czy chcę się bić, a potem mnie popchnął. Jak tylko mnie dotknął, poczułem jak silny był. Mimo że mam 186 cm wzrostu i ważę 104 kg, on był po prostu dobrze zbudowany. Powiedziałem mu, że nie ma mowy. Nie byłem gotowy zmierzyć się z takim gościem.

Ale potem nadeszło wznowienie i od razu udało mu się wyjść przed wszystkich i strzelić gola. Mój trener popatrzył na mnie spojrzeniem, które widziałem od tego czasu niezliczoną liczbę razy. To subtelne skinienie głową, które może znaczyć tylko „lepiej go teraz zlej”. Więc na następnej zmianie rzuciliśmy rękawice i zaczęliśmy się szarpać. Na szczęście żaden z nas nie przywalił drugiemu z całej siły i po prostu upadliśmy na lód. Po walce wróciłem na ławkę i trener zapytał mnie, czy wiem kto to był. Powiedziałem mu, że nie, a on odpowiedział, że to gość z Quebec Major Juniors, ligi znanej z bójek. O cholera.

Grałem przeciwko tej drużynie znowu, tym razem w Teksasie na ich lodzie. Dogadywaliśmy sobie i ostatecznie dostaliśmy zbieżne kary. Udając się do boksu on potrząsał rękawicami w moją stronę i pamiętam, że myślałem „Nie rób tego, nie rób tego”. Ale chwilę później wychodziliśmy z boksu i popatrzyłem na swoje ręce, zauważając że nie mam na nich rękawic. Na szczęście sędzia liniowy podszedł, chwycił nas obu i powiedział, że za długo zwlekamy. Dziękowałem mu jakieś 10 razy w drodze do boksu kar.

Każdy zna gości z NHL, którzy zajmują się biciem się i są z tego sławni. Najśmieszniejsze jest to, że płaci im się miliony dolarów każdego roku, żeby zrzucali rękawice. Ale na moim poziomie juniorskiego hokeja występuje pay-to-play program to opłata za granie w drużynie. Tak właściwie to kosztuje mnie kilka tysięcy za sezon. Podejmuję pracę dorywczą podczas wakacji spryskując chwasty na polach naftowych w Albercie, żeby pokryć moje koszty i próbuję zaoszczędzić każdy grosz jaki zarabiam, żebym mógł grać w hokeja w jesieni. Tak, ja płacę, żeby się bić. Ale tych co mnie znają to nie dziwi.

Dorastając w Sylvan Lake, w stanie Alberta, w Kanadzie – mieście o zaludnieniu 15000 ludzi – zawsze istniał tam tylko hokej. Zacząłem grać, kiedy miałem siedem lat, ale zawsze byłem graczem, którego każdy spisywał na straty. Nie było nikogo, kto by się się nade mną dwa razy zastanowił, gdy byłem wyrzucany z drużyny. Ale grałem dalej, bo hokej to właściwie jedyne co znam.

…trener powiedział mi, że mam dwie opcje: bić się albo stracić miejsce w składzie…

Włóczyłem się dookoła do czasu aż udało mi się dostać do drużyny w Albercie, gdzie trener powiedział mi, że mam dwie opcje: bić się albo stracić miejsce w składzie. W tej lidze dozwolone były tylko dwie bójki w sezonie zanim zostaniesz zawieszony i nikt nie mówił mi, kiedy je wykorzystać. Ostatecznie się nie biłem i skreślili mnie z drużyny. Do czasu kiedy dostałem się do Wichita, wiedziałem, że jeśli chcę zatrzymać miejsce w drużynie to muszę stać się dla nich niezbędny. Jedynym na to sposobem było branie udziału w walkach.

Nie zostałem przydzielony jako „enforcer” drużyny ale po starciu z tamtym gościem biłem się kolejne cztery czy pięć razy w zaledwie dziewięciu meczach. Podpisałem kontrakt z inną drużyną WSHL w San Diego, ale tym razem w pełni rozumiałem moją rolę. Bicie się miało stać się moją pracą.

Oczywiście, jak w każdej pracy masz obowiązki. Szybki rzut oka na moje statystyki i można łatwo zgadnąć jakie były moje zadania. W 16 meczach z Wichita i San Diego, miałem zero punktów i ponad 110 minut kar. Kiedy schodziłem z ławki to było po to, żeby albo podbić komuś oko albo samemu mieć je podbite. Oglądając hokej jako kibic po drugiej stronie szyby, widzisz dwóch ogromnych gości tłukących się w wyniku emocji i myślisz sobie, że muszą się strasznie nienawidzić.

Ale bicie się nie jest dokładnie tym czym się wydaje. Zwykle to jest tak przygotowane i wyliczone jak dobrze wykonana gra w przewadze.

Przez większość czasu, wiem że będę się bił długo przed wejściem na lód. Te rzeczy są zwykle zorganizowane wcześniej wraz z zawodnikiem drużyny przeciwnej. Mogło to być kiedy szliśmy pobiegać poza stadionem czy gdy [mijaliśmy się na korytarzu przed meczem. Czasami wiadomo było od miesięcy, że będziesz się bił z gościem z powodu tego co tobie zrobił ostatnim razem. To są chwile, kiedy nawet nie musisz o to pytać, wiesz że będziesz musiał się z nim bić i tak już jest.

Więc dlaczego się bijemy? Czasem jest się po prostu niezsynchronizowanym i zdenerwowanym i chce się wrócić do rytmu. Przez większość czasu jest to po to aby zmotywować drużynę. Kiedy byłem z San Diego, nie byliśmy do końca najlepszym zespołem w lidze. Jeśli przegrywaliśmy o parę goli czy czasami na samym początku gry, wdawałem się w bójkę, żeby dodać chłopakom trochę motywacji i animuszu, dać powód. Zostawiam to wszystko na lodzie, tak żeby oni też tak zrobili.

Kiedy grasz w miejscach, gdzie hokej nie jest najbardziej popularnym sportem, kibice zazwyczaj przychodzą na mecze, żeby zobaczyć bójkę. Uwielbiają je zwłaszcza dzieci. Lubiłem spotykać młodych fanów w San Diego, ale w tym samym czasie trochę tego nienawidziłem. Wydawało się, że lubią mnie dlatego, że się bije ale nie chcę, żeby tak postrzegali grę. Nie chcę żeby dorastali myśląc, że jedyny sposób na granie w hokeja to bójki, czy że bójki są najciekawszą częścią sportu.

Szczerze mówiąc, czasami czuję się jakbym miał na sobie maskę. Bez względu na to jak przyjazny jesteś przed meczem, podczas niego musisz być zupełnie inną osobą. Poza lodem jestem spokojnym facetem, ale jak tylko przeskoczę przez bandy jestem potworem. Czasami po meczach zastanawiam się nad wszystkimi rzeczami, które krzyczałem z ławki. Nie miałem na myśli tych wszystkich okropnych rzeczy. Nie jestem taki ale muszę się na czas zawodów taki stać.

Ostatnio spędziłem dużo czasu myśląc o tym jak widzą mnie koledzy z drużyny. Wystawiam się na linię ognia dla nich każdej nocy, ale trudno powiedzieć czy zrobiłem jakiekolwiek wrażenie. Zastanawiasz się czy to całe bicie się na prawdę znaczy, że jesteś dobrym kolegą z drużyny. Chłopaki zdają się być wdzięczni, ale nie mogę stwierdzić, co tak na prawdę myślą. Czy oni doceniają to co robię? Czy widzą mnie jako równego sobie? A co najważniejsze: czy szanują mnie jako gracza?

…Zastanawiasz się czy to całe bicie się na prawdę znaczy, że jesteś dobrym kolegą z drużyny…

Mój tata lubi bójki, rozmawiałem z mamą tylko parę razy w ostatnim sezonie. Ciężko jest z nią rozmawiać. Kocha mnie, ale nie chce słyszeć o bijatykach. To samo jest z moją dziewczyną i moją babcią. Błagają mnie, żebym tylko przestał. Pamiętam jak moja babcia miała przyjść kiedyś na jedne z kwalifikacji na obozie juniorskim w Calgary, więc zadzwoniłem do niej dzień wcześniej, żeby wyjaśnić, że może zobaczyć jak boksuje. Mówienie jej tego było dziwnym odczuciem, ale chciałem się upewnić, że jeśli zobaczy, to będzie wiedziała, że to z konieczności a nie chęci. Prawie nie przyszła. To była zdecydowanie najtrudniejsza rozmowa, jaką kiedykolwiek miałem o tym stylu życia.

Jestem w pełni świadomy fizycznych konsekwencji bójek. Pamiętam mój pierwszy weekend w San Diego, graliśmy trzy dni z rzędu i biłem się w ostatnich dwóch meczach. Sobotnia bójka była długa i zaraz po niej byłem po niej obolały. Następnie w niedzielę musiałem się zmierzyć z tym gościem który miał ze dwa metry i 110 kilo wagi W końcu miałem dzień wolny w poniedziałek, po prostu leżałem w łóżku. Okropnie bolała mnie głowa, miałem podbite oko i ledwo umiałem rozprostować palce mojej pięści od uderzania w kaski tak wiele razy.

Na razie nie jestem pewien, co przyniesie moja przyszłość. Gram z Arizona Hawks w tym sezonie, ale przyszły rok może być moim ostatnim na granie w hokeja, bo później nie będę już spełniał warunków do pozostania w juniorach. Sposób w jaki to widzę to mam dwie możliwości po przyszłym roku. Mógłbym iść grać w koledżu albo w niższej lidze profesjonalnej. Nie mam dobrych ocen, żeby dostać się na uczelnie, więc to właściwie zawęża sprawę. Prawdopodobnie będę musiał dalej wymierzać ciosy, żeby się jakoś utrzymać.

Bycie pełnoetatowym ‚enforcerem’ w niższej lidze profesjonalnej oznacza bicie się z gośćmi, którzy mogą mieć po 35 lat i trenują od lat. Muszę spróbować, bo nie jestem jeszcze gotowy zrezygnować z tego sportu. Moja rodzina powtarza mi, żebym powiesił rękawice i znalazł prawdziwą pracę, ale chcę grać póki jeszcze mogę. Po prostu cholernie to uwielbiam. Kiedy spryskuję chwasty na polach naftowych, jedyne o czym myślę to o byciu na lodzie z moją drużyną. Zmierzanie się z ogromnym twardzielem, który chce roztrzaskać mi głowę nie przeraża mnie. Ale odejście od gry, która określała całe moje życie aż do tego momentu, no cóż to jest jeszcze bardziej przerażające.

Chcesz się bić?

Podjechałem do mojego rywala, rzuciłem rękawice i chwyciłem go. Nie zacząłem go okładać od razu chociaż wiedziałem, że

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Mbank: 32 1140 2004 0000 3102 8289 6261

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@nh**.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni50 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni90 zł
Anuluj

1 KOMENTARZ

Comments are closed.