Choć lipiec 2022 roku nieubłaganie zbliża się ku końcowi, a spora część najistotniejszych ruchów kontraktowych i transferowych w NHL już za nami, to nadal (o dziwo!) trudno o jakieś szczególnie krytyczne uwagi pod adresem Kena Hollanda. Cudów rzecz jasna trudno się było spodziewać, ale czynione przez menedżera Oilers kroki należy traktować jako naprawdę solidne i szyte na miarę potrzeb Nafciarzy. Nie inaczej rzecz ma się z dwiema umowami graczy, którzy kilka tygodni temu walczyli jeszcze z ekipą z Alberty w finale konferencji zachodniej, a także kontraktem dla nowej postaci, która planowo powinna stać się jedynką w bramce Oilers.

Gdy z końcem stycznia tego roku stało się jasne, że Evander Kane dokończy sezon w barwach ekipy z Edmonton, towarzyszyły temu ruchowi dość skrajne opinie. Jedni mocno podkreślali toksyczny charakter Kanadyjczyka, ciągnące się za nim afery oraz kłopoty osobiste i poddawali w wątpliwość, czy taki gracz w szatni Nafciarzy jest bezpiecznym wyborem. Byli jednak i tacy, którzy z uznaniem wypowiadali się o decyzji Hollanda, by za symboliczny milion dolarów, wskazując na wciąż spory sportowy potencjał, jakim dysponuje eks-gracz San Jose Sharks. I to ci drudzy mogli zacząć triumfować, gdy skrzydłowy nie tylko rozpoczął swój pobyt w Edmonton od gola w debiucie przeciwko Canadiens, ale błyskawicznie z jego udziałem poprawiła się ofensywa drużyny w sytuacjach 5 na 5, co pozostawało ogromną bolączką Nafciarzy od miesięcy.

Krnąbrnemu Kanadyczyjkowi w niczym nie przeszkodziła zmiana szkoleniowca Oilers, która nastąpiła po niespełna dwóch tygodniach pobytu w Albercie. Choć znów pojawiły się głosy, że Kane będzie utrapieniem dla niedoświadczonego Jaya Woodcrofta, to jednak tak się nie stało. Gra u boku Connora McDavida skutkowała nie tylko sporymi zdobyczami bramkowymi, ale przy tym przy najlepszej skuteczności w dotychczasowej karierze skrzydłowego. Spośród napastników tylko wspomniany kapitan Nafciarzy oraz Leon Draisaitl wyjeżdżali na lód znacznie częściej niż Kane. Były gracz Rekinów pojawiał się na tafli równie często jak Zach Hyman i Ryan Nugenta-Hopkinsa, grając jednak wyraźnie więcej minut w trakcie rywalizacji 5 na 5. Co jednak ważniejsze, przekładało się to na zdobycze punktowe – aż 32 ze swoich 39 punktów uzyskał właśnie wtedy. Ponownie jedynie McDavid i Draisaitl mogli się pochwalić lepszym wskaźnikiem punktu/mecz w trakcie gier 5 na 5.

Play-offy rozpoczął jeszcze lepiej, rywalizację z LA Kings kończąc z siedmioma bramkami (jednej więcej niż miał we wszystkich swoich dotychczasowych 29 meczach w fazie PO). Do hat-tricka z pierwszej rundy dołożył kolejny w drugiej, gdy Oilers rywalizowali z Flames (po raz pierwszy w play-off od ponad trzech dekad). Niespecjalnie przysłużył się drużynie w finałowej rywalizacji z Avalanche, nie tylko tracąc swoją skuteczność, ale i dokładając zdecydowanie zbyt ostry atak na Nazema Kadriego, co kosztowało go jeden mecz pauzy. Nie sposób jednak nie docenić roli Kane’a w awansie Nafciarzy do czołowej czwórki rozgrywek.

Wraz z zakończeniem rozgrywek na nowo rozgorzały dyskusje, czy w Kane’a warto inwestować i ile. Część obserwatorów podkreślała, że na rynku wolnych graczy spokojnie znajdą się tacy, których stać będzie na szalony ruch i propozycję kilkuletniej umowy o wartości 6 czy nawet 7 milionów dolarów rocznie. Ci bardziej powściągliwi wskazywali jednak, że świetna postawa skrzydłowego to w dużej mierze zasługa gry w linii z McDavidem, bez którego zapewne straciłby sporo ze swoich atutów. Byli i tacy, którzy dyskusję o nowej umowie dla Kane’a rozpoczynali od dywagacji na temat jego nieco zagmatwanej sytuacji kontraktowej związanej z toczącym się postępowaniem, w ramach którego reprezentanci gracza zaskarżyli decyzję Sharks o jednostronnym zerwaniu wcześniejszej umowy z zawodnikiem. Gdyby bowiem Kane tę sprawę wygrał, formalnie na nowo stanie się hokeistą Rekinów i powinien wrócić do organizacji z San Jose. W takiej sytuacji wiązałby obie strony nadal kontrakt o wartości 7 milionów dolarów rocznie, który miał obowiązywać do lata 2025 roku.

Ta zawieszona sytuacja mogła być pewną przeszkodą dla kilku potencjalnych nowych pracodawców, ale pomimo tego na rynku mieliby pozostawać zainteresowani menedżerowie. Ostatecznie Kane przyjął jednak ofertę bardzo dla siebie bezpieczną, dzięki której ma szansę zarobić do 35 urodzin dodatkowe 20,5 miliona dolarów. Dodatkowo, do lutego 2025 roku jego kontrakt będzie chroniony klauzulą non-movement, która w ostatnich kilkunastu miesiącach obowiązywania umowy stanie się klauzulą, w ramach której będzie mógł wskazać 16 drużyn, na ewentualny transfer do których wyrazi zgodę.

Trzeba przyznać, że czteroletnia umowa o wartości minimalnie przekraczającej 5 milionów dolarów brzmi jak naprawdę dobry ruch ze strony Kena Hollanda. Gwiazdy Oilers podkreślały od kilku tygodni, że chętnie widzieć będą dalej Kane’a w swoich szeregach, a dla skrzydłowego gra z nimi pozostaje szansą na wykręcanie naprawdę dobrych liczb w ofensywie. Z nim w składzie top6 Nafciarzy prezentuje się dobrze, choć, wobec toczących się rozmów z zastrzeżonymi wolnymi graczami Jesse Puljujarvim i Kailerem Yamamoto formalnie wciąż brak w niej tego szóstego ogniwa.

Wydaje się, że rozgrywając pełny sezon u boku McDavida Kane jest w stanie zdobyć 35 bramek lub więcej. Jeśli tak by się stało, jego pięciomilionowa umowa będzie brzmiała jak naprawdę dobrze spożytkowaną kasę, którą udało się uzyskać dzięki decyzjom dotyczącym Keitha, Kassiana i Smitha. Sam zawodnik też powinien cieszyć się z wizji pozostania w Edmonton – zaufano mu i przyjęto go tu dobrze (choć znaczna część ligi nie chciała mieć z nim nic wspólnego), dając szansę na to, by mógł znów zacząć zarabiać na grze w hokeja, dzięki rozkręceniu na nowo kariery. Nadal będzie miał też okazję grać i trenować z Zachiem Hymanem, którego wpływ na Kane’a jest ponoć nieoceniony. Kane ma więc pieniądze, bezpieczną sportowo przystań i szansę na dobre wykorzystanie swojego wciąż sporego potencjału, a Oilers wciąż mogą liczyć na jego bramki oraz fizyczną, bezkompromisową grę, dzięki której sporo miejsca na lodzie zyskuje McDavid. Tu nie może być nikt przegrany na tę chwilę.

Kane
Oilers

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Mbank: 22 1140 2004 0000 3902 8240 3095

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni50 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni90 zł