Ostatnio ma miejsce rewolucja za rewolucją. Wszystkie kulturalne. To samo dzieje się w sporcie. Przychodzi gracz? Nie, nawet nie gracz, a jego reprezentant górnolotnie zwany agentem. I nie przychodzi, a wysyła e-maila albo jeszcze gorzej – wysyła SMSa lub innego rodzaju wiadomość tekstową do pracodawcy swojego klienta. Znacie tą historię „w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają samochody”? Tutaj jest tak samo. Z czym ta wiadomość? Ano z informacją, że zawodnik już więcej nie zagra w drużynie, którą do tej pory reprezentował. Żeby dodać pikanterii aby przyspieszyć proces zmiany barw czasem wysyła się mniej lub bardziej prawdziwe informacje do mediów.

Gwiazda to gwiazda

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

Rozwód jest nieunikniony

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

Za i przeciw

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

To może potrwać

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

Autor: Witold Niklewski

6 KOMENTARZE

  1. Świetne porównanie z NBA. Tam to się dzieje już od wielu lat, podobnie jak w piłce nożnej, choć tam obowiązuje inny system. Ja niezmiennie uważam, że jak ktoś robi tego typu akcje, próbując wymusić transfer, to powinno się mu zniszczyć karierę. Niech do końca kontraktu posiedzi na trybunach. Myśle ze znowu pokochały klub całym sercem po kilkunastu meczach na trybunach, a jak nie to cóż. Strata finansowa dla klubu, niestety tez jakościowa i pewnie wizerunkowa, ale za to jak satysfakcja

     
    • Zniszczyć karierę? Jezu… Sorry, ale to ohydne myślenie, dokładnie z podręcznika polskiego janusza biznesu (co zresztą często widać po polskich klubach sportowych). Zamiast rozstać się jak ludzie, przybić piątkę za fajnie zrobioną robotę w poprzednich latach, a najlepiej jeszcze rozejść się tak, by każdy coś na tym ugrał, to: o, nie, bratku – maczetą w plecy. Że przypomnę słynne rozbieranie choinki:

      “Nasz absolutny faworyt, taka oto czynność weszła w zakres obowiązków Przemysława Trytki, który jako jedyny musiał stawić się w klubie zaraz po przerwie świątecznej. Inni piłkarze jeszcze wpieprzalli resztki makowca, a on „spełniał obowiązki piłkarza” w zimnym i pustym budynku klubowym. Rzecz działa się oczywiście w Białymstoku. Trytko warował od 8 do 16 i można powiedzieć, że pełnił w klubie funkcję pewnego rodzaju człowieka-instytucji.

      Wiecie pewnie, o czym mowa. W większości firm jest ktoś taki zatrudniony. Mówiąc wprost – był jak cieć. Jak trzeba rozebrać choinkę, rozbierze. Gdy trzeba przestawić mebelki, przestawi. Facet który „przyniesie, poda, pozamiata”. A gdy Trytko przychodził do Jagiellonii, jego lista jego zadań brzmiała podobnie: strzeli, poda, pozamiata. Niby niewielka różnica, a jednak.”

      (Fragment tekstu z portalu weszlo.com)

      Może idźmy dalej tym tropem: taki Coleman czy Goodrow są już bez kontraktu w Tampie. Czy nie trzeba było ich ukarać i nie wystawiać do gry, skoro już za chwilę i tak będą grać na chwałę innego klubu? Trzeba było trzymać ich na trybunach albo kazać jeździć rolbą po treningach… Co tam, że gramy o Puchar. Ważniejsze, żeby dokopać.

      Dlaczego najczęściej widzimy tylko jedną stronę, tj. “roszczeniową gwiazdkę”, która “strzela fochy”? Wybaczcie ten “whataboutism”, ale myślę, że jest tutaj uzasadniony: zawodnik nie może grzecznie poprosić o odejście, ale jak klub wysyła gościa 3000 km na Zachód do jakiejś dołującej ekipy, choć dwa lata wcześniej umówił się z nim na konkretną współpracę na – powiedzmy – pięć sezonów, to wszystko jest git i “taki jest biznes”?

       
      • Wiesz, z jednej strony zgadzam się z Tobą, natomiast nienawidzę jak świadomy facet podpisuje kontrakt na powiedzmy piec lat, a po dwóch stwierdza ze chce odejść. I jeśli zachowuje przy tym klasę to jeszcze okej, natomiast zdarzają się przypadki zawodników którzy wolą się nie pojawiać na treningach, wyłączając telefon i tak dalej. Może to zniszczenie kariery faktycznie zabrzmiało zbyt ostro.

         
    • Kiedyś byłem wielkim fanem piłki noznej. Kibice wszystkich drużyn wliczając Man Utd z czasów Fergusona drżą każdego lata czy ich gwiazdy nagle nie ogłoszą, że ich ulubionym klubem od zawsze był Real lub Barcelona. Zawsze do Hiszpanii. Tam wrednie piłkarze mogą płacić dużo niższe podatki.

      W NBA czapka płac jest mocno elastyczna. Można ją przekroczyć, tyle, że wtedy drugie tyle trzeba dołozyć do wspólnego ligowego budżetu. Stąd wielu stać na drużyny all-stars.

      W NFL jest jak w NHL, nawet o centa nie mozna być powyżej ale za to można cudować z kontraktami wypychając część zarobków w przyszłość. Skutkiem tego są napakowane drużyny, które idą “all in”, a po paru latach szorują io dnie czyszcząc z czapki nalezności z przeszłości. Na początku tego offseason New Orleans Saints byli prawie 100 milionów ponad limitem!!! A limit to nie całe 200 milionów. Tam też zaczyna się siłowanie. Wspomniany w tekście Aaron Rodgers teoretycznie próbuje wymusić transfer. Teoretycznie, bo publicznie na ten temat się nie wypowiada i nie wiadomo o co mu chodzi. Cały szum medialny to tylko domysły dziennikarzy. Jest jeszcze inny genialny rozgrywający, który zażyczył sobie transferu. sprawa troche przycichła, bo trafiły mu się oskarżenia o molestowania seksualne. W takim przypadku nie wiadomo czy jeszcze kiedykolwiek zagra.

      Też wychodzę z założenia, że jeśli ktoś podpisuje umowę, to jest zobowiązany ją wypełnić. Nikt nikomu pistoletu do głowy nie przystawia.