Oto następne tłumaczenie fenomenalnych tekstów ukazujących się na łamach portalu The Players’ Tribune. Jeden z największych dowcipnisiów w lidze zakończył karierę w 2017 roku, a dziś tęsknimy za takimi dobrymi duchami i luzakami w lidze. Opowiada o swoich kanadyjskich początkach i korzeniach oraz tym, jak zmieniła go jego zawodowa kariera, do tego stopnia, że dumny Kanadol nazywa teraz Teksas swoim domem.

Dzisiaj kończę karierę.

Tak, wiem, też myślałem, że będę grał dłużej nawet od Jagra. A tu proszę – kończę karierę. Opowiem wam, w jaki sposób niedraftowany dzieciak z Alberty rozegrał prawie 900 spotkań w NHL – a także o tym, że Joffrey Lupul nie umie naśladować głosów innych – ale zacznę od opisania wam naprawdę złego dnia w domu Fiddlerów.

Był 9 sierpnia 1988 roku. Miałem 8 lat i cieszyłem się latem w Edmonton. Wpadłem do domu, żeby zjeść lunch, wcześniej cały dzień biegałem z kolegami. Jak zawsze u nas w domu – radio było włączone. Usłyszałem TĘ wiadomość. Wayne Gretzky został transferowany do L.A.

Musicie zrozumieć – dla dziecka dorastającego w Edmonton w latach 80. Wayne nie był hokeistą, nie był nawet bogiem… był czymś jeszcze więcej. W końcu to Wayne!

Z początku nie mogłem w to uwierzyć. Spojrzałem obok na pudełko z płatkami śniadaniowymi i widziałem na przodzie opakowania numer 99. „Jak to odchodzi? Przecież tu jest?”.

Hokej był dla mnie wszystkim. Mieszkaliśmy na końcu ślepej uliczki i grywałem w hokej na ulicy całe lato. Kiedy przychodziła zima męczyłem moich rodziców, Boba i Patricię, już dwa tygodnie przed pierwszymi zapisami, żeby pozwolili mi zagrać.

Rodzice zawsze wspierali mnie, brata Hoakeya oraz siostrę, Bobbi, we wszystkim, co robiliśmy. Mama zazwyczaj była z nami w domu, tata prowadził salon samochodowy. Nauczyli mnie, czym jest ciężka praca, poświęcenie oraz jak stworzyć szczęśliwą rodzinę. Zawsze we mnie wierzyli. Nie byłbym tym samym facetem – nie mówiąc o hokeiście – gdyby nie oni.

Wtedy nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak wiele moja mama poświęcała, żebym mógł zrealizować swoje marzenia. Przejechała ze mną niezliczone mile samochodem i z każdej jednej będę się cieszył do końca życia.

Mój tata z kolei miał tak pozytywny wpływ, że żaden początkujący hokeista nie może sobie lepszego wymarzyć. Dla niego każda moja gra była dobra. Nawet kiedy grałem słabo – bo widział mnie jako dobrego hokeistę.

Teraz, gdy jestem ojcem hokeisty (Blake’a) i łyżwiarki figurowej (Belli) widzę świat w dokładnie taki sam sposób, w jaki widzieli go moi rodzice dla mnie i mojego rodzeństwa. Dla rodzica dzieci są idealne i właśnie tego nauczyli mnie mój tata i mama przez te niezliczone przykłady poświęcenia i przez to, co dla nas robili.

Cała moja rodzina chciała, żebym dążył do mojego celu – bycia zawodowym hokeistą. Ich upór pomógł mi dostać się na testy do Kelowna Rockets w 1997. Nie draftowali mnie, nie byłem dodatkowo powołany – byłem zaproszony jako dodatkowy zawodnik na obóz treningowy. Ale nakręciłem się na dostanie się do drużyny. Prowadzili ją Bruce, Gavin i Annie Hamilton, trenerem był Peter Anholt. Moja kariera z pewnością potoczyłaby się inaczej bez tych ludzi. Postawili na mnie. Doświadczenia z Kelowna przygotowały mnie na nie bycie draftowanym w entry draft do NHL w 1998 roku.

Wydawało mi się, że to koniec marzeń. Pomyślałem, że mogę pójść do college’u w Albercie, grać tam w hokeja i uzyskać dyplom. Ale w moim czwartym (i ostatnim) roku grania w ligach juniorskich zostałem transferowany do Medicine Hat. Grałem tam tylko jeden sezon, miałem dwóch dobrych kolegów z drużyny – Jay’a Bouwmeestera i Joffrey’a Lupula.

Loops był w tamtym sezonie również moim współlokatorem. Był utalentowany, ale daleko mu było do bycia dobrym skrzydłowym i współlokatorem. Pozwólcie, że wyjaśnię. Nasz trener, Rick Carriere, czasami wywoływał obecność na kwaterach w noc przed meczem, żeby sprawdzić czy przestrzegamy ciszy nocnej. Jednej nocy, gdy moja dziewczyna (która teraz jest moją żoną) była w mieście, zabrałem ją do centrum (miała zarezerwowany pokój w hotelu) i cieszyliśmy się wspólnym wypadem. (Mam w nosie co ludzie gadają, śródmieście Medicine Hat jest spoko.) Zanim wyszedłem, poprosiłem Loops’a, żeby powiedział trenerowi, że śpię, jeśli zostaniemy wywołani. I oczywiście trener wywołał nasz pokój.– Hej, Loops, jesteście tam z Fiddsem?

– Tak. Wszystko w porządku.

– Okej, daj mi Fiddsa. Chcę z nim pogadać.

– Uch, on… już śpi, trenerze.

– Nieważne,

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

2 KOMENTARZE