Nie przesadzę, gdy wysnuję hipotezę, że każdy zagorzały kibic północnoamerykańskiej ligi w którymś momencie swojego życia złapał się za głowę, gdy przeczytał informację na temat tego, ile jego ulubiony klub postanowił wypłacić jednemu ze swoich zawodników. Może był to przepłacony wolny agent, młody talent, w którym bezsensownie było pokładać nadzieje albo supergwiazda, która swoje najlepsza lata ma już za sobą. Dzisiaj przyjrzymy się bliżej kilku takim nietrafionym umowom.

W tegorocznej kampanii na pensje graczy National Hockey League przeznaczono prawie trzy miliardy dolarów. Wyrzucenie w błoto kilku milionów wydaje się zatem błahostką, niemal straconym kieszonkowym. W erze czapki płac może to jednak doprowadzić do tragicznych skutków.

Oczywiście, że nie ma co liczyć na to, aby każdy wydany cent przekładał się na ilość zwycięstw lub strzelonych bramek. W niektórych przypadkach trudno nawet o to aby zawodnicy prezentowali poziom gry zbliżony temu, co sugeruje ich wypłata. Wydaje się zatem, że przepłacanie to plaga, której nikt nie jest w stanie wyeliminować.

Przejdźmy, więc do głównych sprawców tego zamieszania. Są jednak dwie zasady. Pierwsza – pamiętajcie, wszystko jeszcze może się zmienić. Może któryś z tych graczy zaliczy za jakiś czas przełomowy sezon… No, przynajmniej można pomarzyć. Druga – nie obwiniajcie do końca zawodników za to że zarabiają. Każdy z nas przyjąłby wielką górę pieniędzy, jeśli znalazłby się ktoś, kto chciałby je zapłacić. Co ciekawe, część z niżej wymienionych hokeistów w niedługim czasie zawita może nawet do Galerii Sław, póki co jednak wiodą oni prym w Galerii Najgorszych Aktywnych Kontraktów. Oto 10 hokeistów, których kontrakty są koszmarami dla klubów.

Jeff Skinner – Buffalo Sabres – LW/C

$9 milionów | obowiązuje do końca sezonu 2026-27 | klauzula zakazu transferu

Kanadyjski napastnik podpisał kontrakt opiewający na 72 miliony dolarów tuż po najlepszej kampanii w swojej karierze. Raczej nikt nie spodziewał się, że Szable pozwolą odejść strzelcowi 40 goli, ale nawet wtedy wiadomo było, że ekipa z Buffalo przepłaciła. Co poniektórzy optymistycznie nastawieni kibice widzieli w nim i Jacku Eichelu śmiercionośny duet, który miał zawojować ligę. Teraz brzmi to śmiesznie, prawda? Ostatecznie to właśnie ten ruch kosztował Jasona Botterilla posadę.

Już w poprzednim skróconym sezonie Skinner nie prezentował się zbyt dobrze. W ekspresowym tempie usunięto go z pierwszej linii ofensywnej, w sumie uzbierał tylko 23 punkty. Teraz jest jeszcze gorzej. Po siedemnastu starciach ma na koncie… całą jedną asystę.

Trudno doszukiwać się tutaj pozytywów. Kontrakt 28-latka zagarnia aktualnie 11% puli kontraktowej Sabres. Ze względu na klauzulę zakazu transferu nowy menedżer Szabel nie tylko nie będzie w stanie w jakiś zawiły sposób wcisnąć go innemu zespołowi, ale też będzie zmuszony do zmarnowania na niego jednego z chronionych miejsc w nadchodzącym wielkimi krokami drafcie poszerzającym.

Drew Doughty – Los Angeles Kings – D

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł

5 KOMENTARZE

  1. Bardzo fajny artykuł. Well done 🙂

    GM-owie, podobnie jak inni ludzie, też popełniają błędy. A tu błąd popełnić jest wyjątkowo łatwo, bo to są decyzje na lata do przodu. Nikt tak naprawdę nie wie, czy zawodnik w dłuższej perspektywie formę utrzyma, czy ją straci. Taki GMJN wychodzi teraz na geniusza, jak ludzie patrzą na kontrakt Klingberga, a warto pamiętać, że w/w podpisywał także np: Martina Hanzala, czy obecną umowę Jamiego Benna.
    Yzerman też ,,popełnił” kontrakty Callahana, Johnsona czy Filppuli. To nie są łatwe decyzje. Tak samo nie każdy GM może sobie pozwolić na twarde negocjacje, bo pozycja klubu jest słaba (Ottawa, Buffalo), miasto nie podoba się sportowcom (Columbus, Winnipeg), albo występują inne problemy, nie skłaniające graczy do wiązania się z danym klubem (np: niestabilność Arizony pod względem właścicieli).

     
    • Co racja, to racja ale można przyjąć politykę, że graczom mającym 30 lat daje się maksimum 4-letnie kontrakty. Jakże inaczej wyglądałaby sytuacja Canucks bez Erikssona. A można powiedzieć, że i tak nie jest źle, sezon rychło się skończy i Szwedowi zostanie tylko rok…

       
      • Gracze (oraz ich agenci) nie są głupi i wiedzą, że ten przedział 25-30 lat to jest czas na podpisanie największego kontraktu w karierze. Im dłuższy i lepiej opłacany, tym lepszy 🙂 Ok, są sytuacje, gdzie zawodnik idzie na rękę klubowi, bo po prostu jest mu tam dobrze i chce dla tego zespołu grać, ale w przeważającej większości wypadków gracz patrzy na swoje własne korzyści. Czy będąc 28-letnim zawodnikiem nie wolałbyś Tomku podpisać 7-letniego kontraktu, gwarantującego Ci (oraz rodzinie!) spokój do 35 roku życia, zamiast 3-letniego, po którym nie jesteś pewien, czy dostaniesz jeszcze jakąś godną propozycję? 🙂

         
        • Wiecie Panowie, to jest wszystko pokłosie całego systemu zbudowanego wokół sposobu zatrudniania zawodników. Wchodzisz do ligi – nie masz praktycznie innej opcji niż 3-letni entry-level, potem jesteś uwiązany przez 7 sezonów lub do 27. roku życia statusem RFA. A tu zawsze cię „skręcą” na kasę, nie masz wolności wyboru pracodawcy itp. Czyli w praktyce swoje najlepsze lata młodości i fizycznego primetime dygasz za frytki, a potem jak już jesteś statecznym ligowcem (28-30 lat) dopiero masz szanse uczciwie jak Rychu Peja zarobić… Dla mnie to jest głupie również z perspektywy klubów, bo potem nagminnie spotkamy się z sytuacją, gdy chłop ma 32 lata, jest już mocno sterany wymagającym życiem hokeisty, biodra i stawy do wymiany, a tu jeszcze 5 lat kontraktu za pierdylion dolców i jest gigantyczny kłopot… No, ale to wymagałoby całkowitej rewolucji systemu, na którą NHL ani (tym bardziej) NHLPA nie jest gotowa.