Zniecierpliwienie czekaniem na być może jeden z największych transferów ostatnich lat sięgnęło zenitu. Jack Eichel jest w „oknie wystawowym” Buffalo Sabres od czterech miesięcy. Kapitan bardzo chce odejść, klub teoretycznie chce go sprzedać, bo transferami Sama Reinharta i Rasmusa Ristolainena oficjalnie rozpoczęto kolejną gruntowną przebudowę Szabel, ale też po latach upokorzeń nie tylko w materii sportowej, lecz także marketingowo-wizerunkowej, władze Buffalo są w tym niezwykle ostrożni. Mogło się to stać w gorącym okresie dla ligowych menadżerów przed dołączeniem do ligi Seattle Kraken poprzez draft rozszerzający…

…mogło się to stać podczas draftu, czy też chwilę później gdy otwierało się okienko kontraktowe. Nie stało się jednak nic, a obie strony zaczęły medialną wojnę. Po armaty sięgnęli przede wszystkim agenci reprezentujący byłą prawie-jedynkę draftową (tylko za McDavidem) i wycelowali w klub, za pośrednictwem osoby menadżera Kevyna Adamsa. Sytuacja wydaje się być patowa. O co właściwie chodzi?

Menadżer jest za, a nawet przeciw

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

Moje ciało, mój wybór? Nie w NHL

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

Scenariusz najgorszy dla wszystkich

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

Baśniowy transfer się nie zdarzy, ktoś musi przegrać

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

9 KOMENTARZE

  1. „(…) byłą jedynkę draftową…” a Eichel to nie ten rocznik co McJesus? Jeśli tak to dwójka a nie jedynka draftowa.

    Odnośnie całej sytuacji z operacją polecam posłuchać 31 Thoughts – zaprosili do jednego z ostatnich odcinków wspomnianego lekarza, który w miarę przystępnie wytłumaczył o co chodzi.
    Dla nie mających ochoty słuchać – w skrócie Sabres boją się, że operacja ADR (wstawienia sztucznego dysku) nie wypali i nie chcą się na nią zgodzić (mimo namawiania na nią przez lekarza i mimo tego, że Eichel też jej chce), zamiast tego chcą go wysłać na ACDF (fuzja kości kręgów, między którymi jest problem z dyskiem), która też ma wysoką skuteczność, była wykonywana na hokeistach, ale teoretycznie sprawia, że Eichel będzie w tym miejscu mniej mobilny, dłużej będzie wracał do formy po operacji i ma całkiem spore szanse na konieczność reoperacji po paru latach (wspomniany doktor mówił coś o ok. 20-25%).

    Swoją drogą to nieco idiotyczne, że w CBA jest zapis, że ostateczne zdanie ma klub. Wychodzi na to, że zawodnik (jak niewolnik jakiś) nie może decydować o swoim ciele/zdrowiu.

     
    • A ja przekornie nie polecam słuchać, to nic nie znaczące szczegóły dla „normalnego” zjadacza chleba ważne jest clue, Eichel chce innego leczenia niż klub.

      Natomiast wiem doskonale Pawle, że znasz się na tym temacie więc także i ta wiedza szczególnie akurat dla Ciebie jest interesująca 🙂

      Z numerem draftu masz rację, moja pomyłka. Dwójka draftowa za McDavidem, ale w każdym innym roczniku w ostatniej dekadzie byłby jak sądzę jedynką.

       
      • Oczywiście, zgoda, pewnie prawie w każdym innym roczniku byłby jedynką.
        Poleciłem, bo w miarę przystępnie i krótko (ok. 30 min) gada, choć widzę też minusy – trochę nie do końca była ta obiektywna wypowiedź, ale cóż, takie jego zadanie było chyba.

         
    • A ja też polecę przesłuchać, bardzo ciekawy insight na tę sprawę!

      P.S. Ale to, że dziwi Cię „niewolnictwo” zawodników to z kolei zaskoczenie dla mnie, toć chłopacy do 27-28 roku życia są w praktyce zdani na łaskę pana. Jak cię z dnia na dzień informuje, że od jutra pracujesz dla kogoś innego 3 tys. kilometrów dalej, to masz nie zadawać durnych pytań tylko się pakować i wypie***** 🙂 Nie wspominając już, że nawet jak jesteś najlepszym juniorem od czasów Gretzky’ego to też nie wybierasz sobie miejsca pracy, tylko każą ci iść do największego bagna i tyle, haha. A jak zaczniesz marudzić i wymyślać, że niekoniecznie chcesz grać dla jakichś cieniasów, to stwierdzą, że jestem rakiem w szatni, a u nas to najważniejszy jest charakter, przywództwo i wspaniała osobowość, tu nie ma dla ciebie miejsca, najlepiej idź do KHL. No chyba, że jesteś tym typem ze Szwecji co wrzucał intymne zdjęcia laski, AKURAT wtedy wszelakie cnoty nie są już tak istotne, wykażmy zrozumienie i dajmy 2/3/4/5 szansę :))

       
      • Adrianie, samo niewolnictwo jako takie przyjmuje tutaj inny stopień moim zdaniem. To, o czym ty piszesz, jest sprawą oczywistą i w moich oczach powinno być traktowane jako „ryzyko zawodowe” – wiesz, że prawdopodobnie będziesz łoił spoko kasę i będziesz ustawiony na całe życie praktycznie, robiąc do tego to co kochasz, ALE w za to musisz uważać na to co mówisz i robisz, w każdym momencie możesz zostać wytransferowany, trafić do słabego klubu (ale obecnie bagnem nazwałbym chyba tylko BUF i EDM, gdzie problem jest z kulturą przegrywania i zarządzaniem zespołem), do tego presja bardziej hokejowych rynków, itp., itd..

        Natomiast jeśli nie masz możliwości zadecydowania o swoim ciele i zdrowiu, zdecydować o operacji, przez którą w wieku 50 lat możesz mieć np. problemy z chodzeniem lub układem nerwowym – to już jest dużo wyższy poziom niewolnictwa jak dla mnie. Zwłaszcza, że skoro jest o tym zapis w CBA to zawodnicy musieli się na to zgodzić.

        Przykładowo – świadomie wybierasz studia i pracę dajmy na to konstruktora – wiesz, że będziesz miał dzięki temu prawdopodobnie ciekawą, dobrze płatną i odpowiedzialną pracę, ale możesz w razie czego zostać pociągnięty do odpowiedzialności w razie problemów z wykonaną przez ciebie konstrukcją i prawdopodobnie będziesz miał dużo stresu w pracy. Nie sprawia to jednak, że jak złamiesz nogę gdzieś w terenie to pracodawca zdecyduje za ciebie czy szyna czy gips, ile czasu rekonwalescencji masz przewidziane i czy może wystarczy usztywnić nogę jakimś łubkiem i wrócić od razu do pracy (no bo za 10 lat to pewnie już nie będziesz u nas pracował, więc co mnie obchodzi, że za 10 lat będzie cię źle zrośnięta noga bolała). Przykład może nie całkiem adekwatny, ale chyba wiesz co chcę przekazać.

        Wracając do tematu – pewnie w „normalniejszych” rynkach sprawa wygląda tak, że to zawodnik podejmuje ostateczną decyzję a klub się pod tym podpisuje po prostu (po odpowiednich analizach i konsultacjach lekarskich), ale w końcu rozmawiamy o BUF…

         
        • Tak, rozmawiamy o Buffalo. Ale to nie ma znaczenia. Podejrzewam, że jeśli nie wszystkie, to przynajmniej zdecydowana większość organizacji postąpiłaby podobnie jak Szable.

          Sposób leczenia wybrany przez zawodnika niesie zasadniczo większe ryzyko co bezpośrednio przekłada się na szanse zysku w wyniku ewentualnego transferu. Klub po prostu chroni swoje przyszłe aktywa.

          Myslę, że inaczej sprawa wyglądałaby jeśli żadnego transferu nie miałoby być. Wtedy potencjalne przyszłościowe problemy będące konsekwencją bezpieczniejszej na tę chwilę metody rzucałyby cień na przyszłościowe zyski organizacji.

          Buffalo jest gdzie jest i obecnie modne jest walenie w nich przy każdej możliwej okazji, nierzadko bezmyślne. Problem w tym przypadku jest na linii liga – gracze.

           
          • No, tylko ja tu dostrzegam jedną sporą lukę. Wezmą go do Anaheim, Calgary, Minnesoty czy NY – nie zmieni się nic w kwestii woli Eichela. On chce poddać się zabiegowi i kropka. Można więc uznać, że Sabres w tej chwili osłabiają swoją pozycję negocjacyjną, bo nie pozwalają mu na operację, ergo opóźniają jego powrót na lodowisko. Choć oczywiście można też spojrzeć na to cyniczniej: pozwolą na zabieg, coś pójdzie nie tak i skończą ze sportowym inwalidą na kontrakcie nadającym się wyłącznie do LTIR, a nie do wielkiego transferu. Zasadniczo możemy więc uznać, że Buffalo albo negocjują ze złej albo potencjalnie bardzo złej pozycji 🙂

             
      • Pawał już delikatnie musnął temat. Jeśli hokeiści nie chcą zarabiać dużo mniej niż teraz, muszą się godzić na pewnien rodzaj niewolnictwa. Ale nie nazywałbym tego tak. Umowa i korzyści są obupulne. Liga jest bardziej konkurencyjna i dlatego jest w stanie więcej zarobić. Dzięki temu zawodnicy zarabiają, powiedzmy, dwa razay więcej. Nikt nikomu strzelby do głowy przy podpisywaniu umowy nie przykłada. Po kilku latach można sobie wpisać NMC w nowy kontrakt. Oczywiście nie za darmo, wtedy trzeba spuścić z ceny trochę. Ale jeśli ktoś jest chciwy i chce wycisnąć najwięcej w twardej walucie, to potem musi się liczyć z konsekwencjami.

        Na naszym plebejskim poziomie jest dokładnie tak samo. Jeśli firma stwarza pracownikom przyjazny klimat i ogranicza stres, to też ma w tym interes. Zwykle nie kalkuluje się jej duża rotacja, bo nowy pracownik długo się wdraża. Albo zarobki są niższe. Mam paru znajomych, którzy wolą zarabiać nawet 30% mniej w zamian za spokojną, bezpieczną i w miarę bezstresową pracę. Kto broni takiego podejśćia hokeistom, których pobory są 50 razy wyższe, hmm?

         
        • Jasne, ja tu właściwie przeniosłem dyskusję trochę obok głównego tematu, zgadzam się ze wszystkim co napisaliście obaj. Po prostu lekko mi się „ulało” przez ostatnie wydarzenia w Montrealu itd., chyba coś jeszcze o tym będzie tekstowo z mojej strony 😉