Triumf dnia: Finlandia z wymarzonym złotem

Stało się. Przed rozpoczęciem turnieju w Pekinie Finlandia była jedyną czołową hokejową nacją, która w swojej historii nie miała jeszcze olimpijskiego złota. Całe pokolenia wspaniałych hokeistów, mnóstwo sukcesów na arenie międzynarodowej, przecież to Finowie mają największą liczbę medali igrzysk, licząc od 1998 roku i pierwszego udziału gwiazd NHL, ale to najcenniejsze trofeum dopiero teraz wpadło w ich ręce. Stało się to całkowicie zasłużenie. Ogromna była mobilizacja Finów. Dobry, doświadczony skład i jak mówił Jukka Jalonen, po raz pierwszy, odkąd jest trenerem kadry, nikt mu nie odmówił. Każdy, kto był dostępny, chciał jechać i przejść do historii. Ten szeroki skład na pewno odegrał ogromną rolę w końcowym sukcesie. Weźmy choćby pierwszego bramkarza. Harri Sateri pewnie nie byłby starterem, gdyby przed turniejem na izolację nie trafił Jussi Olkinuora. Wjechał do bramki na pierwszy mecz i został w niej do samego końca, grając turniej życia. Stracił dwa gole w fazie pucharowej turnieju, oba w liczebnym osłabieniu. Nie wpuścił do swojej siatki ani jednego strzału, gdy gra toczyła się przy równym układzie sił. To oczywiście także zasługa całego zespołu, świetnie realizującego taktykę trenera Jukki Jalonena. Mały dodatek, ale dodajmy, że po tym turnieju Finlandia po raz pierwszy znajdzie się na czele rankingu IIHF.

To nie jest przypadek, że w pólfinale największy czas na lodzie miał grający w nominalnej czwartej linii Marko Anttila. Finał to też miał być mecz walki, więc naturalnie pierwsi na lód wyjechali Anttila i Hannes Bjorninen. Finowie wiedzieli, że muszą zagrać trochę bardziej ofensywnie niż w półfinale i początkowo uzyskali lekką przewagę. Rozgrzany walką Bjorninen złapał jednak karę w atakowanej tercji, a Rosjanie bardzo szybko ją wykorzystali. Michaił Grigorienko, zupełnie niewidoczny w całym turnieju, zdobył swoją pierwszą bramkę w zawodach. Finowie zagrali dobrą tercję, oddali aż 15 celnych stzałów na bramkę, ale złamanie Iwana Fiedotowa wydawało się bardzo trudnym zadaniem. Okazało się, że najprostsze metody są tymi najskuteczniejszymi. Niewinna wrzutka Ville Pokki, dobre zasłonięcie bramkarza przez jednego z napastników i wyrównanie. Remis utrzymywał się długo, a w tych fragmentach poświęceniem imponowali Rosjanie, którzy raz po raz rzucali się, by blokować strzały Finów, którzy rozgrywali liczebną przewagę.

Wreszciw decydujący moment, początek trzeciej tercji. Jeszcze jeden lekki strzał z daleka, zasłonięcie bramkarza i gol dla Finów. Ponownie wypracowali go Anttila i Bjorninen. Czwarty atak złota warty, bo i ta dwójka kończyła ostatnie sekundy regulaminowego czasu, broniąc korzystny wynik. Niesamowitą historię napisał Anttila. Sukcesy odniesione przez niego już po trzydziestce, w ostatnim etapie kariery są naprawdę niebywałe. Prawdziwa legenda fińskiego hokeja. Rosjanie grali chyba jednak zbyt pasywanie. Tylko trzy strzały w ostatniej tercji, gdy decydują się losy olimpijskiego złota? Tylko dwa zdobyte gole w dwóch najważniejszych meczach turnieju? Zupełnie jak nie oni, ale choć podobać mógł się młody Arsenij Griciuk, to jednak potwierdziło się, że w tej ekipie też mocno brakowało indywidualności i mocnych ofensywnych postaci. Nawet sukces w cwierćfinale z Danią musieli dać doświadczeni obrońcy, no i oczywiście świetny turniej zagrał Fiedotow.

Historia dnia:

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni50 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni90 zł
Anuluj

4 KOMENTARZE

  1. Rosjanie cały turniej grali jakby na pół gwizdka. Finał mało emocjonujący, ten z Korei jak i cały turniej wspominam jako dużo ciekawszy. To prawda że fakt oglądania drugich a w przypadku najlepszych reprezentacji trzecich lub czwartych garniturów zabija trochę emocje. To jak z piłką na olimpiadzie, niby jest ale mało kogo to faktycznie obchodzi. We Włoszech już może się uda zobaczyć najlepszych ale i tak jest pewnie pokolenie w NHL dla którego Pekin to była ostatnia szansa na medal bo w Soczi nie grali a za cztery lata już bedzie za stare/słabe by się załapać.

     
  2. Rosjanie poniekąd sami sobie winni, skoro zdecydowali, żeby zostawić w domu 2 czołowych zawodników KHL Damira Zhafyarowa i Antona Kuzmenko, liczyłem też po cichu na powołanie Michkowa. Zawiódł kompletnie największa chyba obecnie gwiazda KHK Vadim Szipacziow, który zaliczył chyba tylko 1pkt. Co do faworytów przed samymi Igrzyskami po zapoznaniu się ze składami drużyn to największe szanse dawałem właśnie Rosji i Finlandii. Cieszy bardzo postawa Słowacji na czele z jej młodziutką gwiazdą Slafkowskym, ale z tego co kojarzę to był jeszcze z tego samego rocznika Nemec, a w czołowej 10 na obecny draft powinien być jeszcze Mesar, a w przyszłym roku o czołową 3 powinien powalczyć Dalibor Dworsky ( Bedard i Michkov raczej poza zasięgiem)