Smutek tygodnia: dlaczego tak późno?

W pierwszych słowach przyznam się, że naprawdę żałuję, iż dobra forma sosnowieckiego Zagłębia pojawiła się dopiero w końcówce sezonu zasadniczego. Zespół Grzegorza Klicha dotarł się, tryby zaskoczyły i gdyby nastąpiło to wcześniej, dziś byłby pewnie na miejscu premiującym grą w play-offach.

Dla Zagłębia kampania 2020/21 to już historia. W kronikach zostanie odnotowane przedostatnie miejsce w tabeli, a w naszej pamięci pozostanie niezrealizowany, a raczej mocno zaburzony projekt gry wychowankami i młodymi zawodnikami.

Motorem napędowym tego zespołu okazało się rosyjskie trio Jewgienij Nikiforow, Rusłan Baszyrow i Aleksandr Wasiljew. Spójrzmy na liczby. Tercet ze wchodu wywalczył prawie 40 procent wszystkich punktów Zagłębia i jednocześnie zdobył ponad 44 procent goli. Sezon kończyli w następującej kondycji: Wasiljew – seria pięciu meczów z co najmniej jednym „oczkiem”, a pozostała dwójka – seria siedmiu spotkań.

W 2021 Zagłębie na swoim rozkładzie miało triumfy nad Stoczniowcem (dwukrotnie), Re-Plast Unią, KH Energą Toruń, Ciarko STS-em oraz GKS-em Tychy. To ostatnie zostało odniesione w przedostatniej kolejce. Sosnowiczanie na 17 minut przed końcem meczu prowadzili z mistrzami kraju 3:1. Ten wynik ustanowił Wasiljew strzałem w okienko. Uderzenie przednie, ale jeszcze bardziej warta uwagi postawa doświadczonego napastnika wyrażająca się w szukaniu wolnych stref. Rosjanin odstawił od siebie trzech rywali tworzących jedną linię. Zyskał tym samym, i czas, i miejsce, aby spokojnie przymierzyć.

Start filmu: gol Wasiljewa na 3:1

To był najlepszy mecz Wasiljewa w PHL. Ustanowił w nim swój rekord punktowy. Strzelił dwa gole i zaliczył tyle samo asyst. Nikiforow przypieczętował najdłuższą serię, podczas której powiększał dorobek. Zdobył bramkę na 4:2, ale od tego momentu Zagłębie stanęło, co poskutkowało odwróceniem wyniku. Trzy gole z rzędu zdobyli tyszanie. Jako pierwszy sygnał dał Bartłomiej Jeziorski. Pytanie tylko, w jaki sposób mogło dotrzeć do niego podanie od Mateusza Gościńskiego? Temu ostatniemu trzeba oddać, że wykonał świetną pracę za bramką Michała Czernika. Defensorzy Zagłębia zaliczyli poważny grzech.

Start filmu: gol Jeziorskiego na 3:4

Nie było to ich ostatnie przewinienie w tej strefie. Chwilę później w tym miejscu Nikiforow pozwolił Szymonowi Marcowi odebrać sobie krążek, a Patryk Wronka zadał remisowe trafienie. Smaczku dodaje fakt, że GKS grał w tym momencie w osłabieniu. Za chwilę padł kolejny shorthanded goal. Tym razem jego autorem został Filip Komorski. Reprezentant Polski przerwał świętowanie, aby skierować kilka cierpkich słów do Nikiforowa. W ruch poszły nawet ręce.

Start filmu: gol Wronki na 4:4 i Komorskiego na 5:4

Zagłębie postarało się o jeszcze jeden zryw. Solidnie i celnie huknął Michaił Syrojeżkin. Zawodnik rzadko punktujący. W mojej ocenie surowy, żeby nie powiedzieć toporny. Tego dnia zamknął usta wszystkim wyznawcom takich teorii, jak moje. Dużo nie brakowało, a GKS odjechałby do Tychów z zerową zdobyczą. John Murray pozwolił sobie na wycieczkę, opuszczając swój posterunek. Szybszy i sprytniejszy od niego okazał się Baszyrow, który właśnie w tym spotkaniu pobił osobisty rekord kolejnych występów z punktami. Rosjanin zagrał przed bramkę do Wasiljewa. Rozważna i dynamiczna reakcja Michaela Cichego zapobiegła najgorszemu.

Start filmu: gol Syrojeżkina na 5:5 oraz wyjazd Murraya z bramki

O sensacyjnym rozstrzygnięciu zadecydował strzał Aleksandra Rodionowa w dogrywce. Tym akcentem, czyli jedynym golem w barwach Zagłębia, doświadczony defensor pożegnał się z sosnowieckim klubem. Został pierwszym obcokrajowcem ekipy z Zamkowej, który poprosił o rozwiązanie kontraktu w związku z zakończonym sezonem.

Start filmu: gol Rodionowa na 6:5

W tym spotkaniu kluczowa okazała się trzecia tercja, podczas której padło aż siedem goli. Warto jednak zajrzeć do wcześniejszych wydarzeń. Wspomniany już Cichy doczekał się swojego trafienia tego dnia, jednakże zanim do niego doszło miał wyśmienitą sytuację z pustą bramką. Jego „katem” okazał się Michał Naróg, który idealnie „zaburzył” mu tempo podania od Christiana Mroczkowskiego.

Start filmu: niewykorzystana okazja przez Cichego

Dobrze zaprezentował się Wronka, będący ostatnio w regularnej dyspozycji punktowej. Swój dorobek powiększa nieprzerwanie od pięciu spotkań. Widzieliśmy już gola filigranowego napastnika, a warto również spojrzeć na asystę do Jeana Dupuy. Reprezentant Polski idealnie wyczuł zbyt duże odległości pomiędzy defensorami gospodarzy. Posłał krążek do Kanadyjczyka, któremu nie przeszkadzał nawet bardzo ostry kąt.

Start filmu: gol Dupuy na 1:1

Nie będę tylko chwalił „Kromki”, gdyż przytrafił mu się również fatalny błąd. Nie zdołał zabrać się z gumą. Po prostu nie trafił łopatką w ten przedmiot, a sytuacja miała miejsce w niebezpiecznej strefie, czyli w tercji obronnej.  Z gumą zabrał się Baszyrow i „popisał się” jeszcze bardziej niż wychowanek Podhala. Rosjanin zaliczył super kiks na odsłoniętą bramkę.

Start filmu: błąd Wronki i kiks Baszyrowa

Zaskoczenie tygodnia: pasiasta ofensywa

Tradycyjnie, jak co roku, przed zbliżającymi się wielkimi krokami play-offami w Krakowie pojawili się nowi hokeiści. Sezon 2020/21 był specyficzny pod Wawelem, ponieważ zawodników nabywano już od kilku miesięcy tak po trochu, a na końcu okna transferowego przywalono jeszcze pięcioma nowymi. Obecnie w składzie meczowym w tym polskim klubie znajduje się tylko czterech zawodników urodzonych nad Wisłą: Robert Kowalówka jako rezerwowy bramkarz, Damian Kapica grający w pierwszej formacji oraz Patryk Gosztyła i Sebastian Brynkus, czyli duet wynikający z obowiązujących przepisów o obecności młodzieżowców.

Przy tak specyficznym budowaniu drużyny jakie obowiązuje u Rudolf Roháčka, zawsze istnieje ryzyko pod tytułem „czy oni się zgrają? Czy te tryby zazębią się?”

– Przyszedłem do Cracovii na początku listopada i bardzo pozytywnie oceniałem chłopaków, z którymi przyszło mi grać. Okazali się bardzo w porządku facetami, zarówno na lodzie, jak i poza nim – powiedział Taylor Doherty w rozmowie z nami. – Faktycznie od tego czasu zdążyło się trochę pozmieniać. Pojawili się nowi zawodnicy, ale to co chcę podkreślić, to fakt, że dalej szatnia funkcjonuje wzorowo. Nadal jest pozytywnie, atmosfera dopisuje, a jak widać wyniki też wpisują się w ten trend.

Okazuje się, że „Pasy” mają się dobrze, żeby nie rzec bardzo dobrze. W dwóch ostatnich kolejkach fazy zasadniczej walczyły o przegonienie Tauron Podhala i zajęcie szóstej lokaty. Zrobiły to w iście mistrzowskim stylu. Ich bilans to komplet zwycięstw, a w bramkach 13-3. Cenny triumf u siebie 3:2 nad JKH GKS-em Jastrzębie i wyjazdowy pogrom 10:1 GKS-u Katowice.

W starciu z wiceliderem tabeli z bardzo dobrej strony zaprezentował Dienis Pieriewozczikow. Rosyjski golkiper mierzy 185 centymetrów, czyli wcale nie mało, ale gra takim stylem, że wygląda na dużo mniejszego. Taki z niego przyczajony kocur, który śmiga od słupka do słupka. Jastrzębianie zatrudniali go 39 razy, z czego w 37 to on był górą. Obronił 94 procent prób gości.

Start filmu: interwencja Pieriewozczikowa przy strzale Phillipsa

Mecz był wyrównany, ale to krakowianie mieli widowisko pod kontrolą, nie pozwalając gościom, ani przez chwilę wyjść na prowadzenie. Po wyrównującym trafieniu Zackary’ego Phillipsa na 1:1 dość szybko przyszła odpowiedź w postaci gola Doherty’ego z podaniem najwyższej klasy od Luke’a Ferrary.

Start filmu: gol Doherty’ego na 2:1

Wydawało się, że przy stanie 2:2, to JKH lepiej rozegra końcówkę i przechyli szalę na swoją stronę. Minutę po tym jak wyrównał Martin Kasperlik, Aleš Ježek huknął tak solidnie, że nie było czego zbierać. Czech dał zwycięstwo Comarch Cracovii.

Start filmu: gol Ježka na 3:2

Dwa dni później Craxa zawitała do stolicy Górnego Śląska. Krakowianie dalej walczyli o wyższą pozycję w tabeli, natomiast GKS był pewny czwartej lokaty. W ekipie gospodarzy drobne urazy leczyli Kiriłł Liamin i Tomáš Kubalík, a w czasie meczu kontuzji doznał Patryk Krężołek. Podopieczni Andrieja Parfionowa, kolokwialnie mówiąc, na to spotkanie nie dojechali. Po 11 minutach przegrywali już 0:5. Skończyli z najwyższą porażką w sezonie i trzecią z rzędu na własnym lodzie.

foto: Michał “Kojot” Kolasiński

Dla pasiastej ofensywy był to jedyny przypadek w tej edycji, że strzeliła dwucyfrówkę. Prym wiodła formacja Darcy Murphy – David Goodwin – Kapica, która odpowiadała za sześć z 10 goli Cracovii. Rekordy tego sezonu w PHL ustanowili dwaj ostatni przedstawiciele wspomnianej linii. Obaj zdobyli po sześć „oczek”, co jak do tej pory było sztuką nieosiągalną w PHL. Kapica strzelił jedną bramkę, a pięciokrotnie asystował, natomiast Goodwin dwa razy trafił, a do tego zaliczył cztery asysty. Murphy uzbierał jedno „oczko” mniej od kolegów, ale za to zapisał na swoim koncie debiutancki hat-trick w PHL.  Jeremy Welsh pierwszy raz w Polsce cieszył się z bramki zwycięskiej, natomiast Jewgienij Sołowjow już w swoim drugim występie w PHL zanotował trafienie.

GieKSa nie istniała. Przykładów można by podawać mnóstwo, ale wystarczy spojrzeć na to jakie dziury w obronie porobiły się przy akcji na 1:0.

Start filmu: gol Goodwina na 1:0

Znacznie poniżej swojej normalnej dyspozycji zagrał również Juraj Šimboch. Słowacki golkiper momentami zachowywał się tak, jakby debiutował w lidze, a przecież to fachowiec w każdym calu. Od drugiej tercji został zastąpiony Maciejem Miarką.

Start filmu gol Goodwina na 4:0

Postać tygodnia: Witam, Panie Witan!

Maciej Witan ma 20 lat i jest w moim odczuciu najlepszym polskim zawodnikiem młodego pokolenia w PHL. To chłopak, który decyduje o obliczu Ciarko STS. Przekonują o tym liczby. Rodowity sanoczanin w klubowych statystykach ustępuję jedynie fińskiemu tercetowi: Riku Sihvonen (32 punkty), Eetu Elo (27), Jesperi Viikilä (24). Spośród 21 „oczek” polskiego napastnika, aż 10 to efekt celnych trafień. W tym względzie jest lepszy nawet od Viikili. Należy do czołowej dziesiątki najlepszych polskich snajperów PHL.

Witan jako jedyny zawodnik STS-u w tym sezonie zanotował hat-tricka. Jego debiutanckie trzy gole w meczu były wydarzeniem spotkania z Tauron Podhalem w ostatniej kolejce. Zaczął od wykorzystania podania Sihvonena który przejął krążek, wyjeżdżając z boksu kar. Fin zaliczył w tym meczu trzy asysty i zakończył część zasadniczą ligi z serią sześciu kolejnych występów, w których punktował.

Start filmu: gol Witana na 1:0

Co ciekawe, to była jedyna bramka zdobyta przez Ciarko STS w pełnych składach. Gospodarze wygrali 5:2, a pozostałe trafienia zadawali w przewagach. Na specjalne potraktowanie zasłużył Przemysław Odrobny. Bramkarz przegranej drużyny w liczbach nie wyglądał zbyt dobrze. 25 udanych obron, pięć wpuszczonych goli, zaledwie 83 procent skuteczności. Czy jednak sprawiedliwym będzie stwierdzenie, że zagrał słabo? Moim zdaniem nie, gdyż robił co mógł, ale partnerzy nie byli dużym wsparciem dla niego. Przy słabszej dyspozycji lub innym golkiperze mogło skończyć się podobnie jak w Katowicach, gdzie przejechał krakowski walec.

Jedną z akcji, w której niewiele mógł zdziałać był zwycięski gol na 3:0. Strzelał Elo, a dobijał Viikilä, nieprzerwanie punktujący od pięciu spotkań. Elo rozegrał fantastyczny mecz. Skończył z dorobkiem pięciu „oczek”, z czego cztery to asysty.

Start filmu: gol Viikili na 3:0

STS pozwolił rywalom rozkręcić się dopiero w momencie, gdy sam zakończył już kanonadę, czyli przy stanie 5:0. Goście odpowiedzieli trafieniami Fabiana Kapicy oraz Adriana Gajora, który popisał się ładnym prowadzeniem krążka i niełatwym uderzeniem z bekhendu.

Start filmu: gol Gajora na 2:5

Starcie Szarotek z sanoczanami, jak na polskie realia, wyróżniało się dużą ilością kar. Sędziowie rozdali ich aż 75 minut. Najefektowniej wyglądała sytuacja, do której doszło na kwadrans przed zakończeniem. Bogusław Rąpała został bezpardonowo podcięty pod bandą przez Michala Vachovca, a za chwilę mieliśmy do czynienia z szarpaniną z udziałem całych formacji. Marek Strzyżowski przypłacił to karą meczu.

Start meczu: podcięcie Rąpały przez Vachovca i bójka

Pożegnanie tygodnia: koniec stoczniowej męczarni

Jedną z dwóch drużyn, dla których sezon 2020/21 jest już tylko wspomnieniem, jest Stoczniowiec. Gdańszczanie byli zdecydowanie najsłabsi w całej stawce. Porażkami w dwóch ostatnich kolejkach wyrównali rekord Zagłębia 17 kolejnych porażek.

Nie można im odmówić ambicji i walki do upadłego. Czasami po prostu nie starczało jakości, żeby zrobić coś więcej. Domowy mecz z STS-em był obrazem takiej Stoczni, jaką chcieliby oglądać jej kibice. Goście za sprawą Sihvonena objęli prowadzenie, ale ambitna pogoń gospodarzy przyniosła efekty.

W drugiej tercji najpierw Filip Pesta wyrównał zaskakującym uderzeniem z obrotu, a chwilę później Maciej Rompkowski wypalił spod niebieskiej. Był to pierwszy gol młodszego z braci po wznowieniu kariery przerwanej po sezonie 2018/19.

Start filmu: gol Pesty na 1:1 i Rompkowskiego na 2:1

Skończyło się jednak tak jak zwykle, czyli kolejną porażką. Zwycięskiego gola dla podopiecznych Marka Ziętary strzelił w trzeciej tercji Tomasz Skokan. Co ciekawe, to pierwszy punkt w tym sezonie 22-latka z północnoamerykańską przeszłością.

Trener Krzysztof Lehmann dał szansę pokazania się Mikołajowi Szczepkowskiemu. 17-letni bramkarz zagrał od początku, no i udowodnił, że zasługuje na więcej. W pierwszym pełnym meczu w PHL obronił 92 procent strzałów i zatrzymał 35 krążków, w tym w takich sytuacjach jak na przykład pojedynek jeden na jeden z Jakubem Bukowskim.

Start filmu: interwencja Szczepkowskiego przy strzale Bukowskiego

Nastolatek szybko przekonał się, że ekstraklasa to nie to samo co liga juniorów młodszych, w której bryluje. W Tychach utrzymał się w grze zaledwie przez pięć minut i 10 sekund. W dziewięciu strzałach wpuścił trzy gole i zjechał zmieniony przez Wiktora Solińskiego. Jednym z tych, którzy go pokonali był Marek Biro, którego gol był debiutanckim punktem w Polsce. W PHL zdążył rozegrać 11 spotkań. Słowakowi nikt z rywali nie zamierzał przeszkadzać w jego próbie. Żaden z gdańszczan nie atakował go.

Start filmu: gol Biro na 2:0

Solińskiego tyszanie powitali golem Petera Novajovskiego. To bliźniaczo podobne rozegranie do tego na 2:0 z efektownym uderzeniem innego słowackiego obrońcy.

Start filmu: gol Novajovskiego na 4:0

Najskuteczniejszym zawodnikiem tego jednostronnego spotkania był Paul Szczechura, autor czterech „oczek”, w tym gola, który był jego debiutanckim trafieniem w PHL. Niegdyś Kanadyjczyk strzelał dla Tampa Bay Lightning i Buffalo Sabres, a dziś popisuje się w Polsce, gdzie od lat gra jego brat. Alexander, bo o nim mowa, regularnie punktuje od czterech spotkań.

Start filmu: gol P. Szczechury na 7:0

Tyszanie są w tym roku niepokonani na Stadionie Zimowym. To był ich siódmy domowy triumf z rzędu. Natomiast dla gdańszczan to już 13. mecz z zerem po stronie zdobyczy bramkowych, a jednocześnie trzeci z dwucyfrowym wynikiem po stronie wpuszczonych goli.

Król sezonu: Hovorka wrzucił hat tricka do worka

Sezon zasadniczy należał do Marka Hovorki. Słowak wygrał w rankingu najskuteczniejszych oraz został królem strzelców. W 35 meczach wywalczył 51 punktów, 21 z tytułu bramek i 30 za asysty, których miał również najwięcej w lidze.  W klasyfikacji kanadyjskiej tuż za jego plecami znalazł się Phillips, a piąte miejsce należało do Radosława Sawickiego, wicekróla strzelców. To miano podzielił z Mroczkowskim.

Widać, że klasyfikacje indywidualne graczami JKH stoją. Hovorka rundę zasadniczą zakończył jak ja lidera przystało. W meczu z KH Energą Toruń wyrównał swój najlepszy wynik, zdobywając cztery punkty i ustrzelił pierwszego hat-tricka w Polsce. Słowak zaczął trafiać od stanu 3:3. Był to serial trzech bramek JKH w przewagach zdobytych w pięć i pół minuty. Hovorka otworzył go i zamknął.

Start filmu: gol Hovorki na 5:3

Dwa dni wcześniej Hovorka pokazał pod Wawelem, że nie samymi golami żyje. Jego podanie na niebieską do Macieja Urbanowicza było prawdziwym majstersztykiem. Najwyższa klasa.

Start filmu: gol Phillipsa na 1:1

Wracając do starcia JKH z Energą, zanim jednak gospodarze zaczęli pokazywać na czym polega gra w powerplay, trzy gole pod rząd zdobyli torunianie, co pozwoliło im wyjść ze stanu 1:2 na 3:2. Tym, który jako pierwszy pokonał debiutującego w JKH Michała Kielera był Pawieł Nowożyłow, najskuteczniejszy zawodnik Stalowych Pierników, autor trzech „oczek”. Wychowanek SKA St. Petersburg nigdy wcześniej nie strzelił dwóch goli w jednym meczu PHL.

Start filmu: gol Nowożyłowa na 1:2

Warto spojrzeć jeszcze na akcję doprowadzającą do remisu 2:2. Ville Saloranta wjechał w tercję rywali pozostawiony bez jakiejkolwiek opieki, a oklaski należą się Eliasowi Elomie, który idealnie odczytał zamiary rodaka i odpowiednim tempie zagrał gumę.

Start filmu: gol Saloranty na 2:2

Wolne od trenerów dostali tym razem podstawowi bramkarze, Patrik Nechvatal oraz Anton Svensson. Ani Mateusz Studziński, ani Kieler nie zachwycili swoją postawą. Wynik 7:4 dla JKH tłumaczy dlaczego. Oczywiście, dużo gorzej to starcie będzie pamiętał zmiennik Szweda, lecz próbowany w kadrze narodowej Kieler również nie ma powodów do dumy. Wyłapał 19 krążków i skończył ze skutecznością zaledwie 82 procent.

W telegraficznym skrócie należy jeszcze wspomnieć o czwórce zawodników. Kasperlik popisał się trzema asystami, a to już jego czwarty kolejny mecz, w którym powiększa dorobek. W ogóle Czech w ostatnich 11 występach, wliczając w to finał Pucharu Polski, nie punktował tylko dwukrotnie. Po miesięcznej przerwie na tafli pojawił się Jiří Klimíček. Kasperlik obsłużył rodaka celnym podaniem i 28-letni defensor świętował powrót po kontuzji golem, pierwszym od 6 grudnia.

Torunianie zaliczyli trzecią z rzędu wyjazdową przegraną, ale indywidualnie ze swojej gry mogą być zadowoleni Jewgienij Fieofanow oraz Dienis Sierguszkin, najskuteczniejszy zawodnik KH Energi w przekroju sezonu i najlepszy strzelec Pierników, który trafia do siatki rywali nieprzerwanie od czterech spotkań. Fieofanow w tym samym okresie zawsze punktuje, a w trzech ostatnich występach zdobywa po dwa „oczka”.

Pytanie tygodnia: co z wydanymi pieniędzmi?

Górną połówkę tabeli po sezonie zasadniczym zamyka Re-Plast Unia Oświęcim. To zespół, którego sponsorzy zainwestowali naprawdę poważne pieniądze w budowę składu, ale patrząc na dyspozycję drużyny cały czas w głowie kołacze mi pytanie „czy ta kasa przełoży się na sukces?” W końcówce rundy biało-niebiescy musieli radzić sobie bez Victora Bartleya, który nagle wrócił za ojczyzny, gdyż podobno zmusiła go sytuacja osobista. Kanadyjczyk w PHL zadebiutował 5 stycznia i jak sam mówił w rozmowie z nami zdziwił się, że tu taki wysoki poziom, zważywszy na jego blisko roczny rozbrat z taflą.

W Toruniu Unia przegrała 2:5 i była to czwarta kolejna porażka, wliczając w to porażkę w finale Pucharu Polski. Słabego występu nie zapowiadała pierwsza tercja. Goście obie bramki strzelili w sześć i pół minuty. Toruńskim działaczom przypomnieli o sobie dwaj gwiazdorzy tej drużyny z edycji 2018/19. Siemion Garszyn zaliczył asystę, natomiast Daniłł Oriechin strzelił gola.

Dominacja Unii w 20 minutach otwierających mecz została zakłócona przez Sierguszkina, który oszukał Clarke’a Saundersa, puszczając mu krążek dołem, tymczasem Kanadyjczyk ocenił, że to będzie strzał w górne partie bramki.

Start filmu: gol Sierguszkina na 1:2

Ten sam zawodnik doprowadził do remisu. Tym razem Rosjanin trafił w czasie gry w osłabieniu. Odpowiednio przycisnął Patrika Lužę, powodując, iż Słowak stracił krążek na niebieskiej.

Start filmu: gol Sierguszkina na 2:2

Straty zostały odrobione, a mecz ewidentnie przeszedł pod kontrolę gospodarzy. Należało oczekiwać ciągu dalszego, który nadszedł w 42. minucie. Zwycięskiego gola zdobył Artiom Smirnow podczas rozgrywania przewagi. W protokołach zapiano, tę bramkę jako zdobytą w układzie pięciu na czterech, ale w istocie Teddy Da Costa był już na lodzie, lecz nie zdążył wziąć udziału w obronie. Rosyjski defensor w 11 spotkaniach, tylko dwukrotnie zjeżdżał z tafli bez punktu. W tym czasie zdobył pięć bramek, a ta z meczu przeciwko Unii, to jego debiutancki zwycięski gol w tym sezonie.

Start filmu: gol Smirnowa na 3:2

Smirnow to nie jedyny defensor torunian, który w tym meczu pokonał Saundersa. Zrobił to także Jegor Orłow pięknym strzałem w okienko i zaliczył debiutanckie trafienie w PHL. Kariera Rosjanina w Polsce obejmuje, jak na razie, tylko pięć spotkań, lecz warto zwrócić na niego uwagę. Od trzech występów zawsze zdobywa po dwa punkty.

Start filmu: gol Orłowa na 4:2

Unia zakończyła sezon zasadniczy wygraną, pokonując na własnej tafli 4:1 rozpędzone w końcówce kampanii Zagłębie. Co by nie powiedzieć o gościach, to zwycięstwo było powinnością podopiecznych Kevina Constantine’a.

W roli jednego z liderów coraz śmielej poczyna sobie Da Costa. Pierwszy raz cieszył się z trafienia rozstrzygającego o losach spotkania. Nigdy wcześniej nie udało mu się zdobyć dwóch goli dla biało-niebieskich. Francuz był niesamowicie aktywny, co chwilę stwarzając zagrożenie pod bramką Michała Czernika. Przy uderzeniu na 2:0 dużą pracę wykonał Aleksiej Trandin, który zajął się „wyłączeniem światła” sosnowieckiemu bramkarzowi.

26 sekund później Unia prowadziła już 3:0. Fenomenalnym rajdem popisał się Gilbert Brulé, udowadniając jakie umiejętności drzemią w nogach i rękach brązowego medalisty igrzysk olimpijskich oraz zawodnika mającego na koncie blisko 300 gier w NHL.

Start filmu: gol Da Costy na 2:0 i gol Brulé na 3:0

Powrót tygodnia: żarty się skończyły

O tym, że Patryk Wajda to twardziel jakich mało, wiemy co najmniej od 2016 roku. Pamiętne mistrzostwa świata w Katowicach. Nasz defensor doznał złamania szczęki w spotkaniu ze Słowenią, po czym po trzech dniach pojawił się w składzie na mecz z Japonią, wjechał na lód i strzelił gola.

Ten sezon Wajdzika również nie rozpieszcza. Oczywiście powodem zdrowie. Nowotarżanin wrócił na lód po dwóch miesiącach przerwy. Wrócił i od razu pokazał swój góralski charakter. Być może dodatkowej hardości dodał mu fakt, iż rozgrywał mecz w rodzinnych stronach. W trzeciej tercji wziął udział w „wyjaśnianiu” Emila Šveca. Skutecznie zablokował Czecha pod bandą, a kiedy do akcji wkroczyli sędziowie, nie pozwalając dokończyć tej sytuacji, Wajdzik na odchodne odgryzł się jeszcze kopniakiem z pięty. Czym Švec zapracował na tę agresję? Po strzale oddanym na bramkę Miarki, jeszcze próbował dobijać, ale krążek już był pod panowaniem młodego bramkarza. W takiej sytuacji jego koledzy od razu ruszyli z odsieczą.

Start filmu: strzał Šveca i bójka

GieKSa przegrała 1:3, lecz Miarka był obecny tylko przy dwóch straconych golach. Zaliczył bardzo udany występ, popisując się 33 skutecznymi interwencjami, które zapewniły mu 94 procent obron. Jako pierwszy pokonał go Vachovec, przełamując trwającą od 164 minut i 47 sekund niemoc strzelecką Szarotek. W tym czasie żaden z hokeistów nowotarskiego klubu nie potrafił umieścić gumy w siatce rywali, nie licząc konkursu rzutów karnych.

Przy drugim wpuszczonym przez Miarkę golu było sporo przypadkowości. Maciej Sulka dogrywał krążek pod bramkę, ale najpierw ten przedmiot miał kontakt z Filipem Starzyńskim, a następnie podbił go już w powietrzu Janis Andersons. Golkiper katowiczan pozostał bezradny w tej sytuacji.

Start filmu: gol Sulki na 2:1

W starciu Podhala z GieKSą obaj bramkarze pokazali spore umiejętności. W ekipie gospodarzy Ihar Brykun pomylił się tylko raz. Poza tym zaliczył 33 udane interwencje, kończąc spotkanie z 97 procentami skuteczności. Gdyby nie gapiostwo jego kolegów miałby szansę na pierwszy shutout w PHL. Niestety nowotarżanie całkowicie zapomnieli o Kubalíku, który dostał gumę na linię niebieską i pojechał na białoruskiego golkipera.

Start filmu: gol Kubalíka na 1:0

Zapowiedź tygodnia: play-offy czas zacząć

Już dziś rozpoczyna się decydująca faza rozgrywek. W play-offach zespoły grają do czterech zwycięstw, a zmianie ulega rozstrzyganie spotkań przy remisie po zakończeniu trzeciej tercji. Wtedy dochodzi do 20-minutowej dogrywki w układzie czterech na czterech. Po jej zakończeniu, gdy wystąpi taka potrzeba, pięć serii rzutów karnych i ewentualne strzelanie aż do skutku. W finale i meczach o brąz dodatkową innowację stanowi fakt, iż w OT na tafli zameldują się trzyosobowe składy, a dogrywek będzie nieskończoność, czyli aż do wyłonienia triumfatora, bez konkursu najazdów.

Nastroje wśród hokeistów panują wyśmienite. Wszyscy oczekują, że tegoroczna rozgrywka będzie wyjątkowo wyrównana i emocjonująca. Każde jedno osłabienie może odegrać kluczową rolę w rywalizacji. W tym kontekście dodatkowego znaczenia nabiera kontuzja Krężołka, najlepszego strzelca GieKSy, który w starciu z Comarch Cracovią doznał złamania obojczyka. Katowiczan czekają ciężkie boje z Re-Plast Unią.

Bardzo pasjonująco zapowiada się konfrontacja KH Energi z Comarch Cracovią. W tym starciu obejrzymy wiele nacji hokejowych, ale z całą pewnością polscy zawodnicy znajdą się w zdecydowanej mniejszości.

– To moja trzecia przygoda w Europie. Za każdym razem byłem w innej lidze (czeska Tipsport EHL, austriacka EBEL – przyp. red.), ale zawsze grałem w drużynach, które awansowały do play-offów – tłumaczy Doherty. – Cieszę się, że z Cracovią też doświadczę gry w fazie pucharowej, która jest moją ulubioną częścią sezonu. Patrząc na to, jacy zawodnicy występują teraz w Polsce i jak wyrównana jest stawka, uważam, że przede mną niezapomniane emocje. Jestem przekonany, że będzie się działo.

foto: Michał “Kojot” Kolasiński

Dwie najlepsze drużyny fazy zasadniczej pozostają zdecydowanymi faworytami w swoich parach. JKH GKS potykać się będzie z Tauron Podhalem, a tyski GKS zmierzy się z Ciarko STS-em.


Podoba Ci się ten artykuł? Wesprzyj nasze dziennikarstwo. Kup dostęp do całego bloga i ciesz się codziennie wartościowymi tekstami, audycjami i wideo na temat hokeja!
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj