Oto następne tłumaczenie fenomenalnych tekstów ukazujących się na łamach portalu The Players’ Tribune. Dosyć standardowo rozpoczyna swój pierwszy tekst na łamach Players’ Tribune obrońca Alex Pietrangelo, ale od swojej strefy komfortu, którą od zawsze jest hokej udaje mu się zabrnąć bardzo daleko. To wyznanie dotyka najtrudniejszych dla niego spraw w życiu i chociaż jest potwornie smutne, dla nas, fanów hokeja, jest w tym wszystkim część radosna – to jak ten sport pomaga defensorowi w uporaniu się z trudnościami codziennej egzystencji.

To, o czym chcę dzisiaj powiedzieć, nie jest proste. Dlatego też zacznę od pewnych hokejowych banałów. Proszę was jednak, doczytajcie do końca; obiecuję, że ten wstęp pojawia się nie bez przyczyny.

Pewnie to was nie zdziwi, ale moja droga do St. Louis zaczęła się na podwórkowym lodowisku gdzieś na przedmieściach Toronto. Cysterna z wodą przejeżdżała przez całą okolicę podczas pierwszego zimnego dnia w roku i mój tata, jak wszyscy prawdziwi kanadyjscy ojcowie, podłączał ogromny wąż strażacki i polewał nasze podwórko tysiącami litrów wody. Wtedy ja z bratem i wszyscy nasi kumple z sąsiedztwa spędzaliśmy całe dnie niecierpliwie sprawdzając, czy woda zdążyła już zamarznąć.

W Kanadzie mamy tak naprawdę dwie Wigilie Bożego Narodzenia. Tę prawdziwą oraz okres od 24 do 48 godzin – tyle mniej więcej potrzeba, by woda na podwórkowym lodowisku zamarzła. Świetne było też to, że nasz dom znajdował się na gospodarstwie i mieliśmy tam niewielką drewnianą chatkę, w której tata trzymał swój traktor, a zimą zmieniała się ona w naszą szatnię.

Kiedy myślę o najszczęśliwszych chwilach mojego życia, mam przed oczami właśnie to nasze domowe lodowisko. Bawiliśmy się tam wybornie. Mieliśmy jednak pewien problem z bramką. Z początku używaliśmy najzwyklejszej plastikowej bramki do hokeja ulicznego. Pewnej zimy odwiedził nas mój wujek, chciał trochę pograć i oddał bardzo mocny strzał z klepy i całkowicie roztrzaskał poprzeczkę bramki. Tak więc przez jakieś dwa tygodnie panował kompletny chaos. Graliśmy w w gry typu „zniszcz gościa z krążkiem” albo coś w tym rodzaju. Pewnego dnia zjawił się mój tata z bramką zrobioną samodzielnie z metalowych rurek, które wziął ze swojej fabryki opakowań. Myślę, że pospawał bramkę sam, bo nie miała ona nawet właściwych wymiarów. Przypominała raczej odjazdowy, ale niewielki prostokąt, a poprzeczka sięgała w niej do pasa. To nie było problemem, gdy byliśmy małymi dzieciakami i nie bardzo potrafiliśmy jeszcze podnieść krążek, strzelając. Jednak nigdy nie zapomnę, gdy miałem może z 8 lat i w bramce stał mój brat. Chciałem uderzyć nieco wyżej, pod poprzeczkę i o dziwo poszło mi całkiem nieźle. W zasadzie to nawet lepiej niż planowałem. Znacie to uczucie, gdy strzelacie z nadgarstka i krążek leci dokładnie tak, jak chcieliście?

Zamów “papierowy” Skarb Fana NHL na sezon 2021/22!

To był świetny strzał.

Na początku krążek zmierzał między nogi bramkarza, ale potem leciał coraz wyżej i wyżej.

Pamiętam ten strzał, jakby to było wczoraj.

Trafiłem brata prosto w krocze. Legł na lód, zwijał się z bólu krzycząc „Czeeemuuu??”.

Wiem, że pewnie dla 90% dorosłych czytających ten tekst to wcale nie jest zabawne. Ale gdy masz osiem lat, a twój starszy brat panoszy się po domu i strasznie działa ci na nerwy, to jest to najśmieszniejsza rzecz pod słońcem. Do dziś mamy z tego niezły ubaw. Spędzaliśmy na podwórku długie godziny, dobrze się bawiąc. Dla mnie hokej zawsze był sposobem na oderwanie się od rzeczywistości, zwłaszcza gdy życie się komplikuje.

I wiecie…. Zawsze prędzej czy później się komplikuje

Jeden z moich kumpli w tamtym czasie nazywał się Cosmo. Kiedy mieliśmy 9 czy 10 lat strasznie zachorował i szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, co się dzieje. Wiedziałem, że cierpli na nowotwór i że jest zbyt chory, by z nami grać. Jednak gdy jesteś dzieciakiem to zakładasz, że wszystko zakończy się happy endem. Starsi ludzie chorują i nie wychodzą z tego, ale dzieciaki zawsze spadają na cztery łapy, tak? Tak właśnie myślisz.

Jedno wspomnienie jest wciąż w mojej głowie. Cosmo musiał spędzić trochę czasu w szpitalu, więc odwiedzałem go i graliśmy w gry video na tym maleńkim szpitalnym telewizorku. Szczególnie w Pokemon Snap na Nintendo 64. Pamiętacie? Może niepotrzebnie się postarzam w tym momencie, ale to ta gra, w której macie aparat i próbujecie zdobyć zdjęcia rzadkich Pokemonów. Ciężko to wyjaśnić, jeśli w nią nie graliście, ale to była naprawdę klawa, spokojna gierka. Byłeś na plaży czy w lesie, a tam Pokemony do zbierania. Nawet nie walczyłeś, po prostu kolekcjonowałeś ich zdjęcia. Siedzieliśmy tam, strasznie się wkręcaliśmy i graliśmy godzinami, zapominając o bożym świecie. Nawet nie gadaliśmy o jego chorobie. Na te kilka godzin chcieliśmy być po prostu dziećmi.

Cosmo zmarł w moje 11 urodziny. Przez lata nawet nie chciałem obchodzić urodzin. W ten dzień zawsze wracały wspomnienia. Po raz pierwszy przedwcześnie straciłem bliską mi osobę, niestety nie po raz ostatni. To wydarzenie zmieniło moje życie, ukształtowało mnie jako człowieka i wciąż ma na mnie wpływ. Pierwszy raz uświadomiłem sobie, jak kruche jest ludzkie życie. Mój kumpel odszedł bez żadnego powodu, a ja dalej byłem tylko dzieciakiem. Nie radziłem sobie, było mi ciężko.

Hokej okazał się dla mnie ucieczką od tego, był dla mnie wszystkim. W tamtym roku wziąłem udział w turnieju hokejowym Brick Super Novice w centrum handlowym West Edmonton Mall. Byłem w jednej drużynie ze Stevenem Stamkosem, Johnem Tavaresem i

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

2 KOMENTARZE