Nie ma co ukrywać, że nie każdy klub w NHL święci triumfy popularności, a jego hala pęka w szwach każdego dnia meczowego. Jednym powodzi się lepiej, innym gorzej. Sytuacja jak wszędzie. Postanowiliśmy przyjrzeć się temu i pofantazjować trochę, komu odebrać drużynę i gdzie ją przenieść. Trzymamy się formatu z 32 ekipami, czyli już po dodaniu Seattle. Oto co wyszło z tych rozważań.

W Seattle i Las Vegas sobie poradzili

Ostatnie sto sztuk! Zamów Skarb Fana NHL na sezon 2022/23!

Cyrk Gary’ego Bettmana na przestrzeni kilku ostatnich lat zatwierdził dwa nowe miejsca na mapie ligi. Oba działają, drugie szykuje się do wejścia na scenę. Mowa oczywiście o Las Vegas i Seattle. W stanie Waszyngton znaleźli się szaleńcy, którzy wyłożyli rekordowe 650 milionów dolarów, żeby uiścić wpisowe, a rzucone do sprzedaży karnety sezonowe rozeszły się w mig, jak świeże bułeczki. Hokej w tym mieście nie jest nowością. Drużyna Metropolitans w 1917 roku zdobyła Puchar Stanleya, stając się pierwszą ekipą z USA, która sięgnęła po to trofeum.

Bieżąca kampania jest piątą w dziejach Golden Knights. Kiedy startowali nie brakowało głosów, że to się nie uda. Nie ten klimat, nie ta tradycja. Tymczasem hokejowy biznes w Nevadzie okazał się bardzo opłacalny. Wszystko kręci się w najlepsze. Klub jest stabilny finansowo, a sportowy aspekt również należy udać za spełniający wymagania. Zbierania z draftu rozszerzenia dobrnęła do finału ligi w debiutanckiej edycji. W poprzednim sezonie co prawda zabrakło ich w play-offach, ale obecnie są na mocnym kursie powrotowym. Las Vegas stało się popularnym kierunkiem wakacyjnych wypadów kibiców hokeja z Ameryki Północnej. To idealne miejsce na relaks, a przy okazji obejrzenie jakiegoś emocjonującego widowiska na tafli.

Nietykalne towarzystwo

Kluby, które rywalizowały jako jedyne od sezonu 1942/43 aż do wielkiego rozszerzenia w 1966 muszą pozostać w komplecie. To tradycja, sukcesy i fundament wielkiej NHL. Ich losy układały się różnie, ale ostatecznie wszyscy przetrwali, będąc wręcz symbolami tej ligi. W najlepszej kondycji obecnie znajdują się bostońskie Niedźwiadki. Nie tak dawno, biorąc pod uwagę ponad stuletnią historię ligi, w 2011 roku zdobyły swój ostatni, szósty Puchar Stanleya, a także ledwie kilka sezonów temu grały w finale.

Jeszcze nie tak dawno na szczycie znajdowały się Chicago Blackhawks i Detroit Red Wings. Ostatni mistrzowski tytuł Czerwonych Skrzydeł to rok 2008, a Jastrzębie triumfowały w 2010, 2013 i 2015. Teraz jednak oba kluby przeżywają chude lata, marząc o awansie do play-offów. Red Wings to klub, do którego wespół z innym członkiem Pierwotnej Szóstki, należy rekord zgromadzonej publiczności na jednym meczu. Był to Winter Classic w 2014 roku rozegrany w obecności 105 491 osób na Michigan Stadium w Ann Arbor.

Rywalem ekipy z Detroit byli Toronto Maple Leafs, prawdziwa legenda NHL. Trzynastokrotni mistrzowie, którzy czekają na następny tytuł już ponad pół wieku. Ostatni ich triumf miał miejsce  w pierwszej edycji po rozszerzeniu ligi, czyli w sezonie 1966/67. W Toronto marzą, aby ich zespół odegrał jakąś znaczącą rolę w play-offach. Czekają na to od 16 lat. W tym czasie Klonowe Liście albo omijały fazę pucharową, albo wchodziły do niej, lecz nie potrafiły rozstrzygnąć ani jednej serii na swoją korzyść.

Dwa razy więcej Pucharów Stanleya mają w dorobku Montreal Canadiens, lecz patrząc na wyniki tej drużyny z ostatnich lat trudno byłoby w to uwierzyć. Po raz ostatni puchar wznieśli w 1993 roku, a w następnej edycji uczynili to nowojorscy Rangers, co później już nigdy się nie powtórzyło w ich wykonaniu. Los ekip z Original Six nie jest więc ostatnio zbyt różowy, poza wymienionymi Boston Bruins stałymi uczestnikami fazy pucharowej i może Strażników z Nowego Jorku, którzy rok temu zagrali w najlepszej czwórce.

Hokejowa mekka. Toronto zasługuje na więcej?

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Mbank: 22 1140 2004 0000 3902 8240 3095

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@nh**.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni50 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni90 zł
Anuluj

4 KOMENTARZE

    • Popieram. Dodatkowow uważam, że z miastami na południu trzeba uważać. Nawet na Rockets w NBA mało ludzi chodzi gdy nie ma sukcesów. A San Diego to juz w ogóle strzał kulą w płot. Wszystko stamtąd ucieka, nawet NFL! Choć paradoksalnie może to szans dla hokeja przy braku konkurencji.

      Generalnie jestem przeciwny „ruszania” zespołó, które mają puchar w gablocie. W NHL jeszcze taki się nie ruszył po wojnie. Dlatego Ducks, Islanders i Devils zostają.

       
    • Dodatkowo można dopisać, że tytuły w NY/NJ rozkładają sie niemal równo:
      Rangers 4
      Islanders 4
      Devils 3.
      Był niedawno na portalu bardzo dobry tekst pokazujący, kto ile osiągnął w odniesieniu do czasu spędzonego w lidze. Tam Diabły i Wyspiarze są w pierwszej dziesiątce, a Rangersi głęboko w końcówce drugiej. Biorąc pod uwagę, że w lidze zspołów jest tylko 32, to są oni w gorszej połówce. I kto tu kogo powinien naśladować?